Google może szykować istotną zmianę w aparatach dla swoich smartfonów – i to już w nadchodzącym Pixelu 10. Według najnowszych przecieków, które ujawniają znacznie więcej niż wcześniejsze doniesienia, podstawowa wersja telefonu otrzyma dedykowany teleobiektyw.
Dotychczas Google stosowało prostą i przejrzystą politykę – modele podstawowe miały tylko szeroki oraz ultraszeroki obiektyw, natomiast wersje Pro otrzymywały dodatkowo teleobiektyw. To pomagało rozróżnić urządzenia z różnych półek. Teraz jednak pojawiają się doniesienia, iż podstawowy Pixel 10 również zostanie wyposażony w trzeci aparat – 11-megapikselowy teleobiektyw Samsung 3J1, znany już z Pixel Folda. Brzmi jak świetna wiadomość dla miłośników zoomu optycznego, ale sytuacja nie jest tak jednoznaczna.
Czy bazowy Pixel 10 dostanie teleobiektyw?
Żeby zrobić miejsce na dodatkowy obiektyw, Google rzekomo zdegradowało dwa pozostałe aparaty. Główny sensor w Pixelu 10 to teraz Samsung GN8 – mniejszy niż ten zastosowany w Pixelu 9 – a ultraszeroki aparat to Sony IMX712, który zastępuje bardziej zaawansowany sensor z poprzedniego roku. Co ciekawe, oba te komponenty pojawiły się już wcześniej w tańszym Pixelu 9a, co sugeruje, że Pixel 10 będzie w dużej mierze bazować na budżetowej technologii, oferując jedynie dodatkową funkcję zoomu.
Według najnowszych przecieków, które ujawniają znacznie więcej niż wcześniejsze doniesienia, podstawowa wersja Pixel 10 otrzyma dedykowany teleobiektyw.

Tymczasem modele Pro, czyli Pixel 10 Pro oraz Pro XL, mają zachować dotychczasowy zestaw aparatów, z głównym sensorem Samsung GNV oraz podwójnym użyciem IMX858 w obiektywach ultraszerokokątnym i teleobiektywie. To pokazuje, iż Google wprowadza wyraźne rozgraniczenie między liniami – nie tylko przez dodawanie funkcji, ale także przez świadome obniżanie poziomu innych podzespołów w wersji bazowej.
To podejście może budzić mieszane uczucia. Z jednej strony dodanie teleobiektywu to wyczekiwany krok naprzód, ale z drugiej – kompromisy w głównych aparatach mogą odbić się na jakości zdjęć, szczególnie w słabym świetle czy w sytuacjach wymagających głębi obrazu. Oczywiście, Google od lat nadrabia braki sprzętowe zaawansowanym przetwarzaniem obrazu i algorytmami AI, ale tym razem granica kompromisu może być dla niektórych zbyt cienka.
Nie zmienia to jednak faktu, że nowy Pixel 10 zapowiada się na interesujący eksperyment – smartfon, który być może będzie wyglądał jak naturalna ewolucja modelu 9, ale w rzeczywistości bliżej mu będzie do wersji 9a z jednym dodatkiem. Jeżeli Google zdecyduje się utrzymać cenę startową na poziomie 799 dolarów, trudno będzie nie porównywać go z tańszym rodzeństwem, które oferuje bardzo podobny zestaw aparatów – bez trzeciego obiektywu, ale też bez kompromisów w głównych sensorach.
Wszystko wskazuje na to, że sukces Pixela 10 będzie zależeć od tego, jak użytkownicy ocenią wartość dodaną w postaci teleobiektywu. Czy wystarczy im świadomość, że mają więcej opcji zoomu, czy jednak będą rozczarowani jakością zdjęć z głównego sensora? Jedno jest pewne – nadchodzące miesiące i premiera Tensor G5 z nowym przetwarzaniem obrazu mogą mieć ogromne znaczenie dla odbioru tego urządzenia.

Pokaż / Dodaj komentarze do: Pixel 10 z teleobiektywem, ale jest haczyk, bo Google podobno tnie jakość głównych aparatów