Nowa odsłona Steam Machine, choć oparta na tym samym systemie operacyjnym co przenośny Steam Deck, ma pełnić zupełnie inną rolę. Tym razem Valve celuje w rynek salonowy i w doświadczenie grania na dużym ekranie. Firma zapowiedziała własny proces oceny gier przeznaczonych dla Steam Machine, który ma odpowiedzieć na pytanie, jak poszczególne tytuły radzą sobie w warunkach typowych dla telewizorów i zestawów kanapowych. W praktyce oznacza to osobną weryfikację kompatybilności, niezależną od programu Steam Deck Verified, choć wyraźnie z nim powiązaną.
Steam Machine ma być urządzeniem znacznie mocniejszym od przenośnej konsoli Valve. Specyfikacja obejmuje sześciordzeniowy procesor AMD Zen 4 oraz układ graficzny RDNA 3, zaprojektowane z myślą o wyższych rozdzielczościach i stabilnej pracy na dużych ekranach. Valve podkreśla, że dzięki temu większość gier posiadających już status Steam Deck Verified powinna bez większych przeszkód kwalifikować się również do nowego systemu.
Lawrence Yang z Valve w rozmowie z serwisem Game Developer zaznaczył, że wymagania dla Steam Machine będą mniej restrykcyjne niż w przypadku konsoli przenośnej. W centrum uwagi znajdzie się realna wydajność gry na docelowym sprzęcie, a nie ograniczenia typowe dla urządzeń mobilnych, takie jak czytelność tekstu na siedmiocalowym ekranie.
Salon zmienia priorytety
Różnice pomiędzy Steam Deckiem a Steam Machine mają wpływ na sam proces certyfikacji. Gry projektowane z myślą o telewizorach nie muszą spełniać rygorystycznych norm związanych z małymi czcionkami czy skalowaniem interfejsu. Znacznie większą wagę przykłada się do obsługi kontrolerów, w tym nowego pada Valve, oraz do stabilności rozgrywki przy wyższych rozdzielczościach.
Istotnym warunkiem pozostaje również zgodność z systemem Linux. Tytuły tworzone z myślą o Windows muszą poprawnie działać przez warstwę Proton na SteamOS albo oferować natywną wersję linuksową. Podobnie jednak jak w przypadku Steam Decka, zabezpieczenia DRM mogą stanowić barierę nie do przejścia dla części wysokobudżetowych produkcji, w tym najnowszych odsłon popularnych serii sieciowych.
Wątpliwości wokół pamięci i 4K
Choć specyfikacja Steam Machine zapowiada solidną wydajność, to kwestia pamięci (8 GB VRAM) budzi uzasadniony niepokój. Tak skromna w obecnych czasach ilość może być problematyczna w przypadku najbardziej wymagających gier może utrudnić osiągnięcie stabilnych 60 klatek na sekundę w rozdzielczości 4K. Nie wiadomo jeszcze, czy Valve będzie jasno komunikować sytuacje, w których dana gra działa poprawnie, lecz wymaga kompromisów graficznych.
Doświadczenia ze Steam Deckiem pokazują, że zielony znacznik weryfikacji nie zawsze przekłada się na idealną płynność. Valve rozważa sugerowanie bardziej optymalnych ustawień graficznych dla wybranych tytułów, choć szczegóły tej polityki nie zostały jeszcze ujawnione.
Mniej presji na deweloperów
Z wypowiedzi przedstawicieli Valve wynika, że studia deweloperskie nie będą musiały spełniać wyjątkowo wyśrubowanych kryteriów, aby uzyskać zgodność ze Steam Machine. Firma stawia raczej na szeroką dostępność biblioteki gier niż na bezkompromisowe standardy techniczne. Taka strategia ma pomóc w szybkim zbudowaniu atrakcyjnego katalogu tytułów na start.
Niepewność dotyczy natomiast samej daty premiery. Choć pierwotnie mówiło się o początku 2026 roku, w branży coraz częściej pojawiają się głosy o możliwym opóźnieniu. Rosnące ceny pamięci masowej i RAM mogą wpłynąć na harmonogram, co niekoniecznie musi być złą opcją. Twórcy gier mogą wykorzystać dodatkowy czas na dopracowanie kompatybilności.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
Steam Machine dostanie własny zielony znacznik. Lepiej zwracać na niego uwagę