Kamery na radiowozach będą skanować twarze. Brytyjska policja testuje granice


Kamery na radiowozach będą skanować twarze. Brytyjska policja testuje granice

Brytyjski system policyjny od lat znajduje się pod ostrzałem krytyki. Niedobory kadrowe, przestarzałe procedury i rosnąca skala przestępczości cyfrowej sprawiły, że kolejne rządy zapowiadały przełom, który nigdy nie nadchodził. Tym razem władze stawiają na technologię. Minister spraw wewnętrznych Shabana Mahmood ogłosiła plan, który ma być największą reformą policji w Anglii i Walii od dwóch stuleci. Jej fundamentem mają stać się algorytmy, systemy sztucznej inteligencji i powszechne wykorzystanie rozpoznawania twarzy.

Rząd zamierza przeznaczyć na ten cel 140 mln funtów. Według zapowiedzi inwestycja pozwoli uwolnić nawet sześć milionów godzin pracy funkcjonariuszy rocznie. W oficjalnych komunikatach pojawia się przelicznik mówiący o równowartości trzech tysięcy dodatkowych policjantów na ulicach, bez konieczności ich faktycznego zatrudniania.

Policja w epoce algorytmów

Nowa strategia zakłada szerokie wdrożenie narzędzi opartych na sztucznej inteligencji. Oprogramowanie ma analizować nagrania z monitoringu miejskiego, kamer samochodowych, dzwonków do drzwi oraz telefonów komórkowych. Systemy cyfrowe będą wykorzystywane do identyfikowania zmanipulowanych materiałów wideo, prowadzenia analiz kryminalistycznych oraz obsługi zadań administracyjnych, które dziś pochłaniają znaczną część czasu funkcjonariuszy.

Mahmood nie ukrywa, że według rządu problemem jest rozdźwięk między nowoczesnymi metodami działania przestępców a narzędziami, jakimi wciąż posługują się niektóre jednostki policji. W jej ocenie walka z przestępczością nie może opierać się na procedurach z analogowej epoki, gdy świat wokół stał się w pełni cyfrowy.

Brytyjska reforma policji zapowiada się jako technologiczny eksperyment na ogromną skalę. Pytanie nie brzmi już, czy algorytmy wkroczą do pracy służb, lecz jaką cenę społeczeństwo zapłaci za obietnicę większej skuteczności.

Obietnica skuteczności i powrót policjantów na ulice

Minister zapowiada, że technologia pozwoli odciążyć funkcjonariuszy od biurokracji i skierować ich tam, gdzie są najbardziej potrzebni. W narracji rządu algorytmy mają przejąć pracę papierkową, a policjanci zyskać czas na realne działania operacyjne. W oficjalnych wystąpieniach pojawiają się też deklaracje dotyczące skuteczniejszego ścigania najcięższych przestępstw, w tym zabójstw i przestępstw seksualnych.

Na poziomie deklaracji trudno polemizować z tezą, że wyszkoleni funkcjonariusze nie powinni spędzać godzin na wypełnianiu formularzy. Kontrowersje zaczynają się jednak tam, gdzie technologia wychodzi poza zaplecze administracyjne i wkracza bezpośrednio w przestrzeń publiczną.

Rozpoznawanie twarzy jako narzędzie codziennej kontroli

Jednym z kluczowych elementów reformy jest gwałtowne rozszerzenie wykorzystania rozpoznawania twarzy na żywo. Liczba pojazdów wyposażonych w takie systemy ma wzrosnąć pięciokrotnie, z dziesięciu do pięćdziesięciu, działających na terenie całego kraju. Kamery zamontowane w radiowozach i furgonetkach będą skanować twarze przechodniów i porównywać je z bazami osób poszukiwanych.

To rozwiązanie od lat budzi sprzeciw organizacji broniących praw obywatelskich. Krytycy zwracają uwagę, że mamy do czynienia z formą masowego nadzoru, w której analizowane są dane osób niemających żadnego związku z przestępstwami. W przypadku błędnej identyfikacji konsekwencje ponoszą konkretni ludzie, a nie algorytmy.

Przykładem jest sprawa Shauna Thompsona, aktywisty działającego na rzecz walki z przestępczością z użyciem noża, który został niesłusznie zatrzymany przez policję metropolitalną po wskazaniu systemu rozpoznawania twarzy.

Państwo jako strażnik panoptikonu

Shabana Mahmood otwarcie broni idei powszechnej obserwowalności. W jej narracji sama świadomość bycia widzianym działa odstraszająco na potencjalnych sprawców przestępstw. Minister opisuje widoczność i przewidywalność działań policji jako kluczowe narzędzia nowoczesnego państwa.

Jej zdaniem zagrożenie nie tkwi w samej technologii, lecz w braku kontroli nad nią. Systemy wdrażane przez państwo mają być bezpieczniejsze niż rozwiązania rozwijane w sposób chaotyczny lub pozostawione sektorowi prywatnemu. Mahmood porównuje obecne kontrowersje do sporów sprzed stu lat, gdy pobieranie odcisków palców również budziło sprzeciw obrońców wolności obywatelskich.

Granice analogii i nowy wymiar nadzoru

Porównanie rozpoznawania twarzy do daktyloskopii nie przekonuje jednak wszystkich. Odciski palców pobiera się w jasno określonych sytuacjach, po zatrzymaniu lub za zgodą osoby zainteresowanej, w warunkach proceduralnej kontroli. Rozpoznawanie twarzy działa w tle codziennego życia, skanując ludzi przemieszczających się po ulicach, dworcach i placach miast.Twarze są analizowane automatycznie, bez wiedzy i zgody zainteresowanych, a następnie zestawiane z bazami danych. Dla krytyków reformy to jakościowa zmiana relacji między obywatelem a państwem, w której granica między bezpieczeństwem a inwigilacją staje się coraz mniej wyraźna.

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Kamery na radiowozach będą skanować twarze. Brytyjska policja testuje granice
 0