Rynek kart graficznych od dawna przyciąga nie tylko graczy i entuzjastów PC, ale również oszustów. Tym razem ofiarą padł sprzedawca na eBayu, który sprzedał ZOTAC Gaming GeForce RTX 5090 za niecałe 15 tys. zł. Po zwrocie sprzętu wszystko z zewnątrz wyglądało normalnie - pudełko, chłodzenie i obudowa karty nie wzbudzały podejrzeń. Problem ujawnił się dopiero po rozebraniu konstrukcji.
Po zdjęciu układu chłodzenia sprzedawca odkrył, że karta została dosłownie „wydmuszką”. Z laminatu usunięto rdzeń GPU oraz moduły pamięci VRAM GDDR7. Oznacza to, że zwrócony egzemplarz był całkowicie bezużyteczny. To nie jest amatorska próba oszustwa, bo samo odlutowanie układu graficznego wymaga specjalistycznych narzędzi i doświadczenia. Dodatkowo zniknęły również pamięci, które w przypadku flagowego RTX 5090 mają ogromną wartość.
Po zdjęciu układu chłodzenia sprzedawca odkrył, że karta została dosłownie „wydmuszką”.
Dlaczego oszuści kradną właśnie rdzeń i VRAM?
W nowoczesnych kartach graficznych to właśnie GPU i pamięć VRAM stanowią największą część kosztu produkcji. Szacuje się, że sam laminat oraz układ chłodzenia odpowiadają jedynie za niewielki procent całej wartości karty. Dlatego też oszuści decydują się na pozostawienie obudowy i radiatora, ale zabierają najcenniejsze podzespoły.
Nie jest tajemnicą, że na rynku funkcjonują podmioty potrafiące przenosić układy z oryginalnych kart na inne PCB, np. do niestandardowych zastosowań związanych z obliczeniami AI. To sprawia, że takie komponenty są dziś wyjątkowo atrakcyjnym łupem.
Okay this is nuts.
— Grummz (@Grummz) March 18, 2026
Reseller Baily ecom says they are selling 5090s and getting returns where the GPU core and VRAM is stolen...
GPUs and VRAM are worth more than gold now. pic.twitter.com/KQvq25LCiM
Zwroty stają się coraz większym problemem
Sprzedawca podkreśla, że karta działała poprawnie w momencie sprzedaży, a po powrocie nadawała się już tylko na straty. To kolejny przykład, jak wykorzystywane są proste mechanizmy zwrotów przez oszustów. Problem dotyka nie tylko pojedynczych sprzedawców. Zdarzały się już przypadki, w których do klientów trafiały karty pozbawione rdzenia lub pamięci, a wadliwe egzemplarze przechodziły przez łańcuch dostaw bez wykrycia.

Rosnące ceny GPU oraz niedobory pamięci VRAM sprawiają, że podobnych historii może być więcej. Dopóki rynek najwydajniejszych kart graficznych będzie znajdował się w kryzysie podażowym, oszuści będą szukać coraz bardziej bezczelnych metod zarobku.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
Sprzedawcy kart graficznych mają problem. Nowa metoda oszustów