Kina nie są już potrzebne - Netflix stawia sprawę jasno


Kina nie są już potrzebne - Netflix stawia sprawę jasno

Jeszcze kilka lat temu Netflix robił wiele, by przekonać Hollywood, że potrafi funkcjonować zarówno jako streamingowy gigant, jak i pełnoprawne studio filmowe. Dziś firma nie musi już nikomu niczego udowadniać. Najnowsza wypowiedź szefa działu filmowego platformy pokazuje, że Netflix zamyka jeden z najgorętszych sporów współczesnej branży rozrywkowej.

Choć nadchodząca „Narnia” w reżyserii Grety Gerwig trafi do szerokiej dystrybucji kinowej przed debiutem w streamingu, kierownictwo platformy podkreśla, że nie należy traktować tego jako zapowiedzi nowego kierunku rozwoju. Wręcz przeciwnie. Netflix sygnalizuje, że przyszłość jego filmów znajduje się przede wszystkim w aplikacji, a nie na wielkich ekranach.

Jedna premiera nie oznacza zmiany strategii

Filmowa adaptacja „Narnii” od miesięcy wzbudza ogromne zainteresowanie. Projekt powierzono jednej z najbardziej rozchwytywanych postaci współczesnego kina, a sam tytuł należy do najbardziej rozpoznawalnych marek fantasy na świecie. Wielu obserwatorów rynku zaczęło więc spekulować, że Netflix może ponownie otworzyć się na regularne premiery kinowe. Takie przypuszczenia szybko zostały jednak ostudzone.

Dan Lin, który kieruje działem filmowym Netflixa, przyznał w rozmowie z amerykańskimi mediami, że firma nie zamierza wracać do tradycyjnego modelu dystrybucji. Co więcej, otwarcie stwierdził, że część filmowców przywiązanych do premier kinowych po prostu nie znajduje się już w kręgu zainteresowań platformy. To jedna z najbardziej bezpośrednich deklaracji, jakie padły ze strony przedstawiciela Netflixa w ostatnich latach.

Netflix wygrał swoją wojnę

Jeszcze dekadę temu platforma walczyła o uznanie w świecie wielkiego kina. Produkcje Netflixa trafiały do festiwali filmowych, zdobywały nominacje do Oscarów i wywoływały spory dotyczące tego, czy filmy streamingowe powinny konkurować z tradycyjnymi produkcjami kinowymi. Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej, bo Netflix posiada setki milionów subskrybentów na całym świecie, regularnie dominuje w rankingach oglądalności i dysponuje globalnym zasięgiem, którego nie jest w stanie zaoferować żadne pojedyncze kino czy sieć multipleksów.

Z punktu widzenia firmy najważniejszym celem nie jest już walka o prestiż związany z obecnością na wielkim ekranie. Liczy się przede wszystkim przyciągnięcie widzów do własnej platformy i utrzymanie ich uwagi jak najdłużej. To właśnie dlatego strategia Netflixa coraz mocniej koncentruje się na produkcjach tworzonych z myślą o streamingu od pierwszego dnia realizacji.

Filmy mają napędzać subskrypcje, nie sprzedaż biletów

W ostatnich latach Netflix zaczął bardziej selektywnie podchodzić do finansowania nowych produkcji. Firma ograniczyła liczbę projektów i większą uwagę poświęca potencjałowi oglądalności. Najważniejszym wskaźnikiem sukcesu nie są już przychody z kinowych kas. Znacznie większe znaczenie ma liczba odtworzeń, czas spędzony przez użytkowników na platformie oraz zdolność filmu do przyciągnięcia nowych abonentów. Takie podejście przyniosło już kilka spektakularnych sukcesów. Produkcje tworzone specjalnie dla Netflixa potrafią dziś generować dziesiątki milionów wyświetleń w ciągu kilku tygodni od premiery. W wielu przypadkach skala globalnej widowni przewyższa wyniki osiągane przez tradycyjne kinowe hity.

Dla kierownictwa platformy jest to dowód, że model streamingowy nie potrzebuje wsparcia ze strony kin.

Hollywood nadal wierzy w wielki ekran

Nie oznacza to jednak końca dyskusji o przyszłości kina. Wielu reżyserów i producentów nadal uważa, że część filmów powinna być oglądana przede wszystkim na dużym ekranie. Dotyczy to szczególnie widowisk science fiction, epickich produkcji fantasy czy ambitnych projektów autorskich. Premiery kinowe oferują również coś, czego streaming nie potrafi w pełni odtworzyć. Wspólne przeżywanie filmu przez setki widzów w jednej sali nadal pozostaje wyjątkowym doświadczeniem. Dla wielu twórców znaczenie mają także prestiż, medialny rozgłos oraz możliwość budowania wydarzenia wokół premiery.

Netflix wydaje się jednak coraz mniej zainteresowany uczestnictwem w tym modelu. Firma uważa, że globalna dostępność treści, natychmiastowy dostęp dla milionów użytkowników oraz pełna kontrola nad dystrybucją mają większą wartość biznesową niż obecność w repertuarach kin.

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Kina nie są już potrzebne - Netflix stawia sprawę jasno
 0