GeForce NOW jest reklamowane jako usługa do uruchamiania gier na potężnych komputerach w chmurze. Jeden z modderów pokazał jednak, że znajdujące się za interfejsem środowisko potrafi zrobić znacznie więcej. Zamiast gry uruchomił pełny pulpit Windows, a następnie odpalił na serwerach Nvidii aplikacje, których GeForce NOW oficjalnie nie udostępnia.
GeForce NOW od lat rozwiązuje prosty problem: użytkownik nie musi posiadać wydajnego komputera, aby uruchamiać wymagające gry. Obliczenia wykonuje sprzęt znajdujący się w centrach danych Nvidii, a do gracza trafia obraz przesyłany przez internet.
Oficjalny interfejs został jednak zaprojektowany tak, aby użytkownik korzystał z serwerów przede wszystkim do grania. Nie otrzymuje klasycznego pulpitu Windows, dostępu do systemowych narzędzi ani możliwości instalowania dowolnego oprogramowania.
Zortos, twórca zajmujący się modyfikacjami, znalazł sposób na obejście tego ograniczenia. Wspólnie z dpadGuyem wykorzystał nietypową ścieżkę uruchamiania plików, aby zamiast gry wyświetlić pełnoprawne środowisko Windows.
Zamiast gry pojawia się pulpit Windows
Demonstracja została opublikowana w internecie 1 sierpnia. Punktem wyjścia była gra „Trove”, ale po wykonaniu odpowiednich operacji użytkownik nie trafiał już do właściwego interfejsu gry. Na ekranie pojawiał się pulpit Windows z paskiem zadań, menu Start oraz ikonami. Najważniejsze jest jednak to, że nie był to pulpit znajdujący się na komputerze użytkownika.
Środowisko działało na infrastrukturze Nvidii, a komputer służył przede wszystkim do odbierania obrazu i wysyłania poleceń do zdalnej maszyny.
Wykorzystana metoda opiera się na narzędziu SalsaNOW, którego kod został udostępniony jako projekt open source. Zortos pokazał, że odpowiednio przygotowana sesja GeForce NOW może zostać wykorzystana nie tylko do uruchomienia gry, ale również do pracy z aplikacjami działającymi w środowisku Windows.
To właśnie ten element demonstracji przyciągnął największą uwagę.
Na serwerze Nvidii uruchomiono znacznie więcej niż grę
Po uzyskaniu dostępu do pulpitu modder uruchomił kilka programów, których użytkownik standardowo nie kojarzy z GeForce NOW. Na zdalnym komputerze działał między innymi Wallpaper Engine z animowanymi tapetami. Demonstracja obejmowała również narzędzia programistyczne oraz aplikację LM Studio przeznaczoną do lokalnego uruchamiania modeli sztucznej inteligencji.
Twórca pokazał nawet działanie modelu Gemma 4.
W praktyce oznacza to interesujący eksperyment z wykorzystaniem infrastruktury GeForce NOW. Potężny sprzęt znajdujący się w chmurze może wykonywać zadania typowe dla zwykłego komputera, a użytkownik obserwuje rezultat na własnym urządzeniu. Nie jest to jednak równoznaczne z uzyskaniem pełnej, nieograniczonej maszyny wirtualnej.
GeForce NOW nadal stawia kilka twardych ograniczeń
Metoda nie działa na każdym wariancie usługi. Zgodnie z demonstracją potrzebna jest płatna subskrypcja GeForce NOW. Sztuczka nie działa w bezpłatnym planie ani w wybranych wersjach usługi udostępnianych przez zewnętrznych partnerów. Problemy pojawiają się również podczas korzystania z samego środowiska. Pobieranie plików przez przeglądarkę pozostaje ograniczone, a użytkownik nadal musi liczyć się z limitami długości sesji.
Istotne jest także zachowanie niektórych elementów systemu. Zamknięcie określonych narzędzi Windows, w tym Eksploratora plików, może doprowadzić do zakończenia całej sesji.
Ograniczenia dotyczą również przechowywania danych. Jeśli zdalna maszyna otrzyma pamięć masową, dane mogą pozostać na niej do czasu kolejnego uruchomienia tej samej infrastruktury. Nie należy więc traktować takiej sesji jak prywatnego komputera, na którym wszystkie pliki będą bezpiecznie przechowywane przez długi czas.
To pokazuje, co naprawdę kryje się za usługą Nvidii
Eksperyment Zortosa jest interesujący nie tylko dlatego, że pozwala uruchomić Windowsa poza oficjalnym interfejsem GeForce NOW. Pokazuje przede wszystkim, że za usługą przeznaczoną dla graczy znajduje się infrastruktura komputerowa zdolna do wykonywania znacznie szerszego zestawu zadań.
Z punktu widzenia użytkownika granica między „komputerem w chmurze” a „usługą do grania” zaczyna wyglądać mniej wyraźnie. Jeśli zdalna maszyna może uruchomić pulpit Windows, narzędzia programistyczne, aplikacje AI czy oprogramowanie multimedialne, naturalnie pojawia się pytanie o możliwość wykorzystania jej również do innych celów.
Nvidia nie projektowała jednak GeForce NOW jako uniwersalnego zdalnego komputera. Ograniczenia sesji, dostępnych plików i aplikacji nadal wyraźnie wskazują na pierwotne przeznaczenie platformy.
Miliony wyświetleń, ale Nvidia na razie milczy
Demonstracja szybko zdobyła ogromną popularność w mediach społecznościowych. Materiały pokazujące pełny pulpit Windows działający za pośrednictwem GeForce NOW obejrzały miliony osób. Na razie Nvidia nie przedstawiła oficjalnego stanowiska w sprawie wykorzystanej metody ani nie poinformowała o aktualizacji, która miałaby ją zablokować.
To może się jednak zmienić. Usługa jest oparta na zdalnych sesjach o określonych zasadach, a możliwość uruchamiania dowolnego oprogramowania otwiera drogę do zastosowań, których operator platformy może nie chcieć obsługiwać.
Dla graczy cała historia jest przede wszystkim ciekawym spojrzeniem za kulisy GeForce NOW. Dla Nvidii to z kolei demonstracja, że gdy użytkownicy otrzymują dostęp do potężnej infrastruktury w chmurze, prędzej czy później zaczną szukać sposobów na wykorzystanie jej również poza scenariuszem przewidzianym przez producenta.
GeForce NOW miał być sposobem na granie na słabym komputerze. Modder pokazał, że przy odpowiednim podejściu ten sam sprzęt w chmurze może stać się czymś znacznie bliższym pełnoprawnemu komputerowi z Windowsem.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Modder ominął interfejs GeForce NOW i dostał się do Windowsa. Można odpalić nie tylko gry