Australia jest pierwszym krajem, w którym dostęp do mediów społecznościowych został ograniczony dla małoletnich internautów. Takie ograniczenie na ten moment nie obowiązuje w Polsce. Planowane jest jednak rozwiązanie, które zostanie wdrożone w aplikacji mObywatel.
Pod koniec roku aplikacja mObywatel otrzyma nowe rozwiązanie technologiczne, które pozwoli ograniczyć dzieciom dostęp do mediów społecznościowych. Chodzi o tzw. atrybut weryfikujący czy dana osoba ukończyła 15. rok życia i może korzystać z mediów społecznościowych. Wszystko z poszanowaniem prywatności.
Media społecznościowe negatywnie odbijają się na dzieciach?
Informację o tym rozwiązaniu przekazał wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka podczas posiedzenia Sejmu, odpowiadając na pytanie posła Łukasza Osmolaka z Polski 2050, który zwrócił uwagę na rosnący problem niekontrolowanego korzystania z platform społecznościowych przez dzieci i młodzież.
Pod koniec roku aplikacja mObywatel otrzyma nowe rozwiązanie technologiczne, które pozwoli ograniczyć dostęp dzieci do mediów społecznościowych. Chodzi o tzw. atrybut, który będzie weryfikował czy dana osoba ma ukończone 15 lat i może korzystać z mediów społecznościowych.

Jak podkreślił, zjawisko to może mieć poważne skutki dla rozwoju psychicznego, poznawczego oraz społecznego młodych ludzi i nie jest już marginalnym problemem, lecz wyzwaniem, które dotyczy całego społeczeństwa.
Weryfikacja wieku bez ujawniania danych
Wiceminister wyjaśnił, iż planowane zmiany w mObywatelu są związane z dostosowaniem aplikacji do unijnego rozporządzenia eIDAS 2.0. W ramach tych zmian pojawi się europejski dowód osobisty, który pozwoli użytkownikowi potwierdzić jedynie fakt ukończenia określonego wieku, na przykład 15 lub 16 lat. Nie będzie on przekazywał żadnych innych danych użytkownika.
Według Michała Gramatyki ma to być kluczowe narzędzie technologiczne, które w przyszłości umożliwi realne ograniczenie dostępu dzieci do mediów społecznościowych. Swój wiek będą musieli weryfikować wszyscy użytkownicy, niezależnie od tego ile lat ukończyli.
Odpowiedzialność platform i rola rodziców
Wiceminister przyznał, że zbyt wczesny kontakt dzieci z platformami cyfrowymi jest poważnym problemem. Jego zdaniem odpowiedzialność za tę sytuację w dużej mierze spoczywa na firmach technologicznych, takich jak Alphabet czy Meta, które zarządzają największymi serwisami społecznościowymi.
Zwrócił jednak uwagę, że mimo zapisów w regulaminach zakazujących rejestracji osobom poniżej 13. roku życia, w praktyce zasady te często są łamane za zgodą rodziców. Dzieje się tak między innymi wtedy, gdy rodzice chcą ułatwić dzieciom kontakt z rodziną lub rówieśnikami.
Australia jako punkt odniesienia, ale nie gotowy wzór
Podczas dyskusji pojawił się również przykład Australii, gdzie wprowadzono przepisy określające minimalny wiek dostępu do mediów społecznościowych. Michał Gramatyka zaznaczył jednak, iż tamte rozwiązania nie mogą zostać wprost przeniesione na grunt polski czy europejski. Australijskie regulacje nie narzucają jednego konkretnego sposobu weryfikacji wieku, a jednocześnie ograniczają możliwość gromadzenia dokumentów tożsamości przez platformy.
Dopuszczone są tam inne metody, takie jak biometria, polegająca na analizie obrazu twarzy, czy profilowanie użytkowników na podstawie ich aktywności i zainteresowań w internecie. Zdaniem wiceministra takie mechanizmy nie są obecnie możliwe do bezpośredniego zastosowania w Polsce ze względu na obowiązujące przepisy i standardy ochrony prywatności.
Zapowiedź prac nad nową ustawą
Koalicja Obywatelska chce przygotować do końca lutego poselski projekt ustawy, który miałby ograniczyć możliwość korzystania z mediów społecznościowych przez dzieci i młodzież do ukończenia 15. roku życia. Prace nad nowymi regulacjami mają być kolejnym krokiem w szerszej debacie na temat ochrony najmłodszych użytkowników internetu.
Rozwiązanie wprowadzone w Australii ma wady
Ograniczenia, które obowiązują w Australii mają istotną wadę. Słabym punktem okazało się narzędzie do skanowania twarzy weryfikujące wiek użytkowników. Nastolatki dość szybko znalazły sposoby, by je oszukać.
Nowość w mObywatelu
Tymczasem aplikacja mObywatel otrzymuje kolejne przydatne rozwiązanie, z którego skorzystają posiadacze e-dowodu. Nowa funkcja wdrożona w wersji 4.74 pozwala na zmianę czterocyfrowego kodu PIN do profilu osobistego oraz sześciocyfrowego PIN-u do podpisu osobistego. Aplikacja pozwala również sprawdzić, jakie certyfikaty znajdują się w warstwie elektronicznej dokumentu i czy są aktywne.
Aby skorzystać z tej opcji należy posiadać aktywny mDowód, a także smartfon z włączonym NFC.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
Polska zablokuje social media dla dzieci? Kluczem ma być mObywatel