Kupno nowego telewizora Samsunga może wkrótce oznaczać większy wydatek. Chińscy producenci paneli LCD umacniają swoją pozycję na światowym rynku i podnoszą ceny wyświetlaczy. Koreański gigant ma coraz mniejsze pole manewru, ponieważ od dostawców z Chin zależy znaczna część jego produkcji. Problem jest poważny, bo same panele odpowiadają nawet za połowę kosztów wytworzenia telewizora.
Producenci tacy jak BOE i TCL CSOT zyskują coraz większą kontrolę nad rynkiem dużych wyświetlaczy LCD. Ich rosnąca pozycja pozwala im skuteczniej negocjować ceny, a Samsung musi mierzyć się z rosnącymi kosztami zakupu komponentów.
Skala tej zależności jest widoczna w prognozach zakupowych. Samsung Electronics ma nabyć w 2026 roku około 4,4 mln paneli LCD od chińskiego BOE. To dwukrotnie więcej niż rok wcześniej. Dostawca ma odpowiadać za 12,3 proc. wszystkich paneli kupowanych przez koreańską firmę. Jeszcze większy udział przypadnie TCL CSOT, który ma dostarczyć około 20,4 proc. wykorzystywanych przez Samsunga paneli.
Nawet połowa kosztów telewizora to wyświetlacz
Problem dla Samsunga jest szczególnie istotny ze względu na strukturę kosztów produkcji. Same panele odpowiadają za około 40–50 proc. wydatków związanych z wytworzeniem telewizora. Każda podwyżka cen komponentów szybko odbija się więc na rentowności całego urządzenia.
Producent może próbować ograniczać wydatki w innych obszarach, ale możliwości takiego działania są ograniczone. Samsung stawia na droższe modele premium i utrzymywanie dobrych relacji z dostawcami. Taka strategia może pomóc chronić marże, jednak nie rozwiązuje problemu rosnących cen LCD.
Sytuacja jest dodatkowo skomplikowana przez decyzję Samsung Display o zakończeniu produkcji paneli LCD w 2022 roku. Samsung Electronics musi obecnie w większym stopniu korzystać z zewnętrznych fabryk, zamiast polegać na własnych liniach produkcyjnych.
Chińskie firmy kontrolują większość rynku dużych paneli
Według danych Omdia przedsiębiorstwa BOE, TCL CSOT i HKC kontrolują obecnie około 70–85 proc. globalnych dostaw paneli LCD przeznaczonych do telewizorów o przekątnych 65, 75 i 85 cali.
Ich pozycja jest szczególnie silna w segmencie największych wyświetlaczy i to właśnie tutaj Samsung ma ograniczone możliwości szybkiego znąlezienia alternatywnych dostawców. Chińscy producenci zyskali znaczącą przewagę, a firmy muszą mocno rywalizować o dostęp do największych panelu. Teraz nie wystarczy już samo negocjowanie cen.
Czy droższe telewizory trafią do sklepów?
Podwyżki cen komponentów pojawiają się w niezbyt korzystnym momencie dla całej branży. Prognozy wskazują, że globalne dostawy telewizorów spadną w 2026 roku o 0,6 proc., do około 194,81 mln urządzeń. Jeśli ceny paneli będą nadal rosły, promocje na duże telewizory mogą stać się mniej atrakcyjne. Samsung ma coraz trudniejsze zadanie, bo jego konkurenci z Chin kontrolują znaczną część rynku komponentów, bez których produkcja nowoczesnych odbiorników nie jest możliwa, a jednocześnie sami dostarczają konkurencyjne cenowo i jakościowo telewizory.

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Telewizory Samsunga mogą mocno podrożeć. Chiny trzymają go za gardło