Największa od lat giełdowa premiera w świecie nowych technologii jeszcze się nie rozpoczęła, a już wywołuje ogromne kontrowersje. Duński fundusz emerytalny AkademikerPension ogłosił, że nie zamierza kupować akcji SpaceX ani podczas planowanego debiutu giełdowego, ani później na rynku wtórnym.
Zarządzający funduszem twierdzą, że firma Elona Muska jest wyceniana na absurdalnie wysokim poziomie, a jej struktura zarządzania odstrasza długoterminowych inwestorów. Decyzja odbiła się szerokim echem na rynku finansowym, ponieważ dotyczy spółki, która ma szansę stać się jedną z najcenniejszych firm technologicznych świata.
SpaceX chce wyceny na poziomie 1,8 biliona dolarów
Według informacji ujawnionych przed ofertą publiczną SpaceX zamierza wejść na giełdę przy wycenie sięgającej nawet 1,8 biliona dolarów. Byłby to jeden z największych debiutów w historii rynku kapitałowego. Dla porównania, taka wartość oznaczałaby pozycję porównywalną z największymi gigantami technologicznymi świata. Nie wszyscy jednak wierzą, że biznes Elona Muska jest wart aż tyle.
AkademikerPension, który zarządza aktywami o wartości około 25 miliardów dolarów, uważa, że rozsądna wycena SpaceX nie powinna przekraczać 1 biliona dolarów. Różnica jest gigantyczna. Zdaniem funduszu inwestorzy mieliby zapłacić niemal dwukrotnie więcej niż wynikałoby z realnych fundamentów przedsiębiorstwa.
AkademikerPension już podjął decyzję. Fundusz nie tylko zamierza pominąć sam debiut, ale również wykluczyć akcje SpaceX ze swoich przyszłych inwestycji.
Nie chodzi tylko o pieniądze
Krytyka nie ogranicza się do samej wyceny. Jeszcze większe emocje budzi sposób, w jaki skonstruowano władzę w spółce. Według dokumentów przygotowanych przed IPO Elon Musk zachowa około 85 proc. praw głosu dzięki specjalnej strukturze akcji. Oznacza to, że nawet po wejściu na giełdę inwestorzy kupujący akcje nie będą mieli realnego wpływu na najważniejsze decyzje.
Musk pozostanie jednocześnie dyrektorem generalnym, szefem technologii oraz przewodniczącym rady nadzorczej. W praktyce daje mu to niemal pełną kontrolę nad firmą. Dyrektor inwestycyjny AkademikerPension Anders Schelde określił taki model jako „katastrofalną strukturę zarządzania”. Jego zdaniem inwestorzy mają zaakceptować wyjątkowo wysokie ryzyko przy bardzo ograniczonych możliwościach wpływania na przyszłość spółki.
Coraz więcej funduszy alarmuje
Duński fundusz nie jest odosobniony w swoich obawach. W ostatnich tygodniach podobne zastrzeżenia zgłosiły potężne amerykańskie fundusze emerytalne zarządzające łącznie aktywami przekraczającymi bilion dolarów.
Przedstawiciele tych instytucji nazwali strukturę zarządzania SpaceX jedną z najbardziej przyjaznych dla kierownictwa, jakie kiedykolwiek pojawiły się na amerykańskim rynku publicznym.
Szczególne kontrowersje wywołuje możliwość skutecznego blokowania przez Muska prób ograniczenia jego wpływów. Inwestorzy obawiają się sytuacji, w której nawet przy słabszych wynikach finansowych akcjonariusze pozostaną praktycznie bez narzędzi nacisku.
Starlink i sztuczna inteligencja mają uzasadnić astronomiczną wycenę
Zwolennicy SpaceX przekonują jednak, że tradycyjne wskaźniki finansowe nie oddają potencjału firmy. Największe nadzieje wiążą się z dynamicznym rozwojem sieci satelitarnej Starlink, która generuje coraz większe przychody na całym świecie. Dodatkowo inwestorzy liczą na korzyści wynikające z rozwoju projektów związanych ze sztuczną inteligencją po przejęciu xAI. To właśnie te segmenty mają uzasadniać wycenę przekraczającą bilion dolarów i zapewnić SpaceX miejsce wśród najcenniejszych przedsiębiorstw globu.
Problem polega na tym, że realizacja tych planów wymaga ogromnych nakładów finansowych. Firma zanotowała w ubiegłym roku stratę sięgającą niemal 5 miliardów dolarów, a kolejne projekty kosmiczne i rozwój infrastruktury AI będą pochłaniać następne miliardy.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Nie chcą dotknąć akcji SpaceX. Firma Muska jest skrajnie przewartościowana