Sąd zaakceptował masowe skanowanie twarzy. "Uczciwi nie mają się czego obawiać"


Sąd zaakceptował masowe skanowanie twarzy.

Mieszkańcy Londynu mogą już niebawem przyzwyczaić się do nowej codzienności. Spacer po jednej z najbardziej ruchliwych ulic miasta może oznaczać, że twarz przechodnia zostanie zeskanowana, przetworzona i porównana z policyjną bazą danych w ciągu ułamka sekundy. Właśnie taki scenariusz zyskał mocne wsparcie po wyroku Wysokiego Trybunału w Wielkiej Brytanii, który uznał, że policja może nadal korzystać z technologii rozpoznawania twarzy na żywo.

System używany przez londyńską policję działa błyskawicznie. Kamera rejestruje twarz osoby przechodzącej ulicą, a specjalne oprogramowanie tworzy cyfrowy wzorzec biometryczny. Ten wzorzec trafia do natychmiastowego porównania z listą osób poszukiwanych lub objętych nadzorem.

Jeżeli algorytm wykryje zgodność, funkcjonariusze mogą podjąć interwencję. Jeżeli nie znajdzie dopasowania, policja zapewnia, że dane są usuwane. Krytycy zwracają jednak uwagę na sam fakt przetwarzania twarzy przypadkowych osób, które nie mają żadnego związku z przestępstwem.

W praktyce oznacza to, że zwykłe wyjście do sklepu czy przejazd przez centrum miasta może stać się kontaktem z systemem biometrycznym, o którym wielu mieszkańców nawet nie będzie wiedzieć.

 „Cieszę się z dzisiejszego orzeczenia, ponieważ nie ma prawdziwej wolności, gdy ludzie żyją w strachu przed przestępczością w swoich społecznościach” – powiedziała posłanka Sarah Jones. „Rozpoznawanie twarzy na żywo pozwala zlokalizować tylko osoby poszukiwane. Przestrzegający prawa obywatele nie mają się czego obawiać. Ta technologia wsadza za kratki niebezpiecznych gwałcicieli i morderców, i kwestionuję każdą grupę, która nazywa to nieobyczajnym. Wdrażamy rozpoznawanie twarzy w całym kraju, inwestując w to rekordowe kwoty, aby zapewnić bezpieczeństwo społecznościom”.

 „Pytanie nie brzmi już, czy powinniśmy korzystać z rozpoznawania twarzy na żywo, ale dlaczego mielibyśmy tego nie robić” - stwierdził komisarz metropolitalny Sir Mark Rowley.

Miliony twarzy trafiają do systemu

Skala działania tej technologii robi ogromne wrażenie. W ciągu ostatniego roku policja metropolitalna wykorzystała system setki razy. Według danych przedstawionych w sądzie przez algorytmy przewinęło się około czterech milionów twarzy.

Podczas jednej akcji na Oxford Circus kamery przeanalizowały ponad 50 tysięcy osób w ciągu kilku godzin. To liczby, które jeszcze kilka lat temu wydawały się możliwe wyłącznie w futurystycznych wizjach inteligentnych miast.

Po ogłoszeniu wyroku brytyjski rząd zapowiedział, że technologia ma zostać wdrożona szerzej na terenie całego kraju. Londyn staje się testowym laboratorium dla rozwiązań, które mogą trafić do innych brytyjskich miast.

Jeden błąd komputera wystarczył

Najgłośniejsza była w tym wszystkim historia Shauna Thompsona, jednego z uczestników sprawy przeciwko policji. Mężczyzna został zatrzymany po tym, jak system błędnie uznał go za osobę z policyjnej listy obserwacyjnej.

Funkcjonariusze mieli zażądać dokumentów i ostrzec go przed możliwością dalszych działań. Thompson przekonywał później, że nie zrobił niczego, co mogłoby uzasadniać zainteresowanie policji. Jego przypadek stał się symbolem obaw dotyczących tego, jak bardzo można zaufać algorytmom w sytuacjach dotyczących obywatelskich praw.

Choć sąd uznał, że obecne procedury są zgodne z prawem, przeciwnicy systemu jasno wskazują, że nawet pojedyncza pomyłka może oznaczać poważne konsekwencje dla osoby, która znalazła się w niewłaściwym miejscu.

Rząd mówi o bezpieczeństwie, aktywiści o prywatności

Brytyjskie władze nie kryją zadowolenia z wyroku. Minister odpowiedzialna za policję Sarah Jones podkreśliła, że narzędzie ma pomagać w wykrywaniu groźnych przestępców i poprawie bezpieczeństwa mieszkańców.

Słowa o tym, że osoby przestrzegające prawa nie mają powodów do obaw, natychmiast wywołały ostrą reakcję organizacji zajmujących się ochroną prywatności. Aktywiści przypominają, że technologia nie rozróżnia na pierwszy rzut oka przestępcy od zwykłego przechodnia. Najpierw skanuje wszystkich, a dopiero później decyduje, kto wzbudził zainteresowanie systemu.

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Sąd zaakceptował masowe skanowanie twarzy. "Uczciwi nie mają się czego obawiać"
 0