Globalny rynek helu znalazł się w poważnym kryzysie po tym, jak katarski kompleks Ras Laffan, odpowiadający za blisko jedną trzecią światowej podaży tego surowca, pozostaje wyłączony z pracy po atakach dronowych powiązanych z wojną na Bliskim Wschodzie. Dla sektora technologicznego to nie tylko problem logistyczny, ale realne ryzyko dla produkcji układów scalonych.
Hel jest bowiem jednym z kluczowych gazów wykorzystywanych przy produkcji półprzewodników oraz w kriogenice. W fabrykach chipów odpowiada za chłodzenie wafli krzemowych podczas procesów trawienia i litografii, gdzie konieczne jest utrzymanie bardzo niskich temperatur. Problem w tym, że dla helu praktycznie nie istnieje skuteczny zamiennik. Nawet krótkie zakłócenia w dostawach mogą więc szybko odbić się na całym łańcuchu dostaw elektroniki.
Hel jest jednym z kluczowych gazów wykorzystywanych przy produkcji półprzewodników oraz w kriogenice.
Zakład Ras Laffan wstrzymał działalność 2 marca po atakach dronowych. Już dwa dni później QatarEnergy ogłosiło "siłę wyższą", formalnie zawieszając realizację części zobowiązań dostawczych. Efekt? Z rynku zniknęło nagle około 30% globalnej podaży helu, co szczególnie mocno uderza w odbiorców uzależnionych od eksportu z Kataru.
Korea Południowa i Tajwan na pierwszej linii ryzyka
Jednym z najbardziej narażonych krajów jest Korea Południowa, która w ubiegłym roku sprowadzała z Kataru niemal 65% helu. To szczególnie niebezpieczne w kontekście lokalnego sektora półprzewodników, gdzie stabilność dostaw wpływa bezpośrednio na wydajność produkcji. Seul już analizuje 14 kluczowych materiałów i typów wyposażenia powiązanych z dostawami z Bliskiego Wschodu. Pod lupą znalazł się nie tylko hel, ale również brom, istotny w formowaniu obwodów. Co ważne, aż 90% importu bromu do Korei pochodzi z Izraela.
Producenci uspokajają, ale branża patrzy na zegar
Na razie najwięksi gracze deklarują gotowość. SK hynix informuje o zdywersyfikowanych źródłach zakupu helu i odpowiednich zapasach, a TSMC nie przewiduje istotnego wpływu w krótkim terminie. Mimo to analitycy ostrzegają: jeśli przestój w Ras Laffan przekroczy dwa tygodnie (co praktycznie już się stało), branżę mogą czekać miesiące kosztownych zmian logistycznych i szukania nowych dostawców.
Obecna sytuacja przywołuje wspomnienia z 2022 roku, gdy wojna w Ukrainie ograniczyła dostępność helu i neonu. Tamten kryzys zmusił producentów do dywersyfikacji źródeł i inwestycji lokalnych. To tylko potwierdza, że globalny sektor chipów nadal pozostaje wyjątkowo wrażliwy na geopolityczne wstrząsy.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
Kryzys na rynku helu. Produkcja chipów może dostać potężny cios