Korzystał ze smart okularów i telefonu w czasie zeznań. Sąd kontra AI


Korzystał ze smart okularów i telefonu w czasie zeznań. Sąd kontra AI

W Londynie doszło do sytuacji, która brzmi jak scenariusz z futurystycznego thrillera: świadek podczas składania zeznań miał korzystać ze smart okularów połączonych z telefonem, aby otrzymywać podpowiedzi w czasie rzeczywistym. Gdy sprawa zaczęła się sypać, padło zaskakujące tłumaczenie, a winny miał być… ChatGPT.

Sprawa dotyczyła sporu o kontrolę nad firmą Oneta Limited, ale szybko zeszła na zupełnie inny tor. Sędzia już na początku przesłuchania zauważyła, że świadek odpowiada podejrzanie wolno i robi nienaturalnie długie pauzy. To wzbudziło czujność pełnomocników. Chwilę później pojawiły się jeszcze poważniejsze sygnały. Zwrócono uwagę, że z okolic twarzy świadka słychać zakłócenia, a tłumacz miał usłyszeć głosy dochodzące bezpośrednio z noszonych przez niego okularów. Wtedy sąd nakazał ich natychmiastowe zdjęcie.

Świadek podczas składania zeznań miał korzystać ze smart okularów połączonych z telefonem, aby otrzymywać podpowiedzi w czasie rzeczywistym.

Model Ray-Ban Display

Głos z telefonu pogrążył linię obrony

Najciekawszy moment jednak dopiero nadchodził. Gdy świadek zdjął okulary, z jego telefonu schowanego w kieszeni marynarki nagle zaczął dobiegać czyjś głos. Na sali nie było już wątpliwości, że ktoś najprawdopodobniej instruował go podczas przesłuchania.

Sąd zabezpieczył zarówno okulary, jak i smartfon. Analiza wykazała serię połączeń przychodzących dokładnie w czasie, gdy mężczyzna siedział na mównicy. Według ustaleń urządzenia były ze sobą sparowane, a połączenie miało trwać podczas składania zeznań.

„To był ChatGPT”? Tego sąd nie kupił

Świadek zaprzeczał, że otrzymywał odpowiedzi przez okulary. Twierdził też, że sprzęt nie był połączony z telefonem. Kiedy jednak trzeba było wyjaśnić, skąd po zdjęciu okularów nagle odezwał się smartfon, padło kuriozalne tłumaczenie, że to ChatGPT. Sędzia nie zostawiła na tej wersji suchej nitki. Uznała, że zeznania są niewiarygodne, a cały incydent to poważne naruszenie zasad postępowania. W praktyce oznaczało to całkowite odrzucenie jego relacji.

Nowy problem dla sądów? 

Ta historia pokazuje, że inteligentne okulary, Bluetooth i zwykły smartfon mogą dziś stać się narzędziem do obchodzenia formalnych procedur. I wcale nie potrzeba do tego zaawansowanej sztucznej inteligencji, wystarczy aktywne połączenie głosowe. Po takim incydencie sądy mogą zacząć znacznie uważniej patrzeć nie tylko na świadków, ale też na to, co mają przy i na sobie.

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Korzystał ze smart okularów i telefonu w czasie zeznań. Sąd kontra AI
 0