Prawnik pokonał Metę w sądzie dzięki AI. „30 godzin pracy zrobiłem w 10 minut”


Prawnik pokonał Metę w sądzie dzięki AI. „30 godzin pracy zrobiłem w 10 minut”

Sztuczna inteligencja coraz śmielej wkracza do kolejnych zawodów, ale mało kto spodziewał się, że odegra tak istotną rolę w jednym z najgłośniejszych procesów przeciwko gigantom technologicznym. Mark Lanier, jeden z najbardziej znanych amerykańskich prawników procesowych, ujawnił właśnie, jak wykorzystał AI podczas przełomowej sprawy przeciwko Meta i Google. Efekt? Wyrok opiewający na 6 milionów dolarów i precedens, który może wpłynąć na tysiące kolejnych pozwów.

Według Laniera nowoczesne modele AI pozwoliły jego zespołowi wykonywać zadania wymagające wcześniej dziesiątek godzin pracy w zaledwie kilka minut. Prawnik nie ukrywa, że bez tego wsparcia prowadzenie procesu wyglądałoby zupełnie inaczej.

Pierwszy taki wyrok w historii

Sprawa dotyczyła uzależnienia od mediów społecznościowych i była pierwszym procesem tego typu w Stanach Zjednoczonych zakończonym werdyktem ławy przysięgłych. Ławnicy uznali, że Meta oraz Google dopuściły się zaniedbań, a ich platformy zostały określone jako niebezpieczne dla użytkowników. Sąd przyznał łącznie 6 milionów dolarów odszkodowania. Połowę tej kwoty stanowiły odszkodowania karne. Odpowiedzialność została podzielona pomiędzy właściciela Facebooka i Instagrama oraz YouTube. Meta odpowiada za 70 proc. zasądzonej kwoty, natomiast Google za pozostałe 30 proc.

Znaczenie tego procesu wykracza daleko poza pojedynczy wyrok. W amerykańskich sądach toczy się obecnie ponad 1500 podobnych spraw dotyczących wpływu mediów społecznościowych na zdrowie psychiczne użytkowników. Wielu ekspertów uważa, że marcowy werdykt może stać się ważnym punktem odniesienia dla kolejnych postępowań.

AI pracowała razem z prawnikami

Lanier wykorzystał platformę BoodleBox, która umożliwia korzystanie z kilku modeli sztucznej inteligencji jednocześnie. W jednym środowisku dostępne były między innymi ChatGPT, Claude oraz Gemini. Prawnik porównał AI do zespołu dodatkowych pracowników dostępnych przez całą dobę. Jak sam przyznał, miał wrażenie, że obok niego pracuje dziesięciu świetnie przygotowanych specjalistów znających każdy szczegół sprawy.

Technologia była wykorzystywana zarówno przed rozpoczęciem procesu, jak i podczas jego trwania. Każdego dnia po zakończeniu rozprawy zespół pobierał świeże stenogramy i przekazywał je do analizy modelom AI. Systemy przeszukiwały dokumenty, identyfikowały najważniejsze wątki i wskazywały argumenty, które mogły okazać się najbardziej przekonujące kolejnego dnia.

Ława przysięgłych pod lupą algorytmów

Jednym z najbardziej interesujących zastosowań sztucznej inteligencji była analiza pytań zadawanych przez ławę przysięgłych. Gdy jurorzy przesyłali pisemne pytania do sądu, Lanier wprowadzał ich treść do modeli AI. Algorytmy pomagały ocenić, jakie kwestie budzą największe zainteresowanie ławników oraz w jakim kierunku zmierza proces podejmowania decyzji. Takie informacje pozwalały zespołowi lepiej przygotować kolejne argumenty i dostosować sposób prezentacji materiału dowodowego.

Wieczorami prawnicy spotykali się, dzielili zadania, a następnie wykorzystywali AI do wyszukiwania dokumentów, analizowania zeznań i przygotowywania materiałów potrzebnych następnego dnia rano. Według Laniera tysiące godzin pracy wykonano przy wsparciu platformy podczas pięciotygodniowego procesu.

Nie wszystko można powierzyć sztucznej inteligencji

Mimo entuzjazmu wobec nowych technologii Lanier zachowuje ostrożność. Podkreśla, że nie korzysta ze sztucznej inteligencji do samodzielnego tworzenia pism procesowych ani prowadzenia badań prawnych bez nadzoru człowieka. To właśnie w tych obszarach pojawia się największy problem związany z generatywną AI. Modele językowe potrafią bowiem tworzyć przekonująco brzmiące informacje, które nigdy nie istniały.

W ostatnich kilkunastu miesiącach sądy na całym świecie odnotowały setki przypadków, w których dokumenty przygotowane przy pomocy AI zawierały fikcyjne wyroki, nieistniejące przepisy lub całkowicie zmyślone cytaty. Według publicznych zestawień liczba takich incydentów rośnie bardzo szybko. Jeszcze na początku 2025 roku odnotowywano kilka przypadków tygodniowo. Pod koniec roku podobne błędy pojawiały się już codziennie.

Lanier przyznaje, że również podczas procesu przeciwko Mecie sztuczna inteligencja popełniła błąd. Jeden z modeli wskazał informację, o której prawnik wiedział, że nie znajduje potwierdzenia w aktach sprawy. To doświadczenie utwierdziło go w przekonaniu, że AI pozostaje narzędziem wspierającym człowieka, a nie jego zastępcą.

Meta inwestuje miliardy w AI. Prawnik użył tej samej technologii przeciwko niej

Historia ma w sobie sporą dawkę ironii. Meta przeznacza obecnie od 125 do 145 miliardów dolarów na rozwój infrastruktury związanej ze sztuczną inteligencją. Jednocześnie technologia rozwijana przez całą branżę pomogła prawnikowi wygrać sprawę przeciwko jednemu z największych graczy rynku.

Lanier nie ma wątpliwości, że wykorzystanie sztucznej inteligencji w kancelariach dopiero nabiera rozpędu. Jego firma stworzyła już specjalny zespół zajmujący się wyłącznie monitorowaniem rozwoju AI. Prawnik regularnie otrzymuje raporty opisujące nowe możliwości technologii i zapowiada, że kolejny proces będzie wykorzystywał narzędzia AI jeszcze intensywniej.

Coraz więcej kancelarii podąża podobną drogą. Badania branżowe pokazują, że niemal siedmiu na dziesięciu prawników korzysta już z generatywnej sztucznej inteligencji podczas wykonywania obowiązków zawodowych.

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Prawnik pokonał Metę w sądzie dzięki AI. „30 godzin pracy zrobiłem w 10 minut”
 0