Coraz więcej osób ukrywa, że korzysta z AI. Szef kazał używać AI, potem odebrał pracownikowi zasługi


Coraz więcej osób ukrywa, że korzysta z AI. Szef kazał używać AI, potem odebrał pracownikowi zasługi

Jeszcze rok temu firmy zachęcały pracowników do eksperymentowania ze sztuczną inteligencją. Dziś w wielu organizacjach sytuacja staje się znacznie bardziej skomplikowana. Menedżerowie oczekują korzystania z chatbotów i agentów AI, ale gdy przychodzi czas ocen okresowych, awansów czy podziału premii, sukces coraz częściej przypisywany jest algorytmom zamiast ludziom.

Badacze nazwali to zjawisko „karą za AI”. Najnowsze analizy pokazują, że pracownicy umysłowi coraz częściej ukrywają, jak często wykorzystują narzędzia oparte na sztucznej inteligencji. Obawiają się, że szczerość może kosztować ich rozwój kariery.

AI miała pomagać. Dla wielu stała się problemem

Jednym z najbardziej wymownych przykładów jest historia specjalistki przedstawionej przez Business Insider. Przez ponad rok pracowała nad rozwiązaniem usprawniającym kosztowny proces produkcji w branży medycznej. Gdy projekt był gotowy, przełożony poprosił ją o prezentację przed kierownictwem firmy.

Pracownica wyjaśniła, że korzystała z Claude'a jako narzędzia wspomagającego, ale cały projekt powstał pod jej nadzorem. Menedżer podczas spotkania przedstawił jednak zupełnie inną wersję wydarzeń. Stwierdził, że rozwiązanie zostało stworzone praktycznie w kilka minut dzięki sztucznej inteligencji.

Kilka tygodni później kobieta otrzymała znacznie słabszą ocenę roczną. Według jej relacji przełożony przyznał później, że właśnie sposób przedstawienia projektu wpłynął na ocenę jej wkładu.

Podobne doświadczenia opisują również programiści. Jeden z inżynierów pracujących w dużej firmie technologicznej z listy Fortune 500 zaczął otwarcie informować przełożonych, kiedy korzystał z agentów programistycznych AI. Początkowo miało to budować zaufanie i transparentność. Efekt okazał się odwrotny. Menedżerowie zaczęli zakładać, że niemal wszystkie jego sukcesy są zasługą algorytmów, a nie jego kompetencji.

Naukowcy nazwali to "karą za AI"

Problem nie opiera się wyłącznie na pojedynczych historiach. Christoph Riedl z Northeastern University przeanalizował wyniki trzynastu badań obejmujących różne zawody i branże.

Wnioski okazały się zaskakująco spójne. Osoby oceniające pracowników regularnie obniżały wartość ich osiągnięć, jeśli wiedziały, że podczas wykonywania zadania wykorzystywano sztuczną inteligencję. Wielu menedżerów automatycznie zakładało, że najważniejszą część pracy wykonał chatbot.

To właśnie ten mechanizm badacze określają mianem "AI penalty", czyli kary za korzystanie ze sztucznej inteligencji.

Eksperci zauważają, że najlepszym sposobem ograniczenia tego efektu jest bardzo dokładne opisanie, które elementy wykonał człowiek, a które były jedynie wspierane przez AI. W praktyce okazuje się to jednak trudne, zwłaszcza gdy projekty powstają z wykorzystaniem wielu narzędzi jednocześnie.

Firmy zaczynają mierzyć wykorzystanie AI

Rosnąca popularność generatywnej sztucznej inteligencji sprawiła, że część przedsiębiorstw zaczęła monitorować sposób korzystania z chatbotów przez pracowników.

Jednym z najprostszych wskaźników stała się liczba przetwarzanych tokenów. Dane pokazują, jak często pracownik wysyła zapytania do modelu AI oraz jak obszerne były prowadzone rozmowy.

Takie statystyki szybko okazały się mało użyteczne. Nie pokazują jakości wykonanej pracy ani rzeczywistego udziału człowieka w tworzeniu projektu. W wielu przypadkach pracownicy zaczęli generować dodatkowe zapytania wyłącznie po to, aby wyglądać na aktywnych użytkowników nowych narzędzi.

Z tego powodu Amazon zrezygnował z wewnętrznych rankingów opartych na liczbie wykorzystanych tokenów. Podczas jednego ze spotkań kierownictwo firmy podkreślało, że sztucznej inteligencji nie należy używać wyłącznie po to, aby poprawiać statystyki.

Coraz więcej osób ukrywa korzystanie z chatbotów

Badania pokazują, że wielu pracowników doszło do prostego wniosku. Skoro ujawnienie wykorzystania AI może obniżyć ocenę ich kompetencji, lepiej zachować tę informację dla siebie.

To prowadzi do paradoksu. Firmy inwestują miliony dolarów w rozwój narzędzi opartych na sztucznej inteligencji i zachęcają zespoły do codziennego korzystania z nich, jednocześnie tworząc środowisko, w którym pracownicy nie chcą przyznawać się do używania tych samych rozwiązań.

Według ekspertów takie podejście utrudnia także ocenę rzeczywistej produktywności organizacji. Menedżerowie nie wiedzą, które procesy faktycznie przyspieszyła sztuczna inteligencja, ponieważ pracownicy wolą przypisywać sukces wyłącznie własnym umiejętnościom.

Powstają narzędzia pokazujące wkład człowieka i AI

Środowisko naukowe próbuje znaleźć rozwiązanie tego problemu. Zespół związany z Uniwersytetem Carnegie Mellon rozwija projekt OpenHands, który pozwala oznaczać fragmenty wygenerowane przez sztuczną inteligencję oraz wskazywać zakres ingerencji człowieka.

Podobny cel ma AI Attribution Toolkit opracowany przez IBM. Narzędzie pozwala dokumentować, jaka część projektu powstała przy wsparciu AI, a które elementy zostały zweryfikowane lub stworzone przez człowieka.

Twórcy tych rozwiązań przekonują, że prosta informacja o wykorzystaniu sztucznej inteligencji nie wystarcza. Znacznie ważniejsze jest pokazanie faktycznego podziału pracy pomiędzy algorytm i autora projektu.

Przejrzystość zaczyna działać przeciwko pracownikom

Kolejne badania wskazują na jeszcze jeden problem. Samo przyznanie się do korzystania ze sztucznej inteligencji może wpływać na sposób postrzegania pracownika przez współpracowników i przełożonych.

Oliver Schilke z University of Arizona zauważa, że osoby otwarcie mówiące o wykorzystaniu AI bywają oceniane jako mniej kreatywne lub mniej zaangażowane, mimo że końcowy efekt ich pracy nie różni się od rezultatów osiąganych przez innych.

Niektóre firmy przekonały się również, że obowiązkowe oznaczanie współautorstwa AI przynosi odwrotny skutek. Inżynierowie zaczynają rezygnować z nowych narzędzi, aby uniknąć sytuacji, w której ich najlepsze projekty zostaną uznane za dzieło algorytmu.

Eksperci coraz częściej podkreślają, że najważniejszym kryterium powinna pozostać odpowiedzialność za efekt końcowy. Człowiek nadal odpowiada za projekt, potrafi wyjaśnić jego działanie, poprawić błędy i rozwijać rozwiązanie. To właśnie te kompetencje mają decydować o wartości pracownika, niezależnie od tego, czy korzystał z AI jako narzędzia wspierającego.

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Coraz więcej osób ukrywa, że korzysta z AI. Szef kazał używać AI, potem odebrał pracownikowi zasługi
 0