Boom na sztuczną inteligencję i półprzewodniki zaczyna wywoływać coraz większe napięcia w Korea Południowa. Tym razem zamieszanie wywołała propozycja jednego z wysokich rangą polityków, który zasugerował przekazywanie obywatelom części wpływów podatkowych generowanych przez sektor AI w formie swoistej „narodowej dywidendy”.
Pomysł pojawił się w momencie, gdy negocjacje pomiędzy Samsung a największym związkiem zawodowym firmy ponownie utknęły w martwym punkcie.
„Narodowa dywidenda” przestraszyła giełdę
Autorem kontrowersyjnej propozycji jest Kim Yong-beom, szef polityki prezydenckiej. Polityk zasugerował w mediach społecznościowych, że ogromne korzyści płynące z ery AI powinny zostać częściowo zwrócone obywatelom, ponieważ sukces południowokoreańskiego przemysłu technologicznego budowano przez dekady wysiłkiem całego społeczeństwa.
Polityk zasugerował w mediach społecznościowych, że ogromne korzyści płynące z ery AI powinny zostać częściowo zwrócone obywatelom...
Rynek zareagował błyskawicznie. Indeks KOSPI spadł momentami o ponad 5%, ponieważ inwestorzy obawiali się nowego podatku od gigantów technologicznych. Sytuację uspokoiły dopiero późniejsze wyjaśnienia, według których Kim odnosił się wyłącznie do nadwyżek podatkowych, a nie dodatkowego opodatkowania firm. Rząd szybko zaznaczył również, że nie prowadzi obecnie prac nad takim rozwiązaniem, a wpis polityka był jego prywatną opinią.
Samsung pod presją pracowników
Cała sytuacja zbiegła się z trudnymi negocjacjami pomiędzy Samsungiem a związkami zawodowymi. Organizacja reprezentująca ponad 30 tysięcy pracowników domaga się znacznie większego udziału w zyskach napędzanych przez AI.
Związkowcy oczekują przekazania pracownikom 15% zysków operacyjnych w formie premii, zniesienia limitów bonusów oraz 7-procentowej podwyżki podstawowego wynagrodzenia. Samsung miał zaoferować warunki korzystniejsze niż konkurencyjne SK hynix, jednak propozycje zostały odrzucone. Jeżeli rozmowy zakończą się fiaskiem, już 21 maja może rozpocząć się 18-dniowy strajk generalny.
Strajk może kosztować miliardy dolarów
Analitycy ostrzegają, że dłuższy protest mógłby mocno uderzyć w produkcję półprzewodników. Podczas jednodniowego strajku w kwietniu wydajność jednej ze zmian nocnych w fabrykach kontraktowych Samsunga spadła podobno aż o 58%. Zresztą zapowiadany strajk związkowców w Samsungu już wywołuje chaos, bo ceny pamięci DDR4 wzrosły o 20% na największym na świecie rynku elektroniki w ciągu jednego tygodnia. Szacunki wskazują zaś, że pełny 18-dniowy protest mógłby wygenerować straty od niemal 7 do nawet 12 miliardów dolarów. To pokazuje, jak ogromne znaczenie dla gospodarki Korei Południowej ma obecnie sektor AI i półprzewodników.
Rząd dysponuje jednak rzadko wykorzystywaną opcją nuklearną: zgodnie z artykułem 76 południowokoreańskiego prawa pracy, minister pracy może wydać nakaz arbitrażu awaryjnego zawieszający strajk na 30 dni. Mechanizm ten został zastosowany zaledwie cztery razy od 1969 roku, a Ministerstwo Pracy poinformowało we wtorek, że nie rozpoczęło jeszcze analizy tej opcji.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Koreański polityk chce podzielić zyski z AI między obywateli. Giełda spanikowała