Po fali zamieszek we Francji na platformach sprzedażowych zaczęły pojawiać się produkty, które pochodzą z obrabowanych sklepów. Ubrania, perfumy, kosmetyki, smartfony, a nawet luksusowe zegarki oferowano za śmiesznie niskie kwoty, co szybko wywołało podejrzenia co do pochodzenia towaru. Niektórzy sprzedający poszli nawet o krok dalej i w opisach aukcji umieszczali hasło nawiązujące do dnia protestów. Vinted już podjęło działania wobec kont powiązanych z handlem skradzionymi rzeczami.
Wiele francuskich sklepów zostało zniszczonych podczas protestów 17 października we Francji. Teraz ich produkty pojawiają się na platformach takich jak Vinted. Hasztag „17 października” stał się popularny na rynku wtórnym po tym, jak protesty studentów dotyczące standardów życia i niedoinwestowania systemu edukacji w kraju przerodziły się w zamieszki. Grabieżcy wykorzystali tę sytuację i udali się do mediów społecznościowych, aby pochwalić się i sprzedać skradzione towary. Podczas zamieszek zdewastowano ponad 1500 sklepów we Francji. Wśród nich znalazły się luksusowe sklepy, sklepy z technologią, apteki, a nawet piekarnie.
Alors lui il a tt compris plus le gros snap sur la vidéo, bon réveil à 6h😹😹😹 #17octobre https://t.co/aAGnmPhGeR
— hoche (@Lormoise) October 17, 2026
Po zamieszkach skradzione towary trafiły do internetu
Firma Vinted oświadczyła, że sprzedaż skradzionych dóbr na platformie jest sprzeczna z jej polityką i postanowiła usuwać podejrzane oferty.
Po powrocie do domów uczestnicy zamieszek zaczęli chwalić się w mediach społecznościowych tym, co ukradli. Wśród skradzionych towarów znalazły się torby z ubraniami, zegarki Rolex, smartfony i tablety. Choć twórcy tych filmów chwalili się swoim „zdobyczami”, wielu użytkowników krytykowało ich za nieostrożność i pokazywanie twarzy, co łatwo mogłoby ich obciążyć.
„Filmowanie samego siebie z odsłoniętą twarzą jest dla niego najgłupszą rzeczą” – napisał jeden z użytkowników X. „Przerażający poziom głupoty. Hańba dla złodziei” – napisał inny użytkownik.
„Kradzież produktów Apple to chyba najniższy poziom inteligencji ze wszystkich” – skomentował jeden z użytkowników w odpowiedzi na inny film, na którym widać rękę w torbie wypełnioniej produktami Apple. Niektórzy użytkownicy szybko zauważyli, że po kradzieży nowe urządzenia Apple są uszkodzone i nie nadają się do użytku.
Skradzione produkty, w tym kosmetyki, perfumy, trampki, biżuteria i inne, szybko pojawiły się na platformach z artykułami używanymi, takich jak Vinted. Zrzuty ekranu pokazują, że te przedmioty są sprzedawane hurtowo, po cenach znacznie niższych niż na rynku. Czas wystawienia tych przedmiotów również budzi podejrzenia, sugerując, że zostały wystawione dzień lub mniej temu.
Vinted zapowiada blokady kont
Choć niektórzy ludzie decydujący się na kradzież nie chwalili się wprost w internecie tym, co zdobyli, bo chcieli po prostu zarobić trochę gotówki, to nie byli też zbyt subtelni co do tego, skąd wzięli towary. Data protestu została przekształcona w hashtag, który pojawił się w opisach niektórych ofert na Vinted, co sugerowało, że pewne oferty zostały skradzione w trakcie protestów.
Biorąc pod uwagę, że oferowane produkty pochodzą od znanych, drogich marek i są sprzedawane hurtowo po znacznie niższych cenach, platforma uwzględniła również zapytania potencjalnych nabywców zainteresowanych zakupem tych towarów.
Sytuacja zwróciła uwagę Benjamina Cauchy'ego, francuskiego polityka, który w wypowiedzi dla Vinted na X stwierdził, że zezwalanie na takie oferty w internecie stanowi współudział w paserstwie.
Vinted reaguje na pojawiające się oferty
Hashtag, który wzbudził podejrzenia
„Od tego weekendu nasze zespoły podjęły natychmiastowe działania w celu identyfikacji i usunięcia ofert powiązanych z grabieżą, a także nasililiśmy monitorowanie podejrzanych ofert. W przypadku naruszenia naszych zasad podejmujemy działania przeciwko zaangażowanym kontom, łącznie z trwałym zablokowaniem” – czytamy w oświadczeniu.
Platforma zapowiedziała również zaostrzenie monitorowania podejrzanych ogłoszeń. Wobec użytkowników naruszających zasady mogą zostać podjęte działania obejmujące nawet trwałe zablokowanie konta. Firma przekazała też, że współpracuje z francuskimi organami ścigania i dostosowuje procedury wykrywania nadużyć.
W poniedziałek liczba ogłoszeń zawierających hasła związane z datą protestów na francuskiej wersji Vinted miała już spadać. Nie wiadomo jednak, ile podejrzanych ofert udało się ostatecznie usunąć ani ilu sprzedających objęto działaniami.

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Kradli podczas zamieszek we Francji. Teraz towar trafił na Vinted