Robot sprzątający nagrał zdradę. Mąż wygrał proces, ale sam trafił za kratki


Robot sprzątający nagrał zdradę. Mąż wygrał proces, ale sam trafił za kratki

Mężczyzna wygrał batalię sądową z żoną, wykorzystując nagranie z robota sprzątającego jako dowód jej zdrady, jednak było to zwycięstwo pyrrusowe. Ponieważ potajemnie ją nagrywał, ukarano go grzywną w wysokości około 30% z zasądzonej kwoty (wynoszącej mniej więcej 16 000 dolarów) oraz skazano na pięć miesięcy więzienia.

Roboty sprzątające od dawna nie ograniczają się do sprzątania, ale oferują także kamery z funkcją funkcje zdalnego podglądu mieszkania (co budzi kontrowersje, bo okazuje się, że mogą wysyłać zdjęcia domowników i ich mieszkań do chmury producenta). Jeden z mieszkańców Tajwanu postanowił to wykorzystać przeciwko żonie, którą podejrzewał o zdradę i nagrał ją odkurzaczem podczas spotkania z innym mężczyzną, a następnie przedstawił materiał jako dowód w sprawie rozwodowej. Ostatecznie wygrał proces, ale sam również został skazany.

Mężczyzna wygrał batalię sądową z żoną, wykorzystując nagranie z robota sprzątającego jako dowód jej zdrady, jednak było to zwycięstwo pyrrusowe.

Podejrzenia wzbudziła szczoteczka do zębów

Mężczyzna, jak sam przyznał, nabrał podejrzeń pod koniec 2023 roku, gdy w domu wakacyjnym znalazł używaną szczoteczkę do zębów, która nie należała do niego ani jego żony. Sprawdził również nagrania z garażu i zauważył nieznanego mężczyznę, który wcześniej odwoził kobietę do domu.

Kilka miesięcy później postanowił zdalnie uruchomić robota sprzątającego za pomocą aplikacji. Początkowo, jak tłumaczył, chciał wykorzystać urządzenie do skontaktowania się z żoną, ale kiedy zorientował się, że jego wcześniejsze podejrzenia mogą być uzasadnione, zaczął nagrywać transmisję. Na materiale widać było kobietę przebierającą się, obejmującą nieznanego mężczyznę oraz poruszającą się po domu bez ubrania.

Sąd przyznał mu odszkodowanie, ale to nie był koniec sprawy

Mąż wykorzystał nagranie jako dowód w pozwie przeciwko żonie oraz jej znajomemu i w związku z tym domagał się około 250 tys. zł. za naruszenie praw małżeńskich. Sąd uznał jego rację, ale przyznał powodowi tylko około 60 tys. zł.

Wtedy sprawa niespodziewanie się odwróciła przeciwko niemu, ponieważ niewierna żona pozwała mężczyznę za bezprawne nagrywanie prywatnych, intymnych sytuacji bez jej zgody. Sąd z kolei uznał, że fakt wykorzystania materiału jako dowodu w sprawie cywilnej nie oznacza, że sposób jego zdobycia był legalny.

Robot wygrał proces, ale jego właściciel przegrał

Sąd stwierdził, że mężczyzna świadomie naruszył prywatność żony, a obowiązki małżeńskie nie odbierają człowiekowi prawa do prywatności. Mężczyzna został więc ukarany grzywną w wysokości około 4740 dolarów i skazany na pięć miesięcy więzienia.

Po odliczeniu grzywny z przyznanego odszkodowania pozostało mu niewiele ponad 40 tys. zł, więc była to gorzka wygrana.

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Robot sprzątający nagrał zdradę. Mąż wygrał proces, ale sam trafił za kratki
 0