System opinii użytkowników na Steam od lat budzi skrajne emocje. Obok rzetelnych, przemyślanych recenzji pojawiają się mało przemyślane, emocjonalne wpisy po kilkudziesięciu minutach rozgrywki czy zorganizowane akcje „review bombingu”, uderzające w tytuły z powodów często niezwiązanych z ich jakością. Najnowszy reportaż opublikowany przez The Guardian pokazuje jednak znacznie poważniejszy problem na platformie Valve, a mianowicie mowę nienawiści i brak skutecznej moderacji.
Według twórców, na platformie należącej do Valve mają pozostawać recenzje zawierające treści antysemickie, transfobiczne czy personalne ataki. Jednym z przykładów jest sytuacja projektantki gier Nathalie Lawhead, która próbowała usunąć wpisy wyśmiewające jej publiczne oskarżenia dotyczące napaści seksualnej oraz zawierające antysemickie komentarze. Moderacja miała początkowo „oczyścić” zgłoszone recenzje, co zablokowało możliwość ich ponownego raportowania. Dopiero interwencja bezpośrednio u pracownika Valve doprowadziła do usunięcia części treści. Wcześniej firma tłumaczyła, że nie jest w stanie weryfikować prawdziwości stwierdzeń zawartych w recenzjach i nie chce usuwać opinii, by nie zostać posądzoną o cenzurę.
Według twórców, na platformie należącej do Valve mają pozostawać recenzje zawierające treści antysemickie, transfobiczne czy personalne ataki.

Wojny kulturowe zamiast dyskusji o grach
Inny deweloper, tworzący grę Coven, wskazał na negatywne opinie wynikające nie z jakości produkcji, lecz z presji wokół kwestii światopoglądowych. Tytuł miał stać się celem kuratora promującego lub odradzającego gry w zależności od stanowiska twórców wobec kontrowersyjnych wydarzeń politycznych. Podobne doświadczenia opisują autorzy Caravan SandWitch, którzy spotkali się z falą negatywnych recenzji określających grę jako „zbyt LGBTQ”. W ocenie twórców brak reakcji Valve sprawia, że sekcje opinii i fora coraz częściej stają się polem ideologicznych starć, zamiast przestrzenią do rozmowy o rozgrywce.
„System jest zepsuty”
Część deweloperów twierdzi, że w zgłoszeniach dotyczących transfobicznych treści otrzymywali odpowiedzi sugerujące, by „skupić się na rozwijaniu produktu”, a społeczność sama zweryfikuje wartościowe opinie za pomocą systemu ocen przydatności. Problem w tym, że szkodliwe wpisy często pozostają widoczne przez długi czas, wpływając na wizerunek gry i sprzedaż.
W kontekście dominującej pozycji Steam na rynku PC sytuacja staje się szczególnie trudna. Dla wielu studiów brak obecności na platformie oznacza mniejszą wiarygodność i ograniczony zasięg. Z drugiej strony, obecność wiąże się z ryzykiem nadużyć, na które, zdaniem części twórców, nie ma skutecznej odpowiedzi.
Pytanie, czy Valve zdecyduje się na realne zmiany, czy pozostanie przy dotychczasowej, mocno krytykowanej polityce. Na razie jednak nic nie wskazuje na to, by firma zamierzała walczyć z toksycznymi zachowaniami.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
Twórcy gier mają dość Steama. Oskarżają Valve o tolerowanie mowy nienawiści