Zrobili z RODO maszynkę do pieniędzy. Polak może zakończyć ten cyrk

Aktualności Pozostałe Obserwuj nas w Google

Zrobili z RODO maszynkę do pieniędzy. Polak może zakończyć ten cyrk

Wystarczyło wejść na stronę internetową, sprawdzić sposób ładowania czcionek Google Fonts i wysłać właścicielowi żądanie zapłaty. Taki mechanizm stał się podstawą masowych roszczeń związanych z RODO, szczególnie w Niemczech. Teraz sprawą zajmuje się Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, a polski rzecznik generalny Maciej Szpunar przedstawił stanowisko, które może poważnie utrudnić zarabianie na celowo prowokowanych naruszeniach ochrony danych.

Według Szpunara osoby wykorzystujące automatyczne narzędzia do wywoływania naruszeń RODO wyłącznie w celu uzyskania pieniędzy nie powinny otrzymywać odszkodowania za rzekomą krzywdę. Takie działanie może stanowić nadużycie prawa.

Google Fonts stało się sposobem na wyciąganie pieniędzy

Sprawa dotyczy popularnej usługi Google Fonts, która pozwala właścicielom witryn korzystać z gotowych krojów pisma. Problem pojawia się wtedy, gdy strona pobiera czcionki bezpośrednio z zewnętrznych serwerów Google. Podczas takiego połączenia adres IP odwiedzającego może zostać przekazany dostawcy usługi.

W określonych okolicznościach takie działanie może rodzić problemy związane z ochroną danych osobowych. Właśnie tę kwestię zaczęły wykorzystywać osoby wyszukujące potencjalne naruszenia. Zamiast ręcznie przeglądać strony, uruchamiały automatyczne roboty skanujące internet. Programy odwiedzały tysiące witryn, identyfikowały sposób ładowania czcionek i rejestrowały przypadki przekazywania adresów IP.

Następnie właściciele stron otrzymywali pisma z żądaniem zaprzestania naruszeń oraz zapłaty określonej kwoty.

Zapłacił 170 euro, a później postanowił walczyć

Jedna z takich spraw trafiła przed niemiecki wymiar sprawiedliwości. Osoba korzystająca z automatycznych narzędzi wyszukiwała strony pobierające czcionki Google Fonts z zewnętrznych serwerów. Po zarejestrowaniu połączenia wysyłano standardowe wezwania do zapłaty. Jeden z właścicieli witryn początkowo zdecydował się zapłacić 170 euro. Później jednak zakwestionował zasadność całego mechanizmu i wszczął postępowanie prawne.

Spór ostatecznie dotarł do niemieckiego Federalnego Trybunału Sprawiedliwości, który w sierpniu 2025 roku skierował pytania prejudycjalne do TSUE. Postępowanie prowadzone pod sygnaturą C-654/25 dotyczy między innymi tego, kiedy adres IP należy uznać za dane osobowe oraz czy osoba celowo wywołująca naruszenie może domagać się odszkodowania. 

Polski rzecznik generalny TSUE nie zostawia złudzeń

5 listopada 2026 roku rzecznik generalny Maciej Szpunar przedstawił opinię dotyczącą tej sprawy. W pierwszej kolejności odniósł się do charakteru dynamicznych adresów IP. Według jego stanowiska adres taki może stanowić dane osobowe, jeśli odbiorca dysponuje środkami pozwalającymi w rozsądny sposób zidentyfikować konkretną osobę.

Znaczenie ma również wiedza podmiotu przekazującego dane. Powinien on wiedzieć lub mieć możliwość ustalenia, że odbiorca może powiązać adres IP z określoną osobą. Komentarze Rzecznika Generalnego dotyczące kwestii odszkodowania na podstawie art. 82 RODO są szczególnie jednoznaczne. Według niego szkoda niematerialna jest wykluczona, jeśli osoba umyślnie, automatycznie i wielokrotnie powoduje naruszenie RODO w celu osiągnięcia korzyści. Osoba, która systematycznie skanuje internet w celu sztucznego prowokowania transferów danych i wydawania wezwań do zaprzestania naruszeń, nie ponosi ani rzeczywistej utraty kontroli nad swoimi danymi, ani uzasadnionych obaw przed przyszłym nadużyciem. Jej własne dane zostały ostatecznie wykorzystane dokładnie tak, jak celowo zaplanowała to osoba, której dane dotyczą. 

Celowo wywołane naruszenie RODO nie powinno być źródłem zarobku

Ponadto Rzecznik Generalny odnosi się do ogólnej zasady prawa UE zakazującej nadużywania praw. Proponuje zakwalifikowanie takich roszczeń odszkodowawczych jako nadużycia. Zgodnie z jego argumentacją, jeśli głównym motywem powództwa jest osiągnięcie korzyści majątkowych, a warunki dochodzenia roszczenia zostały sztucznie i celowo stworzone, ochrona zapewniana przez europejskie standardy ochrony danych staje się nieskuteczna. Szpunar wskazuje na analogie do utrwalonego orzecznictwa dotyczącego tzw. trolli patentowych, w którym powództwa są również podejmowane wyłącznie w celu osiągnięcia korzyści majątkowych. 

Właściciele stron mogą odetchnąć? Jeszcze nie teraz

Opinia rzecznika generalnego nie jest wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Sędziowie nie są zobowiązani do przyjęcia przedstawionej argumentacji, choć stanowiska rzeczników generalnych często mają istotny wpływ na ostateczne rozstrzygnięcia.

Jeżeli TSUE podzieli opinię Szpunara, osoby prowadzące masowe kampanie odszkodowawcze oparte na celowo wywoływanych naruszeniach RODO mogą stracić ważną podstawę dochodzenia roszczeń.

Dla właścicieli stron internetowych byłaby to dobra wiadomość. Nie musieliby obawiać się w takim samym stopniu żądań zapłaty wynikających z automatycznych wizyt osób nastawionych wyłącznie na uzyskanie korzyści finansowej.

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Zrobili z RODO maszynkę do pieniędzy. Polak może zakończyć ten cyrk
 0