Polacy uparcie trzymają je w szufladach i plecakach. Ten wysyłał dane do Chin

Aktualności Gadżety Obserwuj nas w Google

Polacy uparcie trzymają je w szufladach i plecakach. Ten wysyłał dane do Chin

Zwyczajny powerbank może okazać się czymś znacznie więcej niż przenośnym akumulatorem. Badacz AI, kryjący się za nickiem goldtooth.exe na X twierdzi, że w tanim urządzeniu kupionym na lotnisku w chińskim Guangzhou odkrył ukryty układ elektroniczny, który miał kopiować dane z podłączonych iPhone'ów.

Na liście rzekomo przejętych informacji znalazły się zdjęcia, kontakty, numery identyfikacyjne telefonów, a nawet dane dotyczące domowej sieci Wi-Fi. Autor wpisu twierdzi, że kupił niezbyt dobrze oznaczony powerbank o deklarowanej pojemności 30000 mAh, urządzenie miało działać normalnie, aż do momentu, gdy podczas pierwszego podłączenia iPhone'a na ekranie telefonu pojawił się komunikat „Zaufać temu komputerowi?”. Mężczyzna zaakceptował go bez większego zastanowienia.

Dopiero później miał odkryć, że powerbank nie jest zwykłym akumulatorem. W obudowie znajdował się dodatkowy układ elektroniczny, który pozwalał urządzeniu komunikować się z telefonem i przesyłać dane przez internet.

Powerbank kopiował tysiące zdjęć i kontakty

Najbardziej niepokojąca część opowieści dotyczy zakresu informacji, które rzekomo udało się przejąć. Urządzenie skopiowało 1206 kontaktów, 3912 zdjęć, numer IMEI telefonu, numer seryjny oraz listę zainstalowanych aplikacji. Wśród fotografii miały znajdować się również zdjęcia paszportu.

Powerbank miał również uzyskać dostęp do informacji o zapisanej sieci Wi-Fi, a następnie wykorzystać połączenie internetowe do wysyłania kolejnych plików na zewnętrzny serwer. W ciągu trzech tygodni miało dojść do 19 takich transferów. Problem miał dotyczyć również żony autora wpisu. Kobieta dwukrotnie ładowała swojego iPhone'a za pomocą tego samego urządzenia i również zaakceptowała komunikat o zaufaniu. W rezultacie powerbank miał skopiować także jej zdjęcia.

Mężczyzna twierdzi, że odkrył podejrzaną aktywność dzięki Claude Code. Po zauważeniu nietypowego ruchu danych miał natychmiast odłączyć urządzenie, zablokować podejrzany adres na routerze i zmienić hasło do domowej sieci oraz dane logowania do aplikacji bankowych.

Czy powerbank może kraść dane?

Koncepcja takiego ataku nie jest całkowicie oderwana od rzeczywistości. Wiemy, że złącza i przewody USB mogą przesyłać dane. Oznacza to, że odpowiednio spreparowana ładowarka, kabel lub stacja dokująca może próbować nawiązać komunikację z podłączonym smartfonem - takie zagrożenie określa się mianem juice jackingu.

W obudowie znajdował się dodatkowy układ elektroniczny, który pozwalał urządzeniu komunikować się z telefonem i przesyłać dane przez internet.

Nie mamy jednak niezależnego potwierdzenia, że opisany powerbank rzeczywiście istniał, zawierał szpiegowski układ i przesyłał wymienione informacje. Szczególnie ostrożnie należy podchodzić do twierdzeń o przejęciu haseł do Wi-Fi i skopiowaniu całej zawartości dwóch telefonów. Sam komunikat o przy podłączeniu kabla nie dowodzi, że doszło do takiego incydentu.

Należy jednak uważać na nieznane akcesoria USB. Do ładowania telefonu najlepiej wykorzystywać własną ładowarkę lub sprawdzony powerbank. Jak widać, więcej rzeczy może nam zagrażać niż jesteś w stanie przewidzieć.

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Polacy uparcie trzymają je w szufladach i plecakach. Ten wysyłał dane do Chin
 0