Macron chciał odciąć dzieci od Facebooka i TikToka. Sąd go właśnie zablokował


Macron chciał odciąć dzieci od Facebooka i TikToka. Sąd go właśnie zablokował

Francja chciała wprowadzić jedne z najbardziej restrykcyjnych przepisów dotyczących korzystania z mediów społecznościowych przez dzieci w Europie. Projekt popierany przez prezydenta Emmanuela Macrona zakładał zakaz dostępu do platform społecznościowych dla osób poniżej 15. roku życia oraz ograniczenie korzystania ze smartfonów w szkołach.

Plan miał wejść w życie jeszcze przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego. Francuska Rada Konstytucyjna uznała jednak, że przepisy naruszają wolność wypowiedzi i komunikacji. To oznacza, że ambitny projekt został zatrzymany, zanim zdążył zacząć obowiązywać.

Parlament powiedział „tak”, sąd powiedział „nie”

Projekt ustawy otrzymał wyjątkowo mocne poparcie francuskiego parlamentu. W styczniu Zgromadzenie Narodowe przyjęło go stosunkiem głosów 130 do 21. W lipcu podobną decyzję podjął Senat, a następnie Zgromadzenie Narodowe ponownie zagłosowało za przepisami, tym razem wynikiem 279 do 81.

Macron chciał szybkiego wdrożenia nowych zasad. Francuski prezydent przedstawiał je jako sposób ochrony dzieci przed wpływem największych platform technologicznych oraz algorytmów rozwijanych przez amerykańskie i chińskie firmy.

Projekt zakładał, że osoby poniżej 15 lat nie będą mogły korzystać z serwisów społecznościowych. Dotyczyłoby to między innymi Facebooka i X. Na tym ograniczenia się nie kończyły.

Smartfon miał zniknąć także ze szkoły

Francuska ustawa przewidywała również zakaz korzystania ze smartfonów w szkołach. Nie chodziło jednak o całkowite odcięcie uczniów od internetu.

Projekt przewidywał wyjątki dla usług wykorzystywanych do nauki. Dostępne pozostałyby między innymi Wikipedia, GitHub oraz katalogi naukowe.

Pomysł był więc znacznie szerszy niż zwykły zakaz korzystania z TikToka czy Facebooka podczas lekcji. Francja chciała ograniczyć obecność smartfonów i mediów społecznościowych w życiu młodych ludzi zarówno w szkole, jak i poza nią. Problem pojawił się na poziomie konstytucyjnym.

Sąd uznał, że zakaz idzie za daleko

Rada Konstytucyjna Francji zakwestionowała przepisy dotyczące ograniczenia dostępu do mediów społecznościowych. Według sądu ustawa narusza wolność wypowiedzi i komunikacji.

To istotny argument w sporze o ograniczenia internetu dla nieletnich. Państwo może próbować chronić dzieci przed szkodliwymi treściami, uzależnieniem od platform czy niebezpiecznymi kontaktami w sieci, ale musi jednocześnie respektować podstawowe prawa obywatelskie.

Macron nie zamierza jednak rezygnować z projektu. Francuski prezydent chce zmienić ustawę i ponownie skierować ją pod obrady. Według przedstawionego planu nowe przepisy mogłyby pojawić się przed wiosną przyszłego roku.

Francja mogła być pierwsza w Unii Europejskiej

Gdyby ustawa weszła w życie w pierwotnym kształcie, Francja stałaby się pierwszym państwem Unii Europejskiej, które wprowadziłoby ustawowy zakaz korzystania z mediów społecznościowych przez osoby poniżej 15. roku życia. Nie oznacza to jednak, że pomysł trafił do kosza.

Podobne rozwiązania rozważają inne europejskie państwa. Norwegia i Wielka Brytania planują prace nad własnymi ograniczeniami, a Grecja rozważa wprowadzenie zakazu od 2027 roku. Także Hiszpania analizuje możliwość ustanowienia podobnych zasad.

Francuska decyzja może więc stać się ważnym precedensem dla całej europejskiej debaty. Jeśli kolejne państwa zdecydują się na podobne przepisy, będą musiały znaleźć sposób na pogodzenie ochrony nieletnich z prawem do komunikacji.

Australia pokazała, że sam zakaz nie wystarczy

Jeszcze większym problemem może okazać się egzekwowanie takich przepisów. Australia już próbowała ograniczyć dostęp dzieci do mediów społecznościowych. Dane przywoływane w związku z tamtejszym zakazem sugerują, że zdecydowana część młodych użytkowników nadal może korzystać z kont utworzonych przed wejściem nowych zasad.

Według przywołanych badań nawet 85 proc. osób poniżej 16. roku życia, które miały konta przed wprowadzeniem ograniczeń, nadal miało do nich dostęp. Część użytkowników próbowała obchodzić ograniczenia za pomocą VPN-ów.

To pokazuje, jak trudne jest przeniesienie ustawowego zakazu do rzeczywistości internetu. Platforma musi najpierw ustalić, ile lat ma użytkownik. Następnie musi zdecydować, czy uzyskane dane są wystarczająco wiarygodne, aby zablokować konto.

Weryfikacja wieku otwiera kolejny problem

Największym technicznym wyzwaniem jest ustalenie wieku użytkownika bez tworzenia jeszcze większego zagrożenia dla jego prywatności. Jedną z możliwości jest analiza twarzy. Technologie szacowania wieku nie zawsze jednak radzą sobie dokładnie z osobami nastoletnimi. Innym rozwiązaniem jest wymaganie dokumentu tożsamości.

To z kolei oznacza konieczność przekazania firmie technologicznej niezwykle wrażliwych danych.

Pojawia się więc paradoks. Państwo chce chronić dzieci przed platformami internetowymi, ale realizacja takiego celu może wymagać stworzenia systemu, w którym użytkownicy będą musieli przekazywać platformom dodatkowe informacje na swój temat.

VPN-y mogą być najprostszym obejściem

Zakaz dostępu nie musi też oznaczać faktycznego odcięcia od platform. Jeżeli użytkownik korzysta z VPN-u, może ukryć swoją lokalizację i próbować ominąć część ograniczeń. Problemem pozostaje również możliwość korzystania z kont założonych wcześniej, wykorzystywania urządzeń należących do rodziców czy rejestrowania kont przy użyciu danych dorosłych.

Francja musiałaby więc stworzyć nie tylko sam zakaz, ale także skuteczny system jego egzekwowania.

A im bardziej rygorystyczna byłaby kontrola, tym większe znaczenie zyskiwałyby pytania o prywatność i zakres danych przekazywanych platformom.

Dzieci kontra media społecznościowe. Europa dopiero zaczyna tę walkę

Francuski projekt pokazuje, jak szybko spór o bezpieczeństwo dzieci w internecie przerodził się w problem prawny i technologiczny. Z jednej strony rodzice i politycy chcą ograniczyć wpływ platform społecznościowych na najmłodszych. Z drugiej pojawia się pytanie, jak państwo ma skutecznie określić wiek każdego użytkownika bez tworzenia ogromnego systemu identyfikacji internautów.

Do tego dochodzi konstytucyjna ochrona wolności komunikacji.

Francja nie rezygnuje z pomysłu, ale pierwsza próba właśnie się nie powiodła. Jeśli Macron chce doprowadzić do zakazu przed końcem swojej kadencji, będzie musiał przygotować przepisy, które przejdą nie tylko przez parlament, lecz także przez kontrolę konstytucyjną.

Francja może nadal zostać pierwszym krajem UE z takim zakazem, ale najpierw musi odpowiedzieć na znacznie trudniejsze pytanie: jak odciąć dzieci od mediów społecznościowych, nie tworząc przy tym systemu kontroli wszystkich użytkowników internetu?

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Macron chciał odciąć dzieci od Facebooka i TikToka. Sąd go właśnie zablokował
 0