Google po cichu wykonało jeden z najbardziej kontrowersyjnych ruchów ostatnich miesięcy w świecie sztucznej inteligencji. Firma zawarła nową umowę z Departamentem Obrony Stanów Zjednoczonych, która daje Pentagonowi dostęp do modeli Gemini również w środowiskach objętych najwyższą klauzulą tajności. Informacje ujawnione przez amerykańskie media pokazują jednak, że niemal równocześnie gigant z Mountain View wycofał się z wartego 100 milionów dolarów programu autonomicznych rojów dronów po gwałtownej reakcji własnych pracowników.
Nowe porozumienie zakłada, że modele Gemini mogą być wykorzystywane przez amerykański resort obrony do szerokiego zakresu zastosowań rządowych. Według dostępnych informacji Google ma również pomagać przy dostosowywaniu zabezpieczeń modeli oraz konfiguracji systemów pod wymagania federalnych instytucji. Dla Pentagonu to kolejny krok w budowie zaplecza opartego na generatywnej sztucznej inteligencji. Administracja USA od miesięcy rozwija współpracę z największymi firmami technologicznymi, starając się uniezależnić od jednego dostawcy. W ostatnim czasie podobne rozmowy prowadzone były również z OpenAI oraz firmą xAI Elona Muska.
W umowie pojawiły się zapisy mówiące o ograniczeniach dotyczących autonomicznej broni oraz masowej inwigilacji, jednak według części obserwatorów ich konstrukcja pozostawia rządowi bardzo dużą swobodę interpretacji. To właśnie ten fragment ponownie zaalarmował pracowników Google.
Google wycofało się ze stworzenia oprogramowania dla autonicznego roju dronów, ale jednocześnie podpisało nową umowę z Pentagonem. Tym razem dopisali wyrażne opgraniczenia w kwestii wykorzystania AI.
Google wycofało się z programu wojskowych rojów
Tego samego dnia, gdy ujawniono szczegóły współpracy z Pentagonem, pojawiły się doniesienia o wycofaniu się Google z programu budowy autonomicznego systemu sterowania dronami. Pentagon szukał firmy, która stworzy technologię pozwalającą wydawać głosowe polecenia całym grupom bezzałogowych maszyn.
Projekt miał wartość 100 milionów dolarów i był uznawany za jeden z najważniejszych wojskowych eksperymentów AI w Stanach Zjednoczonych. Według Bloomberga oficjalnie Google tłumaczyło decyzję ograniczeniami zasobów. Źródła wskazują jednak, że prawdziwą przyczyną była wewnętrzna kontrola etyczna i narastający sprzeciw pracowników. W firmie miały pojawić się obawy, że rozwijanie systemów dla autonomicznych rojów mogłoby otworzyć drogę do wykorzystania technologii bez realnej kontroli człowieka.
Pracownicy napisali do Sundara Pichaia
Napięcie wewnątrz firmy gwałtownie wzrosło. Ponad 600 pracowników miało podpisać list skierowany bezpośrednio do prezesa Sundara Pichaia. Autorzy dokumentu apelowali o zerwanie tajnej współpracy z wojskiem i ostrzegali, że technologie Google mogą zostać użyte w sposób sprzeczny z wartościami deklarowanymi przez firmę.
Nie jest to pierwszy taki bunt w historii spółki. Kilka lat temu tysiące pracowników zaprotestowało przeciw udziałowi Google w projekcie Maven, w którym sztuczna inteligencja analizowała obraz z wojskowych dronów. Wtedy firma wycofała się z programu po fali krytyki ze strony własnych zespołów.
AI staje się nowym polem walki gigantów
Dla największych firm technologicznych współpraca z administracją USA oznacza nie tylko ogromne pieniądze, ale także strategiczne znaczenie na rynku sztucznej inteligencji. Google próbuje utrzymać pozycję w starciu z Microsoftem i OpenAI, które coraz śmielej rozwijają relacje z sektorem publicznym. Jednocześnie firmy muszą mierzyć się z pytaniem, czy narzędzia tworzone do pracy biurowej, wyszukiwania i analizy danych powinny trafiać do systemów wojskowych.
Dla części pracowników branży technologicznej udział w rozwoju wojskowej AI staje się trudny do zaakceptowania. Dla zarządów korporacji to natomiast jeden z najbardziej lukratywnych kierunków rozwoju.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
Pracownicy Google wygrali. Gemini nie napędzi wojskowych dronów