Użytkownicy internetu odkryli niepokojący problem związany z chatbotem Claude od firmy Anthropic. W wynikach wyszukiwania Google zaczęły pojawiać się setki rozmów udostępnionych przez użytkowników. Wśród nich znalazły się życiorysy, informacje dotyczące zdrowia, treści związane z pracą oraz prywatne konwersacje, które pierwotnie miały zostać udostępnione wyłącznie osobom posiadającym odpowiedni link.
Sprawa szybko nabrała rozgłosu po publikacjach na Reddicie. Internauci pokazali, że odpowiednie zapytanie w Google pozwalało znaleźć dziesiątki stron z rozmowami Claude'a. Łącznie odnaleziono co najmniej około 200 konwersacji rozproszonych na wielu stronach wyników wyszukiwania.
Choć Anthropic zareagował błyskawicznie i zablokował możliwość indeksowania takich stron, część rozmów zdążyła już zostać zarchiwizowana przez wyszukiwarki oraz inne internetowe serwisy.
CV, dane kontaktowe i pytania dotyczące zdrowia
Największe obawy budzi zawartość udostępnionych rozmów. W wielu przypadkach użytkownicy prosili Claude'a o poprawienie lub przygotowanie życiorysu. Takie czaty zawierały imiona i nazwiska, adresy e-mail, numery telefonów, historię zatrudnienia oraz informacje o kwalifikacjach zawodowych.
Nie zabrakło również rozmów dotyczących problemów zdrowotnych. Część użytkowników konsultowała z chatbotem wyniki badań lub opisywała własne dolegliwości. W indeksie wyszukiwarki znalazły się także materiały wyglądające na dokumenty firmowe, robocze teksty oraz fragmenty prywatnych rozmów.
To pokazuje, jak łatwo narzędzia AI stają się miejscem przechowywania informacji, które użytkownicy traktują jako poufne.
CLAUDE HAS A SERIOUS PRIVACY PROBLEM RIGHT NOW, A HUGE NUMBER OF SHARED CONVERSATIONS ARE PUBLICLY INDEXED ON GOOGLE FOR ANYONE TO FIND
— Om Patel (@om_patel5) July 26, 2026
when you use claude's share feature it makes a public link. it turns out those links got indexed by search engines, so "share with anyone who… pic.twitter.com/vvGeKW76F5
Problem nie wynikał z włamania
Anthropic podkreśla, że nie doszło do naruszenia zabezpieczeń ani wycieku danych z infrastruktury firmy. Cała sytuacja była efektem działania funkcji udostępniania rozmów.
Claude pozwala wygenerować publiczny link prowadzący do całej konwersacji. Każda osoba posiadająca taki adres może otworzyć rozmowę bez logowania. Jeżeli link trafi do internetu lub zostanie umieszczony na stronie dostępnej dla robotów indeksujących, wyszukiwarki mogą potraktować go jak każdą inną publiczną witrynę.
Według Anthropic użytkownicy samodzielnie decydują o udostępnieniu rozmowy. Firma zwraca uwagę, że adresów nie da się odgadnąć, jednak przestają być prywatne w chwili ich publicznego opublikowania.
Jeden komunikat okazał się niewystarczający
Problem polega na tym, że wiele osób mogło nie zdawać sobie sprawy z konsekwencji udostępnienia konwersacji. Claude informował jedynie, że rozmowę zobaczy „każdy, kto ma link”. Taki komunikat dla wielu użytkowników brzmi podobnie do funkcji znanych z dokumentów w chmurze czy współdzielonych plików. Nie sugeruje jednak wprost, że publiczny adres może zostać odnaleziony przez Google, Bing, Brave czy DuckDuckGo.
Po nagłośnieniu sprawy Anthropic zmienił konfigurację swoich stron, blokując robotom wyszukiwarek możliwość indeksowania udostępnionych konwersacji. Google poinformowało jednocześnie, że indeksuje wyłącznie strony, których właściciele nie wyłączyli z procesu indeksowania.
To kolejny podobny przypadek w świecie AI
Sytuacja z Claude'em nie jest odosobniona. W przeszłości podobny problem dotknął ChatGPT, którego publiczne rozmowy również pojawiały się w wynikach wyszukiwania. Analogiczne przypadki odnotowano także w przypadku chatbota Grok.
We wszystkich tych sytuacjach mechanizm działania był niemal identyczny. Publiczny link prowadził do strony dostępnej bez logowania, a wyszukiwarki traktowały ją jak każdą inną witrynę znajdującą się w internecie.
Użytkownicy powinni mieć świadomość, że funkcje udostępniania rozmów z chatbotami wymagają od nich znacznie większej ostrożności niż mogłoby się wydawać.
Chatbot nie jest prywatnym notatnikiem
Coraz więcej osób wykorzystuje sztuczną inteligencję do przygotowywania dokumentów, analizowania wyników badań, planowania kariery czy omawiania spraw osobistych. Z tego powodu rozmowy z AI często zawierają znacznie więcej poufnych informacji niż zwykłe wyszukiwania internetowe.
Incydent z Claude'em przypomina, że wygenerowanie publicznego linku może całkowicie zmienić charakter takiej rozmowy. To, co miało trafić do jednej osoby, może po pewnym czasie znaleźć się w indeksach wyszukiwarek, kopiach archiwalnych i innych internetowych bazach danych.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Prywatne rozmowy z Claude trafiły do Google. CV i dane zdrowotne pojawiły się w wyszukiwarce