Przejęcie Electronic Arts przez konsorcjum kierowane przez saudyjski Public Investment Fund miało według władz firmy nie wpłynąć na jej kulturę ani swobodę twórczą. Część pracowników EA nie wierzy jednak w te zapewnienia i obawia się zarówno ingerencji nowych właścicieli w powstające gry, jak i redukcji zatrudnienia.
EA zostało kupione za 55 mld dolarów, a jednym z głównych inwestorów jest PIF, państwowy fundusz Arabii Saudyjskiej. Kraj od kilku lat zwiększa swoje zaangażowanie w branżę gier, inwestując m.in. w SNK, Scopely, Capcom czy Take-Two Interactive. Jednocześnie saudyjski następca tronu i przewodniczący PIF Mohammed bin Salman otwarcie deklarował, że nie przeszkadza mu określanie takich inwestycji mianem sportswashingu, jeśli przyczyniają się one do wzrostu gospodarczego.
Przyszłość firmy, która ma w ręku znane marki gier
Anonimowi pracownicy Electronic Arts ze Stanów Zjednoczonych oraz Kanady w rozmowie z Game Developer zwracają uwagę, iż koncern dysponuje markami o ogromnym globalnym zasięgu, takimi jak Battlefield, Madden czy EA Sports FC.
Przejęcie Electronic Arts przez konsorcjum kierowane przez saudyjski Public Investment Fund miało według władz firmy nie wpłynąć na jej kulturę ani swobodę twórczą. Część pracowników EA nie wierzy jednak w te zapewnienia i obawia się zarówno ingerencji nowych właścicieli w powstające gry, jak i redukcji zatrudnienia.

Ich zdaniem istnieje ryzyko, że w przyszłości niektóre projekty nie otrzymają zgody na produkcję, jeśli nie będą pasowały do oczekiwań nowych właścicieli, chodzi także o projekty zawierające treści LGBTQ+. Kierownictwo EA utrzymuje natomiast, że przejęcie nie wpłynie na kreatywne funkcjonowanie firmy.
To na razie obawy pracowników, a nie potwierdzona zmiana polityki wydawniczej, więc nie wiadomo czy PIF będzie faktycznie ingerował w zawartość gier. Mimo zapewnień kierownictwa pracownicy Electronic Arts nie poczuli się uspokojeni, wręcz przeciwnie narosły obawy dotyczące przyszłości giganta branży gier.
Obawy o potencjalną redukcję etatów
Napięcie dotyczy również zatrudnienia. EA wcześniej zapewniało, że w związku z przejęciem nie dojdzie do natychmiastowych zwolnień, zaś korporacja pozostaje w dobrej kondycji finansowej. Część pracowników zwraca jednak uwagę na około 20 mld dolarów finansowania dłużnego związanego z transakcją i spodziewa się cięć w dłuższej perspektywie. Szczególnie zagrożone miałyby być zespoły oraz projekty osiągające wyniki poniżej oczekiwań.
Sytuację dodatkowo komplikuje kwestia akcji. Pracownicy posiadający nabyte udziały mogą otrzymać znaczące wypłaty po przejęciu, lecz osoby zatrudnione jako na pełny etat takich akcji nie dostały. W efekcie finansowe korzyści z transakcji nie rozkładają się równomiernie pomiędzy załogę.
EA jest właścicielem jednych z największych marek w branży, dlatego ewentualne zmiany strategii mogą dotknąć nie tylko pracowników, ale również milionów graczy. Na tym etapie ciężko jednak przesądzić czy obawy deweloperów są uzasadnione.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Nowi właściciele EA a treści LGBTQ+. Deweloperzy mówią ryzyku