Prokurator generalny Florydy James Uthmeier pozwał Netfliksa, zarzucając platformie gromadzenie szczegółowych informacji o zachowaniach użytkowników, w tym dzieci, a następnie wykorzystywanie tych danych w biznesie reklamowym.
Pozew liczący 66 stron trafił 9 września do sądu okręgowego w hrabstwie St. Johns. Floryda domaga się między innymi usunięcia części zgromadzonych danych oraz nałożenia kar finansowych. Władze stanowe twierdzą, że firma przez lata przedstawiała się jako alternatywa dla usług technologicznych opartych na śledzeniu użytkowników.
Uthmeier przedstawia sprawę tak, że Netflix przekonywał rodziny, iż płatna subskrypcja pozwala korzystać z serwisu bez modelu biznesowego opartego na reklamach i szeroko zakrojonym śledzeniu. Według prokuratora miało się to jednak zmienić wraz z rozwojem działalności reklamowej platformy.
Netflix miał gromadzić ogromne ilości danych
Firma przez lata podkreślała, że nie zamierza budować biznesu reklamowego na wzór Google'a czy Facebooka. W 2019 roku w liście do akcjonariuszy Netflix zapewniał, że sugestie dotyczące wejścia w sprzedaż reklam są nieprawdziwe.
Tymczasem według władz Florydy platforma rejestrowała ogromne ilości informacji dotyczących aktywności użytkowników. Chodzi między innymi o:
-
kliknięcia i czas spędzony przy konkretnych treściach,
-
zatrzymywanie, przewijanie, pomijanie i ponowne odtwarzanie materiałów,
-
informacje o lokalizacji,
-
wykorzystywane urządzenia i aplikacje,
-
zachowania użytkowników korzystających z profili dziecięcych.
Floryda wskazuje, że Netflix miał rejestrować miliardy takich zdarzeń. Zdaniem władz informacje te mogły być wykorzystywane do rozwijania działalności reklamowej.
Szczególną uwagę poświęcono profilom dziecięcym. Stan zarzuca Netflixowi, że mimo zapewnień o braku reklam behawioralnych dla dzieci nadal gromadził informacje o ich aktywności. W pozwie wymieniono również Netflix Games oraz usługę Netflix Playground.
Wątpliwości władz budzi także funkcja automatycznego odtwarzania kolejnych odcinków, która jest domyślnie aktywna również na profilach dziecięcych.
Zarzuty dotyczą również reklamodawców
Kolejna część pozwu dotyczy współpracy Netfliksa z firmami zajmującymi się reklamą i analizą danych. Floryda twierdzi, że platforma umożliwia reklamodawcom łączenie ich własnych informacji o klientach z danymi pochodzącymi z Netfliksa.
Według władz Florydy Netflix miał przy tym naruszać przepisy Florida Digital Bill of Rights dotyczące między innymi danych wrażliwych oraz informacji dotyczących dzieci.
Netflix odrzuca zarzuty - według spółki profile dziecięce nie są objęte reklamami behawioralnymi, a informacje dotyczące sposobu gromadzenia i wykorzystywania danych są opisane w jej dokumentach dotyczących prywatności. W takiej sytuacji trudno jednak im wierzyć.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Netflix zbierał dane klientów. Jest afera, rusza pozew