Smartwatch na nadgarstku to coraz częstszy widok, również w Polsce. Wiele jednak wskazuje na to, że wkrótce może to także przedmiot, który, dostrzeżony u innej osoby, wzbudzi powszechne zakłopotanie.
Według danych ujawnionych w 2024 roku przez Huawei CBG Polska, smartwatcha ma już średnio co trzeci mieszkaniec naszego kraju. Czy to problem? Bynajmniej. Ten może się dopiero zacząć wraz z premierą Apple Watch z nowym chipem S11, który posiada dyskusyjną funkcję Siri Recap. Co prawda asystentka Apple nie jest dostępna w naszym ojczystym języku, więc nad Wisłą jej aktywne użycie widujemy raczej sporadycznie, ale pomysły firmy z Cupertino często szybko znajdują naśladowców i tu już pewne znaki zapytania się pojawiają.
W telegraficznym skrócie Siri Recap to funkcja AI, która pozwala tworzyć automatyczne podsumowania dnia. I nie byłoby w tym nic bulwersującego, gdyby nie fakt, że aby taką rozpiskę stworzyć, zegarek musi najpierw konsekwentnie nagrywać użytkownika i jego otoczenie. Oczywiście sam właściciel gadżetu decyduje się na taki krok w pełni świadomie, w końcu musi odpowiednią opcję włączyć. Gorzej z nieświadomymi osobami w jego otoczeniu; współpracownikami, kasjerką w sklepie, dozorcą zagadującym na klatce itd. Na obecne ryzyka uwagę zwraca niemiecki dziennikarz Tobias Költzsch.
Ukryty dyktafon, tyle że bardziej niepokojący
Owszem, dzisiaj niemal każdy smartfon ma dyktafon, jednak Siri Recap to nie jest każdorazowo wymagające uruchomienia nagrywanie – pisze publicysta. To system, który działa przez cały czas w ukryciu, bez potrzeby widocznej interakcji z interfejsem. I choć teoretycznie europejskie prawo pozwala na cele prywatne nagrywać każdą rozmowę, w której bierze się aktywny udział, to jednak nagrywanie osób trzecich bez ich zgody stanowi przestępstwo.
Apple uspokaja na swojej stronie internetowej, że w istocie rzeczy nikogo nie nagrywa. Jak możemy się tam dowiedzieć, producent nie zapisuje jakichkolwiek plików audio ani nie wyświetla transkrypcji słowo w słowo. Istnieje tylko jedno, konkretne podsumowanie, które jest usuwane po tygodniu, jeśli użytkownicy go nie zapiszą. Co więcej, dane te mają być przechowywane w formie szyfrowanej, a co za tym idzie nie są widoczne dla firmy i przetwarzane wyłącznie w bezpiecznej enklawie napędzającego zegarek chipu S11, po czym usuwane. Ale sparowany iPhone też bierze w tym udział – ucina Költzsch.
Ostatecznie jednak większym problemem niż Apple Watch 12 i jego Siri Recap okazuje się potencjalny trend, bo jak to zazwyczaj bywa, należy spodziewać się zalewu innych rozwiązań o podobnym sposobie działania. Nigdzie nie jest powiedziane, że będą one równie dopracowane. Zakładając, że rozwiązanie amerykańskiego giganta jest dopracowane samo w sobie, a my za pół roku nie usłyszymy o jakimś incydencie z nagraniami w roli głównej.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Co trzeci Polak nosi na nadgarstku. Zaraz zaczną się podejrzliwe spojrzenia