Globalny wyścig o dominację w sztucznej inteligencji zaczyna rodzić coraz poważniejsze problemy. Budowa centrów danych, infrastruktury obliczeniowej i zaplecza energetycznego dla modeli AI wywołuje gwałtowny wzrost zapotrzebowania na miedź, metal obecny w niemal każdym współczesnym urządzeniu elektronicznym. Eksperci ostrzegają, że świat zbliża się do momentu, w którym podaż nie będzie w stanie nadążyć za popytem, a skutki tego odczują nie tylko firmy technologiczne.
Z analizy S&P Global, na którą powołuje się Reuters, wynika, że do 2040 roku światowy popyt na miedź wzrośnie o około 50 procent. Oznacza to skok z poziomu 28 milionów ton rocznie w 2025 roku do nawet 42 milionów ton w połowie kolejnej dekady. Jednocześnie prognozy zakładają, że dostępna podaż może zmniejszyć się o ponad 10 milionów ton rocznie, pozostawiając niemal jedną czwartą zapotrzebowania bez pokrycia.
Za znaczną część wzrostu odpowiada sektor sztucznej inteligencji oraz obronności. Tylko w pierwszej połowie 2025 roku uruchomiono ponad sto projektów budowy nowych centrów danych o łącznej wartości blisko 61 miliardów dolarów. Każda taka inwestycja oznacza tysiące kilometrów przewodów, systemy zasilania i chłodzenia oraz komponenty elektroniczne, w których miedź odgrywa kluczową rolę.
Metal nie do zastąpienia
Miedź od dekad stanowi fundament nowoczesnej elektroniki. Jej wysoka przewodność elektryczna idzie w parze z doskonałym przewodnictwem cieplnym, odpornością na korozję i łatwością obróbki. Dzięki temu metal ten trafia zarówno do mikroskopijnych struktur wewnątrz mikroprocesorów, jak i do masywnych instalacji energetycznych obsługujących centra danych.
Współczesne układy scalone zawierają miliardy miniaturowych połączeń wykonanych z miedzi. Pomimo intensywnych badań nad alternatywnymi materiałami, przemysł półprzewodników nie znalazł dotąd realnego zamiennika, który łączyłby podobne właściwości techniczne z akceptowalnymi kosztami produkcji.
Kraje wydobywcze pod presją klimatu
Problemem staje się nie tylko rosnący popyt, ale również coraz trudniejsze warunki wydobycia. Chile i Peru, najwięksi producenci miedzi na świecie, już dziś zmagają się z deficytem wody, niezbędnej w procesach górniczych. Eksperci PwC szacują, że obecnie około jedna czwarta chilijskiej produkcji jest zagrożona przerwami. W perspektywie dekady ryzyko to może objąć trzy czwarte wydobycia, a do 2050 roku niemal całość.
Autorzy raportów branżowych ostrzegają, że do 2035 roku większość z siedemnastu państw dostarczających miedź dla przemysłu półprzewodników znajdzie się w strefach zagrożonych długotrwałą suszą.
Ceny już reagują
Niedobory szybko przekładają się na rynki finansowe. Jesienią 2025 roku wypadek w indonezyjskiej kopalni Grasberg, odpowiadającej za około 3 procent światowej produkcji miedzi, doprowadził do skoku cen. Notowania metalu przekroczyły wtedy 10 300 dolarów za tonę, podczas gdy na początku roku oscylowały wokół 8 900 dolarów.
Analitycy podkreślają, że był to jedynie sygnał ostrzegawczy. Przy dalszym rozwoju AI i infrastruktury energetycznej presja cenowa może stać się trwałym elementem rynku surowców.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
Nadchodzi globalny niedobór miedzi. Kopalnie nie nadążą za potrzebami AI