Intel idzie pod prąd. Zamiast drogiego HBM stawia na masową pamięć ze smartfonów


Intel idzie pod prąd. Zamiast drogiego HBM stawia na masową pamięć ze smartfonów

Podczas targów Computex 2026 Intel uchylił rąbka tajemnicy na temat swojego nowego akceleratora dla centrów danych. Projekt o nazwie Crescent Island ma być odpowiedzią na rosnące zapotrzebowanie rynku sztucznej inteligencji, ale producent zamierza podejść do tego segmentu w zupełnie inny sposób niż konkurencja.

Nowy układ bazuje na architekturze Xe3P i został zaprojektowany przede wszystkim z myślą o obsłudze nowoczesnych modeli AI oraz tzw. agentów AI, którzy mają odgrywać coraz większą rolę w przyszłości sztucznej inteligencji.

Crescent Island

Intel stawia na pamięć LPDDR5X zamiast HBM

Najbardziej zaskakującym elementem specyfikacji Crescent Island jest zastosowanie pamięci LPDDR5X. Podczas gdy NVIDIA i AMD wykorzystują w swoich najwydajniejszych akceleratorach kosztowne moduły HBM, Intel zdecydował się na rozwiązanie znane głównie ze smartfonów i ultramobilnych komputerów.

Referencyjna konstrukcja ma oferować aż 160 GB pamięci LPDDR5X, jednak partnerzy Intela będą mogli przygotować wersje wyposażone nawet w 480 GB pamięci. To wartość, która może okazać się kluczowa podczas pracy z dużymi modelami językowymi i systemami AI wymagającymi przechowywania ogromnych zbiorów danych bez konieczności ciągłego przesyłania ich między pamięcią systemową a akceleratorem.

Według dotychczasowych informacji układ może korzystać z szerokiej, 640-bitowej magistrali pamięci. W połączeniu z nowoczesnymi modułami LPDDR5X miałoby to zapewnić przepustowość sięgającą około 684 GB/s.

Najbardziej zaskakującym elementem specyfikacji Crescent Island jest zastosowanie pamięci LPDDR5X.

Crescent Island

Mniej energii, więcej pamięci

Gigant z Santa Clara nie ujawnił jeszcze wydajności obliczeniowej Crescent Island, ale zdradził kilka szczegółów dotyczących konstrukcji. Karta będzie korzystać z interfejsu PCI Express i otrzyma współczynnik TDP wynoszący około 350 W. To stosunkowo niewiele jak na współczesne akceleratory AI, które często wymagają nawet kilkukrotnie większego poboru energii. Dzięki temu Crescent Island będzie mógł być chłodzony powietrzem i instalowany w klasycznych serwerach 4U oraz 5U bez konieczności stosowania zaawansowanych systemów chłodzenia cieczą. Zdaniem Intela takie podejście pozwoli tworzyć wydajne lokalne klastry AI przy znacznie niższych kosztach infrastruktury.

Nawet 3,8 TB pamięci GPU w jednym serwerze

Potencjał nowej konstrukcji najlepiej pokazuje przykładowa konfiguracja serwerowa. Osiem kart Crescent Island wyposażonych w maksymalną ilość pamięci mogłoby zaoferować łącznie nawet 3,8 TB pamięci GPU dostępnej lokalnie w jednym serwerze. To otwiera drogę do uruchamiania bardzo dużych modeli AI lub całych grup wyspecjalizowanych agentów sztucznej inteligencji bez konieczności rozpraszania obciążeń na wiele oddzielnych maszyn.

Intel chce postawić na otwarte oprogramowanie

Sprzęt to jednak tylko część sukcesu w świecie AI. Intel zamierza rozwijać Crescent Island w oparciu o własny ekosystem programistyczny oneAPI. Firma podkreśla, że platforma ma być otwarta, rozwijana publicznie i gotowa do działania już od dnia premiery nowych akceleratorów. To ambitny plan, ponieważ obecnie rynek zdominowany jest przez CUDA od NVIDIA, a coraz większą popularność zdobywa również ROCm od AMD.

Premiera jeszcze w tym roku

Intel nie podał jeszcze dokładnej daty premiery Crescent Island, ale ten produkt ma zadebiutować na rynku „wkrótce”. Według aktualnych planów premiera platformy ma nastąpić w drugiej połowie 2026 roku. Do tego czasu producent powinien ujawnić pełną specyfikację oraz rzeczywistą wydajność nowych akceleratorów.

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Intel idzie pod prąd. Zamiast drogiego HBM stawia na masową pamięć ze smartfonów
 0