Cyberprzestępcy coraz częściej wykorzystują fałszywe strony internetowe, które do złudzenia przypominają witryny banków oraz innych zaufanych instytucji. Ich celem jest nakłonienie użytkownika do wpisania loginu, hasła, które następnie mogą zostać wykorzystane do przejęcia dostępu do bankowości elektronicznej i kradzieży pieniędzy.
W ramach prowadzonej serii dotyczącej cyberzagrożeń prezentowane są przykłady fałszywych domen wykorzystywanych w atakach wymierzonych w klientów banków. Sam wygląd strony nie powinien być jednak traktowany jako dowód jej autentyczności, ponieważ przestępcy mogą kopiować charakterystyczne elementy prawdziwych serwisów, w tym kolorystykę, układ menu, logotypy oraz formularze logowania.
Szczególnie niebezpieczny jest moment, w którym użytkownik przechodzi do formularza wymagającego podania danych. Fałszywa witryna może wyglądać niemal identycznie jak prawdziwy serwis bankowy, jednak informacje wpisane w formularz trafiają bezpośrednio do oszustów. Uzyskane w ten sposób dane mogą później zostać wykorzystane do prób przejęcia konta lub przeprowadzenia kolejnych etapów oszustwa.
Jak się chronić
Podstawową metodą ochrony pozostaje dokładne sprawdzenie adresu strony przed wprowadzeniem jakichkolwiek informacji. Warto zwrócić uwagę na całą domenę, a nie tylko jej początkowy fragment, ponieważ cyberprzestępcy mogą tworzyć adresy łudząco podobne do tych używanych przez banki. Sama obecność charakterystycznego logo czy znajomego wyglądu strony nie potwierdza jej autentyczności.
Cyberprzestępcy coraz częściej wykorzystują fałszywe strony internetowe, które do złudzenia przypominają witryny banków oraz innych zaufanych instytucji.
🔍 Fałszywe strony internetowe tworzone przez cyberprzestępców często do złudzenia przypominają witryny banków i innych zaufanych instytucji.
— CSIRT KNF (@CSIRT_KNF) September 18, 2026
W ramach naszej serii prezentujemy kolejne przykłady fałszywych domen wykorzystywanych w atakach wymierzonych w klientów bankowości… pic.twitter.com/2XkJ3YrX3t
Ostrożność jest szczególnie ważna w przypadku linków otrzymywanych za pośrednictwem wiadomości SMS, poczty elektronicznej lub komunikatorów. Nawet jeśli komunikat sugeruje pilną konieczność zalogowania się, wykonania przelewu albo potwierdzenia danych, bezpieczniejszym rozwiązaniem jest samodzielne otwarcie oficjalnej aplikacji banku lub wpisanie znanego adresu serwisu w przeglądarce.
W porównaniu z prawdziwymi witrynami banków fałszywe strony mogą różnić się jedynie adresem internetowym, dlatego szybkie rozpoznanie oszustwa wyłącznie na podstawie wyglądu może być bardzo trudne.
Przed wpisaniem loginu, hasła lub innych danych należy poświęcić kilka sekund na sprawdzenie adresu strony i upewnić się, że korzystamy z właściwej domeny.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Klienci PKO BP, mBanku i Erste mogą mieć bardzo zły dzień. Lepiej to sprawdź