Rosnące ceny smartfonów, laptopów i komputerów stacjonarnych najczęściej tłumaczone są ogromnym zapotrzebowaniem na pamięci wykorzystywane przez sztuczną inteligencję. Według prezesa Microna obraz sytuacji jest jednak znacznie bardziej złożony. Sanjay Mehrotra uważa, że do obecnego niedoboru układów pamięci przyczyniły się również wieloletnie naciski klientów na obniżanie cen.
Szef jednego z największych producentów pamięci DRAM i NAND przekonuje, że agresywna walka o niższe ceny kilka lat temu odbiła się dziś na całej branży elektroniki.
Micron: producenci pamięci zostali zmuszeni do ograniczenia inwestycji
W rozmowie z CNBC Sanjay Mehrotra przypomniał, że w 2023 roku producenci pamięci znaleźli się w wyjątkowo trudnej sytuacji. Ceny układów gwałtownie spadały, a część klientów oczekiwała jeszcze większych obniżek. Według prezesa Microna przychody firm produkujących pamięci skurczyły się do poziomu, który utrudniał finansowanie nowych inwestycji. W efekcie wiele planów rozbudowy fabryk zostało odłożonych, a tempo zwiększania mocy produkcyjnych wyraźnie spadło.
„Niektórzy klienci znacząco obniżyli ceny w naszej branży. W 2023 roku nasze ceny spadły o jedną trzecią dotychczasowych” – powiedział Mehrotra w wywiadzie dla CNBC.
Dzisiaj skutki tamtych decyzji odczuwa cały rynek.
AI tylko przyspieszyła kryzys
Sytuacja zmieniła się błyskawicznie wraz z gwałtownym rozwojem sztucznej inteligencji. Firmy budujące centra danych zaczęły kupować ogromne ilości nowoczesnych pamięci wykorzystywanych przez akceleratory AI oraz serwery obsługujące modele językowe. Popyt wzrósł znacznie szybciej, niż producenci byli w stanie zwiększyć produkcję. Budowa nowoczesnych fabryk półprzewodników trwa wiele lat, a uruchomienie nowych linii technologicznych wymaga ogromnych nakładów finansowych.
Zdaniem Mehrotry właśnie zderzenie ograniczonej podaży z eksplozją zapotrzebowania doprowadziło do obecnej sytuacji.
Kryzys może potrwać jeszcze kilka lat
Prezes Microna nie spodziewa się szybkiego powrotu do równowagi. Według jego prognoz niedobory pamięci mogą utrzymywać się nawet do 2027 roku lub dłużej. Produkcja kolejnych generacji pamięci staje się coraz bardziej skomplikowana, a każda nowa fabryka wymaga czasu zarówno na budowę, jak i osiągnięcie pełnej wydajności.
Micron próbuje przygotować się na przyszły popyt. Firma zapowiedziała inwestycje sięgające nawet 200 mld dolarów, obejmujące rozwój badań oraz budowę nowych zakładów produkcyjnych między innymi w Boise w stanie Idaho i Syracuse w stanie Nowy Jork.
Podobne stanowisko zajmuje kierownictwo Microna
Nie tylko prezes firmy zwraca uwagę na politykę cenową klientów. W niedawnym wywiadzie dla „The Wall Street Journal” podobne argumenty przedstawił dyrektor biznesowy Microna, Sumit Sadana.
Jak przyznał, część odbiorców bardzo agresywnie negocjowała ceny pamięci w okresie największych spadków. Według przedstawiciela firmy takie działania utrudniały producentom finansowanie kolejnych inwestycji i ograniczały możliwości zwiększania produkcji.
Dzisiaj rynek płaci za tamte decyzje znacznie wyższymi cenami.
Podwyżki odczuwają już producenci elektroniki
Rosnące ceny pamięci przekładają się bezpośrednio na koszt produkcji komputerów i urządzeń mobilnych. W ostatnich dniach Apple podniosło ceny wybranych modeli komputerów Mac oraz tabletów iPad nawet o 200 dolarów.
Według doniesień branżowych podobny los może czekać również kolejną generację iPhone'ów. Wiele wskazuje na to, że seria iPhone 18 również zostanie wyceniona wyżej niż obecne modele.
Eksperci spodziewają się, że presja na ceny może utrzymywać się jeszcze przez dłuższy czas. Pamięci pozostają jednym z najważniejszych elementów współczesnych urządzeń elektronicznych, a ich ograniczona dostępność wpływa dziś praktycznie na cały rynek komputerów, smartfonów i infrastruktury wykorzystywanej przez sztuczną inteligencję.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Micron zrzuca winę na klientów. Chcieli niskich cen RAM, to mają niedobory