Awarie sprzętu komputerowego tej klasy należą do absolutnych wyjątków, jednak gdy już się pojawiają, natychmiast przyciągają uwagę społeczności. Właśnie z takim przypadkiem mierzy się obecnie AMD oraz producenci płyt głównych dla platformy Socket AM5.
W sieci od miesięcy krążą doniesienia o procesorach, które ulegają przepaleniu, pozostawiając po sobie wyraźne ślady uszkodzeń zarówno na samych układach, jak i w gniazdach płyt głównych. Skala zjawiska pozostaje niewielka, lecz jego charakter sprawił, że temat szybko stał się jednym z najgorętszych wątków na forach i Redditcie. Najczęściej w kontekście zgłoszeń przewija się marka ASRock. Nie musi to jednak oznaczać, że to właśnie produkty tego producenta są najbardziej problematyczne. Pierwsze raporty pojawiły się na subreddicie poświęconym tej firmie, dlatego to właśnie tam skupiła się uwaga użytkowników i mediów. Efekt domina zrobił resztę, a ASRock znalazł się w centrum dyskusji, nawet jeśli rzeczywista liczba awarii nie odbiega znacząco od konkurencji.
Ciche publikowanie aktualizacji, zmieniających profile zasilania i zachowanie napięć, bywa interpretowane jako przyznanie się do problemu. Równie dobrze może to jednak być próba ograniczenia liczby reklamacji i kosztownych wymian sprzętu.
ASRock przerywa milczenie
Wobec narastającej presji firma zdecydowała się na publikację oficjalnego komunikatu w sekcji „Aktualności” na swojej stronie internetowej. ASRock poinformował, że uważnie śledzi dyskusje dotyczące zachowania i wydajności procesorów AMD Ryzen serii 9000 na swoich platformach opartych na AM5. Oświadczenie ma bardzo zachowawczy ton i nie zawiera szczegółowych informacji na temat natury problemu. Nie padają nazwy konkretnych modeli procesorów ani odniesienia do popularnych układów X3D, które w przeszłości były często wskazywane jako potencjalnie bardziej narażone.
Taka forma komunikatu nie jest odosobniona. Podobne stanowisko w ostatnim czasie zaprezentował ASUS, a swoje uwagi opublikowało również MSI. Cała branża zdaje się reagować w sposób ostrożny, unikając jednoznacznych deklaracji do momentu zakończenia wewnętrznych analiz.
Ślady przypalenia i niepokojące zdjęcia
Relacje użytkowników są dość spójne. W przypadkach awarii procesory nagrzewają się do ekstremalnych temperatur, a efektem bywają widoczne ślady przypalenia na spodzie układu oraz w samym gnieździe płyty głównej. Warto jednak zaznaczyć, że większość procesorów AM5 działa bez najmniejszych problemów, a liczba zgłoszeń pozostaje marginalna w porównaniu z setkami tysięcy sprzedanych egzemplarzy.
Szacuje się, że w sieci krąży około 350 raportów dotyczących podobnych incydentów. Nie wszystkie są potwierdzone ani jednoznacznie powiązane z tą samą przyczyną. Dla osób, których sprzęt uległ uszkodzeniu, statystyka nie ma większego znaczenia, lecz z perspektywy całego rynku mówimy o promilach użytkowników.
Historia, która zaczęła się wcześniej
Pierwsze doniesienia o przepalonych procesorach pojawiły się już w 2023 roku przy okazji debiutu Ryzenów serii 7000. Rok później temat powrócił ze zdwojoną siłą, szczególnie w kontekście modeli X3D, cenionych przez graczy za dodatkową pamięć 3D V-Cache. Drastyczne zdjęcia stopionych gniazd i uszkodzonych układów podsycały emocje, jednak do dziś nie udało się jednoznacznie potwierdzić istnienia wady konstrukcyjnej ani powtarzalnego defektu po stronie procesorów czy płyt głównych.
ASRock w odpowiedzi na wcześniejszą falę krytyki udostępnił aktualizacje BIOS-u, które miały ograniczać ryzykowne scenariusze pracy układów. Część użytkowników twierdzi jednak, że mimo tych działań problem nie został całkowicie wyeliminowany.
Testy, które nie przyniosły odpowiedzi
Znany kanał Gamers Nexus poświęcił wiele czasu na próby celowego wywołania podobnych awarii w warunkach laboratoryjnych. Testy obejmowały nawet płyty główne, które wcześniej miały na koncie uszkodzony procesor. Rezultaty okazały się zaskakujące, ponieważ w kontrolowanych warunkach nie udało się odtworzyć scenariusza znanego z relacji użytkowników.
Coraz częściej pojawia się hipoteza znana już z problemów procesorów Intela 13. i 14. generacji. Producent CPU dopuszcza szeroki zakres parametrów pracy, natomiast producenci płyt głównych decydują się na ustawienia zbliżone do górnych granic. W takim układzie nawet niewielkie odchylenia mogą prowadzić do nieprzewidzianych konsekwencji. Ostateczne wskazanie winnego pozostaje jednak niezwykle trudne.
Gwarancja zamiast wskazywania palcem
W całej tej sytuacji istotny jest fakt, że AMD wymienia procesory, które uległy tego typu awariom, w ramach standardowej gwarancji. Taka polityka znacząco łagodzi napięcia i utrudnia jednoznaczne przypisanie odpowiedzialności którejkolwiek ze stron. ASRock deklaruje stałą współpracę z AMD, dalszą weryfikację konfiguracji sprzętowych oraz kolejne optymalizacje BIOS-u ukierunkowane na stabilność systemów.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
Procesory AMD dosłownie się palą. ASRock w końcu zabiera głos