Polacy ładują nimi telefony od lat. Klamot z szuflady może mieć swoją cenę


Polacy ładują nimi telefony od lat. Klamot z szuflady może mieć swoją cenę

Ładowanie telefonu przy użyciu wysłużonego, kilkuletniego kabla USB-C może nie być najlepszym pomysłem. Przynajmniej tak wynika z analizy przeprowadzonej przez dziennikarza Coriego Gunthera z How-To Geek.

Od paru ładnych lat producenci, usuwając z zestawów sprzedażowych ładowarki, zachęcają nas, abyśmy nie generowali elektrośmieci i pozostawali wierni tylko jednej ładowarce. Kable co prawda zazwyczaj jeszcze w opakowaniu znajdziemy, ale też już pojawiają się wyjątki (np. Sony Xperia). Poza tym bardzo często konsumenci wychodzą z założenia, że skoro odpowiedni przewód mają w szufladzie, to ten fabryczny może pozostać w kartoniku na zapas. 

Dziennikarz Cory Gunther twierdzi, że lekceważący stosunek do kabli jest błędem, a na dowód przedstawia wyniki testów przeprowadzonych na własnym Samsungu Galaxy S25+. Do ładowania smartfonu wykorzystał tą samą ładowarkę,  ale trzy różne kable: 5-letni z zestawu ze starszym S21 Ultra, nowy od S25+ oraz topowy zamiennik marki Anker certyfikowany na 240 W.

Kilkuletni kabel USB-C to nie najlepszy pomysł

Jak wynika z przedstawionych wniosków, leciwy przewód – w odróżnieniu od nowszych odpowiedników – znacząco wpłynął na wzrost temperatury urządzenia w trakcie ładowania. Gunther nie podaje konkretnych liczb, jednak przekonuje, że taki wynik go nie dziwi. Zastosowane przewodniki, izolacja czy ekranowanie degradują się w czasie – tłumaczy. Z fizyki wiemy natomiast, że im większa rezystancja przewodu, tym większe straty energii zamieniane w ciepło.

Rezystancja może wzrosnąć przez zużycie kabla, kiepskie lub zabrudzone styki USB-C, uszkodzenie żył, zbyt cienkie przewody albo słabe wykonanie złączy. Co ważne, szczególnie duże straty mogą występować na samych stykach wtyczki, a nie na całej długości przewodu.

Oczywiście prócz rezystancji przewodu pojawia się kilka innych potencjalnych problemów, na przykład zużyte wtyczki. Kurz, utlenienie styków lub luźne połączenie zwiększają opór na złączu i także powodują lokalne grzanie. Często dochodzi również do mechanicznych uszkodzeń przy wtyczce, spowodowanych wielokrotnym zginaniem. Nie muszą być one widoczne gołym okiem, ale naruszają strukturę żył. 

W każdym razie wniosek jest taki, by nie chomikować nowych kabli USB-C i śmiało ich używać, bo jest to korzystne dla akumulatora i jego żywotności w dłuższej perspektywie.

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Polacy ładują nimi telefony od lat. Klamot z szuflady może mieć swoją cenę
 0