Raport obnaża marzenia Trumpa o surowcach Grenlandii. To się nie uda


Raport obnaża marzenia Trumpa o surowcach Grenlandii. To się nie uda

Choć scenariusz militarnej interwencji Stanów Zjednoczonych na Grenlandii pozostaje polityczną fantazją, administracja Donalda Trumpa nadal sygnalizuje zainteresowanie dostępem do strategicznych surowców ukrytych pod lodową pokrywą wyspy. Najnowsze analizy sugerują jednak, że nawet przy wsparciu NATO i politycznych deklaracjach z Waszyngtonu, wykorzystanie grenlandzkich zasobów pierwiastków ziem rzadkich napotka bariery trudne do pokonania.

Trump ogłosił w środę, że Stany Zjednoczone oraz NATO miały wypracować „koncepcję porozumienia”, która rozszerzałaby amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa na Grenlandię oraz zapewniała dostęp do jej zasobów mineralnych w długim horyzoncie czasowym. Wypowiedź nie została jednak poparta żadnymi szczegółami. Dzień później firma konsultingowa Wood Mackenzie opublikowała raport, w którym poddała te zapowiedzi chłodnej analizie.

Bogactwo surowców tylko na mapach geologów

Grenlandia od lat pojawia się w raportach geologicznych jako obszar o ogromnym potencjale surowcowym. Według szacunków wyspa dysponuje ósmymi co do wielkości złożami pierwiastków ziem rzadkich na świecie oraz możliwością pozyskiwania większości minerałów uznawanych przez Unię Europejską za krytyczne. W praktyce nie działa tam jednak ani jedna czynna kopalnia pierwiastków ziem rzadkich.

Czy te realia wpłyną na kalkulacje Donalda Trumpa, okaże się z czasem. Dotychczasowe doświadczenia sugerują jednak, że geologia i ekonomia bywają znacznie mniej podatne na polityczne deklaracje niż Biały Dom.

Złoża obejmują szeroką gamę pierwiastków wykorzystywanych w nowoczesnych technologiach. Cer znajduje zastosowanie w przemyśle chemicznym, energetycznym i konsumenckim. Lantan trafia do optyki precyzyjnej, baterii oraz systemów magazynowania energii. Neodym pozostaje kluczowy dla produkcji magnesów, silników elektrycznych i laserów. Na liście obecne są także itr, prazeodym i europ, niezbędne w elektronice i zaawansowanych komponentach przemysłowych.

Na papierze Grenlandia jawi się jako idealny kandydat do dywersyfikacji globalnych łańcuchów dostaw, zwłaszcza w kontekście dominacji Chin na rynku pierwiastków ziem rzadkich. Wood Mackenzie podkreśla jednak, że potencjał geologiczny nie przekłada się automatycznie na realne możliwości wydobywcze.

Dekada prób i żadnego przełomu

Według raportu, próby uruchomienia wydobycia na Grenlandii trwają od ponad dziesięciu lat. Projekty utknęły na etapie formalnym, środowiskowym lub technologicznym. Jedna z kopalni, rozwijana od 2007 roku, znalazła się w impasie po wprowadzeniu w 2021 roku lokalnych przepisów zakazujących eksploatacji złóż o wysokiej zawartości uranu. W tym przypadku poziomy przekraczały dopuszczalne normy kilkukrotnie.

W innych lokalizacjach zakończono jedynie wiercenia rozpoznawcze, a jedna z inwestycji planuje uruchomienie instalacji pilotażowej jeszcze w tym roku. Projekt ten zakłada eksport surowców do Stanów Zjednoczonych, opierając się na memorandum o współpracy podpisanym między Grenlandią a USA już w 2019 roku. Porozumienie to pokazuje, że polityczne deklaracje Trumpa nie są początkiem relacji, lecz ich kolejnym rozdziałem.

Logistyka silniejsza niż polityka

Analitycy Wood Mackenzie wskazują, że największą przeszkodą pozostaje geografia. Grenlandia charakteryzuje się skrajną izolacją, szczątkową infrastrukturą transportową oraz bardzo ograniczonym zapleczem energetycznym. Każda większa inwestycja wymagałaby budowy własnych dróg, portów, źródeł energii i zaplecza technicznego.

Populacja wyspy jest niewielka, a lokalny sektor górniczy praktycznie nie istnieje. Oznacza to konieczność importu wykwalifikowanej siły roboczej. Dodatkowym problemem pozostają warunki klimatyczne, krótki dzień polarny oraz ograniczona liczba portów zdolnych do całorocznej obsługi transportu morskiego. W wielu regionach jedynym realnym środkiem komunikacji pozostaje transport lotniczy, często paraliżowany przez pogodę.

Równie kosztowny okazuje się etap rafinacji. Surowce musiałyby być transportowane do Nuuk, jedynego nowoczesnego portu Grenlandii, a następnie wysyłane za granicę lub przetwarzane lokalnie przy użyciu importowanej infrastruktury, reagentów i personelu. Każdy z tych wariantów generuje bardzo wysokie koszty.

Społeczny opór i brak przewagi konkurencyjnej

Raport zwraca także uwagę na sceptyczne nastawienie lokalnej społeczności wobec intensywnej działalności wydobywczej. Mieszkańcy Grenlandii wykazują dużą wrażliwość na kwestie środowiskowe i społeczne, co dodatkowo komplikuje realizację projektów górniczych. Zdaniem Wood Mackenzie, niewiele wskazuje na to, aby Grenlandia mogła konkurować z innymi regionami świata, które oferują podobne złoża, rozwiniętą infrastrukturę, dostęp do pracowników oraz niższe bariery inwestycyjne. Te uwarunkowania pozostaną aktualne niezależnie od przyszłego statusu politycznego wyspy.

Jak podsumował David Riley, starszy analityk Wood Mackenzie, czynniki strukturalne będą nadal ograniczać zdolność Grenlandii do stworzenia rentownego sektora wydobycia pierwiastków ziem rzadkich, bez względu na to, czy pozostanie ona terytorium Danii, zwiąże się bliżej z USA, czy wybierze drogę niepodległości.

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Raport obnaża marzenia Trumpa o surowcach Grenlandii. To się nie uda
 0