Koniec banerów cookies w całej Europie. UE chce, żebyś klikał raz na zawsze


Koniec banerów cookies w całej Europie. UE chce, żebyś klikał raz na zawsze

Unia Europejska szykuje jedną z największych zmian dotyczących prywatności w internecie od czasu wprowadzenia RODO. Jeśli propozycja Komisji Europejskiej przejdzie cały proces legislacyjny, użytkownicy mogą wreszcie przestać codziennie walczyć z wyskakującymi banerami cookies na niemal każdej stronie internetowej.

Nowy pomysł ma być odpowiedzią na rosnące „zmęczenie zgodami”, które od lat irytuje internautów w całej Europie. Bruksela chce, aby decyzję o śledzeniu użytkownika można było ustawić raz, bez konieczności ciągłego klikania „akceptuję” albo mozolnego odrzucania kolejnych okienek.

Problem w tym, że proponowane rozwiązanie jest tak samo kontrowersyjne, jak poprzednie. Firmy technologiczne alarmują o miliardowych stratach, eksperci od prywatności ostrzegają przed nowymi lukami, a cała kontrola nad zgodami może trafić w ręce największych graczy świata technologii.

Koniec niekończącego się klikania

Nowe przepisy pojawiły się w ramach pakietu Digital Omnibus przygotowanego przez Komisję Europejską. Główna idea wydaje się prosta: użytkownik miałby zarządzać zgodami na poziomie przeglądarki lub urządzenia, zamiast podejmować decyzję osobno na każdej stronie internetowej. W praktyce oznaczałoby to możliwość globalnego zaakceptowania lub odrzucenia śledzenia jednym kliknięciem. Jeśli internauta odmówi zgody, strony internetowe nie mogłyby ponownie pytać go o pozwolenie przez kolejne sześć miesięcy.

To radykalna zmiana wobec obecnego modelu, który od lat zamienia internet w festiwal wyskakujących okienek i agresywnych komunikatów próbujących wymusić zgodę na śledzenie.

Komisja Europejska przyznaje wprost, że obecny system przestał działać tak, jak planowano. Banery są często projektowane w sposób utrudniający świadome podejmowanie decyzji, a użytkownicy masowo klikają „zaakceptuj wszystko”, by jak najszybciej zamknąć irytujące okno.

UE chce oddać kontrolę przeglądarkom

Najbardziej kontrowersyjny element projektu dotyczy samego mechanizmu zarządzania zgodami. Według propozycji to przeglądarki i urządzenia miałyby automatycznie komunikować witrynom preferencje użytkownika. Eksperci od prawa technologicznego tłumaczą, że strony internetowe wysyłałyby jedynie żądanie dostępu do danych, a decyzję podejmowałby system zapisany w przeglądarce lub telefonie użytkownika.

Taki model może być wygodniejszy dla internautów, ale rodzi ogromne pytania o władzę największych firm technologicznych. Europejski Sojusz Technologiczny alarmuje, że kontrola nad architekturą zgód może jeszcze mocniej uzależnić europejski internet od Google’a i Apple’a. To właśnie ich przeglądarki oraz systemy operacyjne dominują dziś na rynku i obsługują większość ruchu internetowego na świecie.

Reklama internetowa może dostać potężny cios

Branża reklamowa już teraz otwarcie krytykuje projekt Komisji Europejskiej. Według European Tech Alliance nowy system może doprowadzić do gwałtownego spadku liczby użytkowników wyrażających zgodę na śledzenie. Szacunki organizacji są bardzo mocne. Firmy ostrzegają, że nawet dwie trzecie internautów może domyślnie odrzucać cookies, a europejski rynek reklamy cyfrowej straci dziesiątki miliardów euro.

Dla wielu serwisów internetowych reklama oparta na danych użytkowników pozostaje podstawowym źródłem przychodów. Mniejsza liczba zgód oznaczałaby słabsze targetowanie reklam i niższe wpływy dla wydawców.

Komisja Europejska przekonuje jednak, że obecny system tworzy absurdalną sytuację, w której użytkownicy są praktycznie zmuszani do oddawania danych tylko po to, by korzystać z internetu bez ciągłych przeszkód.

Eksperci ostrzegają przed nowymi metodami śledzenia

Choć propozycja UE ma poprawić prywatność, część ekspertów uważa, że projekt nie nadąża za współczesnymi technologiami śledzenia. Coraz więcej firm odchodzi dziś od klasycznych cookies stron trzecich i rozwija bardziej zaawansowane techniki zbierania danych. Jednym z najważniejszych trendów staje się server-side tracking, czyli śledzenie realizowane po stronie serwera.

Takie mechanizmy są znacznie trudniejsze do wykrycia przez użytkownika i mogą działać nawet wtedy, gdy klasyczne cookies zostaną ograniczone. Pojawiają się również technologie wykorzystujące fingerprinting przeglądarki, pozwalające identyfikować internautów na podstawie konfiguracji urządzenia.

Eksperci ostrzegają, że sam koniec banerów nie rozwiąże problemu śledzenia w internecie. Nowe przepisy mają jeszcze przejść przez Parlament Europejski, więc finalny kształt projektu może się zmienić.

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Koniec banerów cookies w całej Europie. UE chce, żebyś klikał raz na zawsze
 0