Miała być jedna z najciekawszych modernizacji drukarki 3D ostatnich lat. Zamiast tego pierwszych użytkowników zestawu Prusa CORE One+ INDX czekała seria nieprzyjemnych niespodzianek. Bondtech przyznał, że część dostarczonych dysz nie jest wykonana z materiału zgodnego z wcześniejszym określeniem „hartowana stal”. Firma tłumaczy problem trudnościami produkcyjnymi i zapowiada wymianę, ale na rozwiązanie trzeba będzie poczekać.
Wśród klientów szybko pojawiło się określenie „Nozzlegate”. Jeden z rozczarowanych nabywców poszedł jeszcze dalej i uruchomił stronę NozzleGate.com, na której opisuje swoje doświadczenia z zestawem oraz działania, jakie jego zdaniem mogą podjąć konsumenci.
Problem jest szczególnie kłopotliwy dla właścicieli wersji Founders Edition. Kupili oni produkt mający oferować zaawansowany system zmiany głowic i możliwość drukowania z wykorzystaniem wielu materiałów. Teraz dowiadują się, że jeden z kluczowych elementów zestawu może zużywać się znacznie szybciej podczas pracy z filamentami ściernymi.
Dysza miała być hartowana. Okazało się, że jest azotowana
Sednem całej sprawy nie jest to, że Bondtech dostarczył klientom dysze całkowicie bezużyteczne. Wręcz przeciwnie. Firma podkreśla, że zastosowane elementy wykonano ze stali azotowanej, która jest znacznie twardsza i bardziej odporna na zużycie niż zwykłe dysze mosiężne.
Problem dotyczy deklarowanej klasy materiału.
Według informacji przedstawionych przez Bondtech pierwsze partie zestawów INDX otrzymały dysze ze stali poddanej azotowaniu. Ich twardość wynosiła około 30–32 HRC. Dla porównania typowa stal hartowana stosowana w tego rodzaju zastosowaniach może osiągać około 55–60 HRC.
Różnica jest istotna szczególnie dla osób drukujących filamentami zawierającymi włókna węglowe, włókna szklane, dodatki metaliczne czy inne ścierne komponenty. Takie materiały potrafią znacznie szybciej niszczyć standardowe dysze.
Bondtech przyznaje, że zastosowane elementy będą w takich warunkach zużywać się szybciej.
Firma tłumaczy, dlaczego doszło do zamiany
Informacje o problemie zaczęły szerzej krążyć po publikacji wiadomości od założyciela Bondtech, Martina Bondeusa. Firma miała poinformować klientów, że podczas produkcji pojawiły się problemy z obróbką właściwego materiału.
Narzędzia skrawające nie wytrzymywały procesu w sposób pozwalający utrzymać odpowiednią powtarzalność. Zamiast wypuścić produkt o nierównej jakości, Bondtech zdecydował się na zastosowanie tymczasowej wersji wykonanej ze stali azotowanej.
To wyjaśnienie pokazuje, że problem nie powstał na etapie przypadkowego uszkodzenia pojedynczych dysz. Dotyczy decyzji produkcyjnej podjętej dla określonych partii urządzeń.
Kłopot polega na tym, że klient dowiaduje się o tej różnicy już po zakupie sprzętu.
Na zwykłym filamencie problem może pozostać niewidoczny
Dla użytkownika drukującego PLA czy inne materiały niewymagające ściernej dyszy różnica może być praktycznie niezauważalna. Stal azotowana nadal oferuje znacznie większą odporność niż klasyczna dysza mosiężna.
INDX został jednak zaprojektowany z myślą o znacznie szerszym zakresie materiałów. System ma obsługiwać różne głowice narzędziowe, a jego konstrukcja ma ułatwiać pracę z wieloma rodzajami filamentu. Właśnie dlatego kwestia trwałości dyszy nabiera znaczenia.
Jeżeli użytkownik kupił zestaw z myślą o drukowaniu filamentem wzmacnianym włóknem węglowym, może oczekiwać, że element opisany jako wykonany z hartowanej stali będzie odpowiednio odporny. Dysza azotowana nadal może działać poprawnie, lecz jej żywotność przy takim zastosowaniu może być krótsza. Bondtech zaleca obecnie korzystanie z materiałów nieściernych do czasu przygotowania docelowego rozwiązania.
Najgorsza wiadomość? Na prawdziwe dysze trzeba poczekać
Tutaj historia robi się dla klientów jeszcze bardziej frustrująca. Bondtech nie ma obecnie gotowego rozwiązania pozwalającego natychmiast wymienić wadliwie oznaczone elementy.
Firma poinformowała, że przygotowanie właściwych dysz może potrwać miesiące. Nie podała również od razu szczegółowego programu rekompensat. Producent chce najpierw ustalić koszty wymiany.
Dla właścicieli Founders Edition nie jest to szczególnie komfortowa sytuacja. Wydali pieniądze na produkt, którego jednym z istotnych elementów jest specjalnie zaprojektowana dysza podgrzewana indukcyjnie. Nie jest to standardowa część, którą można po prostu kupić w pierwszym lepszym sklepie z akcesoriami do drukarek 3D.
Nie wystarczy więc wejść do sklepu i zamówić zamiennika o wyższej twardości.
„Nozzlegate” zaczęło żyć własnym życiem
Sprawa szybko przestała być zwykłym problemem technicznym. Jeden z nabywców Founders Edition, posługujący się pseudonimem „Daddie0”, stworzył stronę NozzleGate.com. Na stronie opisuje swoje doświadczenia z INDX oraz działania, które jego zdaniem mogą podjąć konsumenci.
Jego egzemplarz miał wcześniej sprawiać problemy podczas drukowania, w tym zatrzymywać wydruki i powodować przesunięcia warstw. Według jego relacji część problemów udało się rozwiązać po aktualizacji oprogramowania Prusa.
Następnie pojawił się problem z dyszą.
Sytuacja stała się dla niego szczególnie niezręczna z powodu terminu na zwrot produktu. Jak twierdzi, okres przewidziany dla standardowego zwrotu w jego przypadku kończył się dzień po ujawnieniu informacji o problemie z dyszami.
Zamiast prostego zwrotu rozpoczął więc analizowanie dokumentacji producenta oraz zasad ochrony konsumentów.
Spór dotyczy także gwarancji
Właściciel strony NozzleGate zakwestionował również sposób przedstawiania przez Bondtech okresu gwarancyjnego. Jego zdaniem dokumentacja firmy nie przedstawia w pełni praw konsumentów wynikających ze szwedzkich przepisów.
To już nie jest wyłącznie spór o jakość elementu drukarki. W grę wchodzą także pytania dotyczące odpowiedzialności producenta za produkt, którego parametry różnią się od oczekiwań wynikających z materiałów marketingowych.
Na tym etapie nie należy jednak traktować zarzutów konsumenta jako rozstrzygnięcia prawnego. Ostateczna ocena zależy od konkretnych warunków sprzedaży, treści umowy oraz obowiązujących przepisów.
Prusa również została zaskoczona
Zestaw INDX powstał we współpracy Prusa Research i Bondtech. Pierwsze egzemplarze Founders Edition trafiły do ograniczonej grupy klientów. Prusa CORE One+ INDX jest przecież nie tylko kolejną dyszą czy prostym dodatkiem do drukarki. To rozbudowana modernizacja, która wymaga ingerencji w konstrukcję CORE One.
Montaż INDX to nie pięć minut pracy
Zestaw modernizacyjny wymaga rozebrania części drukarki, usunięcia dotychczasowego systemu Nextruder i zastąpienia go mechanizmem INDX. Do tego dochodzi montaż stojaka przeznaczonego dla ośmiu głowic narzędziowych.
W przypadku użytkowników Founders Edition problem z dyszą pojawia się więc po inwestycji czasu, pieniędzy i pracy w samą modernizację urządzenia. Po instalacji drukarka miała jednak prawidłowo pracować z filamentami nieściernymi.
To ważne rozróżnienie. Nie ma obecnie podstaw, aby twierdzić, że każdy zestaw INDX jest wadliwy albo że urządzenie nie nadaje się do drukowania. Spór dotyczy przede wszystkim rodzaju zastosowanej dyszy i jej odporności przy określonych materiałach.
Jeden szczegół z opisu produktu uruchomił całą lawinę
W świecie sprzętu komputerowego i drukarek 3D różnica między „stalową”, „azotowaną” i „hartowaną” dyszą może wydawać się detalem technicznym. Dla osoby drukującej materiałami ściernymi to jednak bardzo konkretna różnica.
Klient nie musi znać skali Rockwella ani szczegółów obróbki metalu. Jeżeli produkt jest reklamowany jako wyposażony w dyszę z hartowanej stali, naturalne jest oczekiwanie odpowiedniej odporności.
Bondtech twierdzi, że obecnie dostarczana stal azotowana była rozwiązaniem tymczasowym, wynikającym z problemów produkcyjnych. Firma deklaruje też przygotowanie właściwej wersji.
Pytanie brzmi jednak, jak długo użytkownicy będą musieli czekać i na jakich zasadach otrzymają nowe elementy.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
„Nozzlegate” w świecie drukarek 3D. Prusa i Bondtech dostarczają wadliwe dysze