O tym, jak pracownicy YouTube postanowili uśmiercić Internet Explorer 6

O tym, jak pracownicy YouTube postanowili uśmiercić Internet Explorer 6

Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, miliony użytkowników porzuciło przeglądarkę Internet Explorer 6 w zaledwie kilka tygodni po 14 lipca 2009 roku, w ciągu miesiąca zmniejszając jej popularność aż o połowę. Wszystko z powodu ogłoszeń pojawiających się na niektórych witrynach o zaprzestaniu wspierania tej starzejącej się przeglądarki. Problem jednak w tym, że nikt wcale nie miał zamiaru porzucać IE6, a za całą sprawą stało kilku deweloperów z YouTube, którzy nienawidzili IE6 tak bardzo, że zaryzykowali posadą, by uśmiercić ten program. Dekadę później, były deweloper Chris Zacharias opowiedział o swoim udziale w tym przedsięwzięciu. Internet Explorer 6 zadebiutowało krótko po premierze Windows XP w 2001 roku i w zasadzie był to jeden wielki koszmar aż do 2009 roku. Jeśli twórca strony użył niewspieranego przez przeglądarkę elementu HTML, najprawdopodobniej IE6 się zawiesiło, a często użytkownik mógł obejrzeć BSOD. Jeśli deweloper usunął z serwera obrazek, ale nie usunął z kodu odnośnika do niego, IE6 wysyłało nieustanne zapytania do serwera w gwałtownie rosnącej pętli rekurencyjnej, co spowalniało serwery, póki nie został usunięty fragment kodu odpowiedzialny za brakujący obrazek.

Jeden baner zamieszczony przez kilku wkurzonych deweloperów doprowadził do uśmiercenia znienawidzonego przez wielu Internet Explorer 6.

Przeglądarki nienawidzili użytkownicy, deweloperzy, a nawet sam Microsoft. Były to jednak czasy gdy firmy postrzegały internet jako coś w stanie stagnacji i nie aktualizowały oprogramowania, nie instalowały alternatyw, pozostawiając swoich pracowników i klientów z jedną przeglądarką. Ówcześnie YouTube było drugą najpopularniejszą witryną na świecie i aż 18 procent ich ruchu internetowego generowali użytkownicy IE6. Pozbawieni snu, przepracowani i zestresowani pracownicy YouTube, którzy sami określali się jako "szare kapelusze ze skłonnościami do szybkich samochodów, whiskey i niecodziennej liczby kolczyków i tatuaży z aresztowaniami za mniejsze wykroczenia" postanowili pozbyć się IE6. Plan był prosty - umieścili na stronie baner o porzuceniu wsparcia dla IE6 z odnośnikami do Firefox, IE8, Chrome i później również Opery. Nie podano żadnej daty, ale sam baner wystarczająco przestraszył użytkowników. Było to oczywiście kłamstwo. Pomimo nagłego odpływu użytkowników, IE6 było wspierane przez YouTube jeszcze przez 2 lata. 

Wiedząc, że Google nie zgodzi się na umieszczenie takiego banera, deweloperzy wykorzystali konto OldTube z nieograniczonymi uprawnieniami, które zostało stworzone na wszelki wypadek przez deweloperów, którzy nie chcieli oddać pełni władzy po przejęciu przez Google. Pracownicy nie powinni w ogóle mieć do tego konta dostępu, ale osoby zatrudnione po przejęciu dostały uprawnienia, na zasadzie równego traktowania. Google miało niekończące się procedury przeglądu kodu, OldTuber omijał je wszystkie. Korzystając z takiej możliwości i to wbrew polityce firmy, w razie wpadki deweloperzy mogli w najlepszym przypadku liczyć tylko wyrzucenie z pracy, w najgorszym ryzykowali nawet pozwem. Namówili oni szefa, by póki co nie donosił na nich i wstrzyknęli zmiany w kodzie. Następnego dnia rozpętało się piekło w dziale PR. Pracownicy zachodzili w głowę, jak ktoś wpadł na pomysł odseparowania niemal 20 procent użytkowników. Na szczęście media zinterpretowały to na korzyść portalu, przedstawiając YouTube jako przodowników walczących o zmiany i bezpieczniejszy internet, zmuszając firmy i użytkowników do porzucenia starej przeglądarki. Następnie pojawili się prawnicy obawiający się europejskiego prawa antymonopolowego, ponieważ ujrzeli, że pierwsze na liście polecanych alternatyw było Google Chrome (lista była losowa, ale przypadkowo wygenerowała się odpowiednia kolejność), przestali domagać się usunięcia banera po prezentacji losowej kolejności generowanej na bieżąco. Co ciekawe inni pracownicy Google, którzy zobaczyli baner stwierdzili, że zyskał on oficjalne poparcie i w ciągu kilku godzin umieścili go w innych usługach jak Google Docs.

Pokaż / Dodaj komentarze do: O tym, jak pracownicy YouTube postanowili uśmiercić Internet Explorer 6

 0