Rosyjska kampania dezinformacyjna ponownie kieruje uwagę na Niemcy. Tym razem wykorzystywane są sfabrykowane nagrania wideo, fałszywe strony internetowe oraz materiały stylizowane na publikacje znanych redakcji. Celem operacji „Matrioszka” mają być wyborcy przed wrześniowymi wyborami w Saksonii-Anhalt.
Kampania wykorzystuje metodę, która utrudnia szybkie rozpoznanie manipulacji. Zmyślona historia najpierw pojawia się na jednym koncie, następnie jest kopiowana przez kolejne profile, strony i kanały. W efekcie odbiorca może zobaczyć tę samą fałszywą informację w kilku miejscach, przedstawioną jako niezależne doniesienia.
Niemieckie służby bezpieczeństwa, według informacji Reutersa, uważają, że działania są centralnie koordynowane z Rosji. Nie ustalono jednak, aby za operacją stała konkretna rosyjska instytucja państwowa.
„Matrioszka” wykorzystuje prawdziwe szczegóły do budowania fałszywych historii
Nazwa operacji nawiązuje do rosyjskiej matrioszki. Kolejne warstwy kampanii tworzą sieć kont, stron i publikacji, które wzajemnie wzmacniają swoje przekazy. Mechanizm jest prosty, ale może być trudny do zauważenia podczas codziennego korzystania z mediów społecznościowych. Fałszywe nagranie może wyglądać jak materiał BBC albo niemieckiej telewizji ARD. Odpowiednio przygotowana grafika, logo i układ strony mają nadać przekazowi pozory autentyczności.
W kampanii pojawiają się filmy, zdjęcia, memy oraz fikcyjne materiały informacyjne. Część z nich wykorzystuje prawdziwe wydarzenia lub fakty dotyczące polityków, a następnie dokłada do nich całkowicie zmyślone oskarżenia.
To właśnie ten element może być szczególnie zdradliwy. Odbiorca rozpoznaje prawdziwe nazwisko, miejsce czy wydarzenie, a następnie otrzymuje historię, której pozostała część została sfabrykowana.
Politycy stają się bohaterami wymyślonych zbrodni
Jednym z celów kampanii został Kai Wegner, burmistrz Berlina. W fałszywym materiale przypisano mu udział w zabójstwie zawodowego tenisisty.
Autorzy manipulacji wykorzystali prawdziwą informację o zainteresowaniu Wegnera tenisem. W styczniu 2026 roku polityk rzeczywiście grał w tenisa podczas przerwy w dostawie prądu w Berlinie. Później ten fakt posłużył do skonstruowania całkowicie fikcyjnej historii kryminalnej.
W podobny sposób zaatakowano Erica Stehra z niemieckiej Partii Lewicy. Kandydat został przedstawiony w fałszywych materiałach jako osoba odpowiedzialna za zabójstwo swojej babci. Pojawiały się także inne zmyślone oskarżenia dotyczące przemocy i życia prywatnego.
Stehr opowiadał ZDF, że w jednej z rozpowszechnianych historii przedstawiono go jako zabójcę modelki, z którą miał mieć romans. W innej wersji tej samej narracji zmieniono szczegóły, zachowując jednak podstawowy cel: stworzenie kompromitującej historii wokół kandydata.
Fałszywe BBC i ARD mają wyglądać jak prawdziwe wiadomości
Operacja nie ogranicza się do anonimowych kont publikujących sensacyjne wpisy. Jej autorzy wykorzystują również wizerunek rozpoznawalnych marek medialnych.
Fałszywe materiały imitujące BBC czy ARD mogą zostać udostępnione przez kolejne konta, a następnie trafić na większe platformy. Według opisów kampanii wykorzystywane są między innymi Telegram, X, TikTok i Bluesky.
Ważnym elementem jest wielowarstwowe rozpowszechnianie treści. Jedno konto publikuje materiał, kolejne profile go kopiują, a następne strony przedstawiają go jako dowód na istnienie danej historii. Po pewnym czasie użytkownik może natknąć się na tę samą narrację kilka razy, mimo że wszystkie publikacje mają wspólne źródło.
Badacze śledzący kampanię wskazują na sieć powiązanych kont, które mają rozpowszechniać przygotowane wcześniej materiały. W ten sposób fałszywa informacja może sprawiać wrażenie tematu, o którym „wszyscy już mówią”.
Rosyjskie tropy prowadzą do większej sieci
Reuters, powołując się na cztery źródła w niemieckich służbach bezpieczeństwa, podał, że kampania jest kierowana z Rosji. Jednocześnie brak jednoznacznego dowodu pozwalającego przypisać „Matrioszkę” konkretnej instytucji rosyjskiego państwa.
Według doniesień wykorzystywane są także strony należące do sieci Pravda. Stamtąd materiały mogą trafiać do serwisów społecznościowych, gdzie są ponownie publikowane i wzmacniane przez kolejne konta.
Badacze wskazują, że podobne działania obserwowano wcześniej podczas wyborów federalnych w Niemczech, a także w innych państwach. Kampanie tego rodzaju miały być kierowane między innymi przeciwko procesom wyborczym w Mołdawii i Armenii oraz podczas igrzysk olimpijskich we Francji.
Julia Smirnova z berlińskiego Centrum Monitorowania, Analiz i Strategii powiedziała Deutsche Welle, że obecna kampania jest kontynuacją działań obserwowanych od 2023 roku. Według niej jednym z głównych celów jest promowanie narracji korzystnych dla Moskwy oraz dyskredytowanie polityków prezentujących bardziej krytyczne stanowisko wobec Rosji.
Dlaczego wybory w Saksonii-Anhalt są tak ważne?
Następny ważny etap kampanii zbiega się z wyborami w Saksonii-Anhalt zaplanowanymi na 6 września. To właśnie przed tym głosowaniem aktywność sieci rozpowszechniających fałszywe materiały ma szczególne znaczenie. Niemieckie władze oceniają, że działania mają wpływać na wyborców. Według doniesień szczególnie atakowani są politycy krytyczni wobec Kremla.
Jednocześnie partie takie jak AfD oraz BSW prezentują stanowisko bardziej przychylne zacieśnianiu relacji z Rosją. Według niemieckich źródeł to jeden z powodów, dla których nie stały się głównym celem tej konkretnej kampanii.
W sondażach dotyczących Saksonii-Anhalt silne poparcie notuje AfD. Niektóre prognozy sugerują możliwość uzyskania przez ugrupowanie wyniku w okolicach 40 proc. Każda skuteczna próba wpłynięcia na sposób postrzegania pozostałych kandydatów może więc mieć znaczenie dla przebiegu kampanii wyborczej.
Niemcy tworzą nową strukturę do walki z dezinformacją
Berlin zwiększa również możliwości reagowania na zagraniczne kampanie wpływu. W czerwcu powołano Wspólne Centrum Obrony przed Zagrożeniami Hybrydowymi. Jedna z grup roboczych zajmuje się dezinformacją i zagraniczną ingerencją.
Niemiecki minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt określił takie działania mianem „ukrytej wojny XXI wieku”. Jego zdaniem zagraniczne operacje wpływu mogą służyć destabilizowaniu państwa bez konieczności prowadzenia klasycznych działań militarnych.
W przypadku „Matrioszki” szczególnie istotna jest szybkość. Fałszywe nagranie może zostać przygotowane znacznie szybciej niż tradycyjne sprostowanie, a jego kopie mogą przez wiele dni krążyć po różnych platformach.
Najgroźniejszy jest materiał, który wygląda znajomo
Technologia stojąca za takimi kampaniami nie musi być szczególnie skomplikowana. Znacznie ważniejsze jest połączenie generowanych materiałów, kradzionych elementów identyfikacji wizualnej mediów i zorganizowanej dystrybucji.
„Matrioszka” pokazuje też, dlaczego sama obecność logo BBC czy ARD na nagraniu nie jest żadnym dowodem jego autentyczności. Wystarczy kilka prawdziwych faktów, odpowiednio dobrane zdjęcia i fikcyjny komentarz, aby stworzyć historię wyglądającą jak gotowy materiał informacyjny.
Przed wrześniowym głosowaniem niemieccy wyborcy będą więc musieli mierzyć się nie tylko z klasyczną kampanią polityczną. Równie istotna będzie umiejętność rozpoznania materiałów, które udają wiadomości, choć nigdy nie powstały w redakcji, której logo widnieje na ekranie.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Rosyjska dezinformacja "Matrioszka" atakuje Niemcy przed wyborami. Polska też się nie ukryje