Kryzys na rynku pamięci rozlewa się właśnie na smartfony


Kryzys na rynku pamięci rozlewa się właśnie na smartfony

Kryzys nie odpuszcza, zdaje się, że najgorsze dopiero przed nami. Ceny pamięci rosną od dawna i nie jest to koniec podwyżek, które dotknąć mogą również smartfony. Według szacunków łączny koszt podzespołów może być wyższy nawet o 25%. Główną przyczyną jest trwający kryzys na rynku pamięci DRAM, który wpływa na całą branżę mobilną.

Ceny pamięci rosną w szybkim tempie. Badania wskazują, że koszt mobilnej pamięci LPDDR wzrósł o ponad 70 procent, a ceny pamięci NAND, wykorzystywanej do przechowywania danych, są obecnie nawet dwukrotnie wyższe niż wcześniej. W efekcie niektórzy producenci rozważają powrót do konfiguracji z 4 GB RAM w najtańszych smartfonach, aby ograniczyć koszty.

Pamięć coraz droższa

Z nowych analiz wynika, iż pamięć DRAM odpowiada dziś za 20% kosztów produkcji smartfona. Jeszcze niedawno było to od 10 do 15%. Producenci urządzeń mobilnych znaleźli się pod dużą presją oraz dylematem czy większych kosztów nie przenieść na konsumentów. Sytuacja obejmuje jednak cały rynek. Wiceprezes Samsunga przyznał, że żadna firma nie jest w stanie uniknąć skutków niedoboru pamięci.

Ceny pamięci stosowanych w smartfonach rosną. To z kolei może przełożyć się na to, że urządzenia mobilne będą droższe.

Nawet Apple, które jest gigantem w segmencie smartfonów, miało podjąć konkretne działania, by zabezpieczyć dostawy DRAM od Samsunga i SK hynix. To tylko pokazuje, jak poważna jest sytuacja.

Według danych firmy Omdia producenci smartfonów muszą obecnie płacić wyższe stawki zarówno za DRAM, jak i za pamięć NAND. Równolegle TrendForce zwraca uwagę na rosnący udział pamięci w całkowitych kosztach urządzeń.

Droższe układy i trudne decyzje producentów

Na wzrost cen wpływają także nowe procesory. Układy wykonane w procesie 2 nm, które mają trafić na rynek jeszcze w tym roku, będą drogie, a cena topowych chipsetów może przekraczać 300 dolarów za sztukę. Dla porównania, obecna generacja wyceniana jest na około 280 dolarów.

W tej sytuacji producenci smartfonów stoją przed trudnym wyborem. Mogą ograniczać specyfikację urządzeń, by utrzymać ceny, albo przerzucić rosnące koszty na klientów, ryzykując spadek sprzedaży. Żadne z tych rozwiązań nie jest dobre.

Kryzys potrwa jeszcze długo

Nie wszystkie firmy odczuwają skutki niedoboru w takim samym stopniu. NVIDIA informowała, że wcześniej zabezpieczyła dostawy, płacąc z góry za zapasy. Jednocześnie takie działania mogły przyczynić się do pogłębienia problemów na rynku.

Prognozy nie są optymistyczne. Obecny kryzys pamięci ma potrwać co najmniej do czwartego kwartału 2027 roku. Oznacza to, że wysokie ceny podzespołów i droższe smartfony mogą pozostać z nami na dłużej.

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Kryzys na rynku pamięci rozlewa się właśnie na smartfony
 0