To, co kiedyś służyło do łapania wirtualnych Pokemonów na ulicach, dziś pomaga robotom dostawczym trafić pod właściwe drzwi w zatłoczonych centrach miast.
Niantic, firma kojarzona głównie z fenomenem aplikacji Pokémon GO, wykorzystuje lata danych z rozszerzonej rzeczywistości do znacznie bardziej przyziemnego, ale biznesowo bardzo obiecującego celu: precyzyjnej nawigacji autonomicznych maszyn.
Dane z gier AR dostały drugie życie
Za nowym kierunkiem stoi Niantic Spatial, wydzielona w 2025 roku spółka rozwijająca rozwiązania AI i geolokalizacji. Firma przekuła ogromne zbiory danych z gier takich jak Pokémon GO i Ingress w zaawansowany model przestrzenny świata rzeczywistego. Mowa o systemie VPS (Visual Positioning System), który zamiast polegać wyłącznie na GPS, określa pozycję urządzenia na podstawie obrazu z kamer oraz kontekstu mapy. Według Niantic rozwiązanie potrafi ustalać lokalizację z dokładnością do kilku centymetrów, co w środowisku miejskim może być prawdziwym przełomem.
Firma przekuła ogromne zbiory danych z gier takich jak Pokémon GO i Ingress w zaawansowany model przestrzenny świata rzeczywistego.

GPS w mieście zawodzi, a robot musi wiedzieć więcej
W teorii GPS brzmi jak idealne narzędzie do autonomii. W praktyce w gęstej zabudowie sygnał odbija się od szkła i betonu, a błąd potrafi sięgać nawet kilkunastu czy kilkudziesięciu metrów. Dla człowieka to niewielki problem. Dla robota dostawczego ogromny, ponieważ taki margines błędu może oznaczać złą ulicę, zły chodnik albo całkowicie błędny punkt odbioru. A to już bezpośrednio wpływa na terminowość i opłacalność dostaw.
> be niantic
— CG (@cgtwts) March 15, 2026
> launch Pokemon go
> 500M players scan real-world places while playing
> scans turn into 30B geo-tagged images
> niantic builds a 3D map of the world
> robots and AR apps use it to navigate within centimeters without GPS
this is actually insane. https://t.co/M9mq3S1luw pic.twitter.com/JiF7UxzVwO
Coco Robotics stawia na technologię Niantic
Pierwszym dużym partnerem Niantic Spatial została firma Coco Robotics, specjalizująca się w tzw. "dostawach ostatniej mili" (końcowy, kluczowy etap łańcucha dostaw, obejmujący transport towaru z lokalnego centrum dystrybucyjnego bezpośrednio do rąk klienta końcowego). Jej flota liczy około tysiąca robotów poruszających się po chodnikach w miastach USA i Europy.
Maszyny Coco korzystają teraz z połączenia klasycznego GPS oraz lokalizacji opartej na obrazie. Każdy robot wyposażono w cztery kamery rozmieszczone na wysokości bioder, obserwujące otoczenie we wszystkich kierunkach. Dzięki temu urządzenia mogą lepiej orientować się w przestrzeni i skuteczniej docierać do celu.
30 miliardów zdjęć i „żywa mapa” świata
Największą przewagą Niantic ma być skala danych. Firma twierdzi, że trenowała swoje modele na około 30 miliardach obrazów, zebranych wokół ponad miliona kluczowych lokalizacji na całym świecie. Zdjęcia wykonywano z różnych perspektyw, o różnych porach dnia i w zmiennych warunkach pogodowych.
Efekt? Powstaje coś, co Niantic określa mianem „żywej mapy”, dynamicznego, stale aktualizowanego modelu 3D świata, z którego w przyszłości mają korzystać nie tylko roboty dostawcze, ale też smartfony, okulary AR czy inne autonomiczne maszyny.
Wygląda więc na to, że to całe latanie po mieście i łapanie wirtualnych Pokemonów przez masy fanów nie pójdzie na marne.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
Bawiłeś się Pokemon Go? Twoje zdjęcia stworzyły bazę danych wartą miliardy