Masz dość śledzenia, wpadek producentów i zamkniętych smartfonów? CircuitMess ma rozwiązanie: zbuduj własny. MAKERphone 2.0 kosztuje 129 dolarów, można go samodzielnie złożyć, programować i rozbudowywać.
Apple, Samsung, Xiaomi czy Google ciągle robią coś nie tak? Telefon zbiera za dużo danych, producent zaliczył kolejną wpadkę z prywatnością, system jest przeładowany usługami, których nie potrzebujesz, a połowy rzeczy nie możesz zmienić? CircuitMess proponuje rozwiązanie radykalne: przestań narzekać i zbuduj sobie telefon sam. MAKERphone 2.0 kosztuje od 129 dolarów i jest smartfonem-konstruktorem, który użytkownik nie tylko składa, ale może również samodzielnie programować.
Trudno dziś znaleźć producenta smartfonów, który nigdy nie oberwał za kwestie związane z prywatnością, zbieraniem danych czy bezpieczeństwem. Do tego dochodzą preinstalowane aplikacje, telemetria i kolejne usługi działające gdzieś w tle. Oczywiście większość użytkowników ostatecznie klika „akceptuję” i żyje dalej, ale bardziej podejrzliwi mogą zainteresować się urządzeniem firmy CircuitMess.
MAKERphone 2.0 wychodzi bowiem z zupełnie innego założenia. Zamiast sprzedawać użytkownikowi kolejną zamkniętą czarną skrzynkę, producent daje mu zestaw części i mówi w zasadzie: proszę bardzo, zbuduj telefon sam i zobacz, jak to wszystko działa. Projekt jest obecnie finansowany na Kickstarterze, a podstawowy zestaw wyceniono na 129 dolarów. Planowana cena detaliczna to 169 dolarów.
Telefon, który składamy sami
Nie oznacza to jednak kilku płytek PCB, lutownicy i weekendu spędzonego na zastanawianiu się, dlaczego urządzenie pachnie spalenizną. W przeciwieństwie do pierwszego MAKERphone'a nowa generacja nie wymaga lutowania. Elementy mają być modułowe, a złożenie całości powinno zająć około dwóch godzin.
Po zakończeniu zabawy otrzymujemy działający telefon 4G obsługujący kartę SIM, połączenia głosowe oraz wiadomości. Nie jest to jednak konkurent dla Galaxy S26 Ultra czy iPhone'a 18 Pro. Sercem urządzenia jest dwurdzeniowy układ ESP32-S3, któremu towarzyszą 4 MB pamięci flash oraz 4 MB PSRAM. Do tego dochodzą Wi-Fi, Bluetooth, akumulator 1000 mAh, USB-C, czytnik microSD i – relikt z czasów, kiedy producenci jeszcze nas rozpieszczali – klasyczne złącze słuchawkowe.
Ekran również skutecznie studzi oczekiwania. Ma 1,77 cala i rozdzielczość 160 × 128 pikseli, a pod nim znajduje się fizyczna klawiatura numeryczna. TikToka raczej komfortowo na tym nie przewiniemy. I właśnie o to trochę chodzi.
Telefon nie obsługuje typowych aplikacji społecznościowych. Zamiast spędzać trzy godziny na przewijaniu rolek, właściciel może więc zrobić coś wyjątkowo niepokojącego z punktu widzenia współczesnego rynku elektroniki – sam zdecydować, co właściwie ma robić jego urządzenie.
Boisz się śledzenia? Sam napisz sobie aplikacje
Najciekawszą częścią MAKERphone 2.0 nie jest jednak samo składanie urządzenia, lecz możliwość jego programowania. Użytkownicy mogą tworzyć własne funkcje i aplikacje w MicroPythonie oraz Arduino C++. CircuitMess udostępnia również środowisko VibeBoy wykorzystujące model językowy do generowania kodu na podstawie opisów użytkownika. W tym ostatnim przypadku trudno już oczywiście mówić o całkowitym odcięciu się od zewnętrznych usług, więc osoby szczególnie wyczulone na prywatność mogą po prostu zostać przy tradycyjnym programowaniu.
To właśnie możliwość samodzielnego kontrolowania oprogramowania jest interesującym kontrastem wobec klasycznych smartfonów. MAKERphone 2.0 nie jest magicznym „telefonem odpornym na śledzenie” i producent nie przedstawia go jako takiego. Daje jednak użytkownikowi znacznie większą wiedzę o tym, co działa na urządzeniu, i możliwość samodzielnego decydowania o jego funkcjach.
Konstrukcję można też rozbudowywać sprzętowo. Dostępne mają być m.in. moduły aparatu, latarki, czujników temperatury i ruchu czy nadajnika podczerwieni. Bardziej rozbudowany Pro Module Pack obejmuje również GPS, żyroskop, silnik wibracyjny i ekran e-paper. Ciekawostką jest funkcja komunikacji pomiędzy MAKERphone'ami bez wykorzystania karty SIM, Wi-Fi ani infrastruktury komórkowej.
Prywatność kosztuje. Tutaj również trochę wygody
MAKERphone 2.0 oczywiście nie sprawi, że Samsung czy Apple zaczną nerwowo zwoływać nadzwyczajne posiedzenia zarządów. To przede wszystkim zestaw edukacyjny dla osób zainteresowanych elektroniką i programowaniem, a dopiero później urządzenie mogące zastąpić telefon.
Jednocześnie projekt pokazuje ciekawą alternatywę dla współczesnego podejścia do elektroniki. Dzisiejszy smartfon jest zwykle urządzeniem, którego użytkownik nie może naprawić, niewiele może w nim zmienić i nie zawsze dokładnie wie, co oprogramowanie robi w tle. CircuitMess proponuje coś odwrotnego: sam go składasz, sam programujesz i – jeśli coś przestanie działać – przynajmniej tym razem dokładnie wiesz, kogo za to obwiniać.
MAKERphone 2.0 jest obecnie dostępny w ramach kampanii crowdfundingowej od 129 dolarów. Nie będzie więc najlepszym wyborem dla kogoś szukającego po prostu taniego smartfona. Dla majsterkowiczów, osób uczących się programowania oraz tych, którzy po kolejnej informacji o zbieraniu danych przez wielkie platformy zaczynają podejrzliwie spoglądać na telefon leżący na biurku, pomysł może być jednak całkiem interesujący.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Samsung źle, Google lipa, a Apple dla snobów? No to zbuduj sobie telefon sam