Shahedy Putina to latające śmieci. Rozpadają się jeszcze przed atakiem


Shahedy Putina to latające śmieci. Rozpadają się jeszcze przed atakiem

Rosyjskie bezzałogowce Shahed, które od miesięcy są jednym z najczęściej wykorzystywanych narzędzi ataków na ukraińskie miasta, zaczynają ujawniać coraz poważniejsze problemy techniczne. Najnowsze nagrania z frontu pokazują maszyny, które tracą elementy konstrukcji jeszcze w locie, zanim zdołają dolecieć do wyznaczonego celu. Materiały błyskawicznie obiegły sieć, a komentatorzy zaczęli określać rosyjskie kopie irańskich dronów mianem „latających śmieci”.

Film opublikowany przez ukraińskie jednostki wykorzystujące drony przechwytujące Sting pokazuje momenty tuż przed zestrzeleniem rosyjskich maszyn. Na nagraniach widać uszkodzone poszycie kadłuba, luźne przewody, zdeformowane końcówki skrzydeł oraz brakujące fragmenty nosa drona. W części przypadków konstrukcja wygląda tak, jakby zaczynała rozpadać się jeszcze podczas wykonywania misji.

Zamiast bezgłośnych maszyn niosących zagrożenie, coraz częściej widać konstrukcje, które rozpadają się jeszcze przed dotarciem do celu. Dla rosyjskiej armii to problem, którego nie da się ukryć nawet za kolejnymi falami ataków.

Drony miały siać strach, a pokazują słabość rosyjskiego przemysłu

Rosja od dawna zwiększa skalę produkcji bezzałogowców wzorowanych na irańskich Shahedach-136. Drony te miały stać się tanim narzędziem do przeciążania ukraińskiej obrony przeciwlotniczej i wymuszania kosztownego reagowania. Zamiast obrazu nowoczesnej wojny coraz częściej pojawiają się jednak dowody na narastające problemy jakościowe.

Eksperci analizujący nagrania wskazują, że widoczne uszkodzenia nie są przypadkowe. Ich zdaniem to sygnał pogarszających się standardów produkcji. Rosyjskie zakłady mają pracować niemal bez przerwy, próbując nadążyć za zapotrzebowaniem armii, a pośpiech odbija się na jakości montażu. W efekcie część maszyn może tracić sprawność jeszcze przed dotarciem nad cel.

Fabryki pracują bez przerwy, ale efekty są coraz gorsze

Za produkcję rosyjskich wersji Shahedów odpowiada między innymi kompleks przemysłowy w Tatarstanie. To właśnie tam mają powstawać kolejne serie dronów wysyłanych na front. Według doniesień niezależnych obserwatorów fabryki działają przez całą dobę, a do pracy angażowani są słabo wyszkoleni pracownicy.

Nacisk na szybkie dostawy sprawia, że do budowy wykorzystywane są komponenty o niższej jakości, często sprowadzane z zagranicy. Taka strategia pozwala utrzymać wysokie tempo produkcji, lecz coraz wyraźniej odbija się na trwałości gotowych konstrukcji. W materiałach z Ukrainy można zobaczyć egzemplarze, które wyglądają na zużyte jeszcze przed trafieniem w strefę przechwycenia.

Ukraina wykorzystuje słabość rosyjskich maszyn

Ukraińskie siły coraz skuteczniej polują na rosyjskie drony za pomocą własnych bezzałogowych przechwytujących. Nagrania publikowane przez operatorów pokazują, że wadliwe Shahedy stają się łatwiejszym celem niż wcześniej. Niestabilny lot oraz uszkodzenia aerodynamiczne ograniczają ich zdolność do wykonywania gwałtownych manewrów.

To szczególnie ważne, ponieważ Rosja traktowała te drony jako narzędzie do wyczerpywania obrony przeciwnika. Jeśli kolejne serie będą trafiać na front z widocznymi wadami, skuteczność całej strategii może stopniowo maleć, a koszt masowej produkcji zacznie przewyższać realne korzyści militarne.

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Shahedy Putina to latające śmieci. Rozpadają się jeszcze przed atakiem
 0