Nowe samochody mają mieć kamery skierowane na twarz kierowcy. UE wprowadza nowy obowiązek


Nowe samochody mają mieć kamery skierowane na twarz kierowcy. UE wprowadza nowy obowiązek

Od 7 lipca wszystkie nowe samochody sprzedawane na terenie Unii Europejskiej muszą być wyposażone w system monitorujący zachowanie kierowcy. Kamera skierowana na twarz ma wykrywać oznaki rozproszenia uwagi i ostrzegać, gdy osoba prowadząca zbyt długo odwraca wzrok od drogi. Komisja Europejska przekonuje, że nowe rozwiązanie ma ograniczyć liczbę wypadków. Nie wszyscy jednak podzielają ten entuzjazm.

Nowe przepisy wywołały gorącą dyskusję o granicach prywatności. Krytycy ostrzegają, że samochody coraz bardziej przypominają urządzenia stale obserwujące swoich użytkowników, a producenci zyskują dostęp do kolejnych informacji dotyczących zachowania kierowców.

Kamera będzie obserwować kierowcę podczas jazdy

Nowy obowiązek wynika z unijnego rozporządzenia dotyczącego bezpieczeństwa pojazdów. Każdy nowo homologowany samochód osobowy i dostawczy musi zostać wyposażony w system Advanced Driver Distraction Warning, czyli ADDW.

Technologia wykorzystuje kamerę skierowaną na twarz kierowcy. Oprogramowanie analizuje kierunek spojrzenia, ruch głowy oraz zachowanie osoby prowadzącej. Jeśli system uzna, że kierowca przez zbyt długi czas nie koncentruje się na drodze, wyświetli ostrzeżenie lub uruchomi sygnał dźwiękowy zachęcający do odzyskania uwagi.

Unijni regulatorzy przekonują, że rozproszenie uwagi oraz zmęczenie należą do najczęstszych przyczyn wypadków drogowych. Obowiązkowe systemy mają pomagać kierowcom i ograniczać liczbę niebezpiecznych sytuacji.

„To koszmar dla prywatności, który jest całkowicie bezsensowny i nie będzie miał żadnego wpływu na bezpieczeństwo” – tak jeden z użytkowników Reddita skomentował nowe przepisy. „Najpierw twój samochód, potem twój salon. Wielki Brat cię obserwuje”

To nie jedyna nowość w nowych samochodach

Kamery monitorujące kierowców są elementem większego pakietu obowiązkowych systemów bezpieczeństwa. Nowe auta muszą oferować także rozwiązania wspierające awaryjne hamowanie, poprawiające ochronę pieszych czy kontrolujące wybrane parametry techniczne pojazdu.

Producenci samochodów od kilku lat rozwijają podobne technologie, jednak dotąd ich montaż zależał głównie od segmentu pojazdu lub wyposażenia. Teraz rozwiązania tego typu stają się standardem wymaganym przez unijne przepisy.

Podobne regulacje mają pojawić się również na rynku amerykańskim, gdzie obowiązek stosowania systemów monitorowania kierowców ma wejść w życie w przyszłym roku.

„Dobra wiadomość! Właśnie otworzył się nowy rynek usług demontażu kamer dla kierowców” – napisał inny użytkownik Reddita, zastanawiając się, czy przepisy mogą zachęcić kierowców do demontażu kamery i ponownego jej montażu przed przeglądem technicznym samochodu, unikając w ten sposób nadzoru.

Prywatność kierowców budzi coraz większe emocje

Najwięcej kontrowersji wywołuje sposób przetwarzania informacji rejestrowanych przez kamery. Komisja Europejska zapewnia, że system ADDW nie służy do identyfikacji biometrycznej użytkowników, a analizowane dane mają pozostawać wewnątrz pojazdu.

To jednak nie uspokoiło części ekspertów oraz użytkowników. Pojawiają się pytania o możliwość przyszłego wykorzystania tych informacji przez producentów samochodów, dostawców usług cyfrowych czy firmy ubezpieczeniowe.

Dyskusję dodatkowo podsycają wcześniejsze przypadki związane z gromadzeniem danych przez producentów aut. W ostatnich latach nie brakowało doniesień o przekazywaniu informacji dotyczących sposobu użytkowania pojazdów podmiotom zewnętrznym, co wywoływało liczne postępowania regulatorów i organizacji zajmujących się ochroną prywatności.

Internet podzielony. Jedni mówią o bezpieczeństwie, inni o inwigilacji

Nowe przepisy natychmiast stały się tematem dyskusji w mediach społecznościowych i na forach motoryzacyjnych. Część kierowców uważa, że dodatkowy nadzór jest uzasadniony, jeśli pozwoli ograniczyć liczbę wypadków spowodowanych korzystaniem ze smartfonów lub chwilową utratą koncentracji.

Nie brakuje jednak głosów krytycznych. Wielu internautów określa obowiązkowe kamery jako kolejny krok w stronę stałego monitorowania użytkowników. Pojawiają się również deklaracje, że właściciele samochodów będą szukać sposobów na fizyczne odłączenie kamer lub zasłanianie ich po zakupie pojazdu.

Dyskusja dotyczy także skuteczności elektronicznych asystentów. Część kierowców przypomina sytuacje, w których automatyczne systemy bezpieczeństwa błędnie interpretowały sytuację na drodze i ingerowały w prowadzenie samochodu w najmniej odpowiednim momencie.

Samochody coraz lepiej poznają swoich właścicieli

Nowoczesne pojazdy już dziś są wyposażone w dziesiątki czujników, kamer i komputerów analizujących styl jazdy, prędkość, położenie pojazdu czy pracę układów bezpieczeństwa. Obowiązkowe kamery obserwujące kierowcę są kolejnym etapem tej ewolucji.

Dla producentów to szansa na rozwój bardziej zaawansowanych systemów wspomagających kierowcę oraz przyszłych funkcji jazdy autonomicznej. Dla części użytkowników oznacza to jednak kolejne pytania o zakres danych zbieranych przez samochód i kontrolę nad tym, kto może uzyskać do nich dostęp.

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Nowe samochody mają mieć kamery skierowane na twarz kierowcy. UE wprowadza nowy obowiązek
 0