Sztuczna inteligencja to wygodna wymówka. Eksperci kwestionują dane o zwolnieniach w braży tech


Sztuczna inteligencja to wygodna wymówka. Eksperci kwestionują dane o zwolnieniach w braży tech

Pierwsze miesiące 2026 roku to jeden z najbardziej niespokojnych okresów dla globalnej branży technologicznej. Od stycznia do kwietnia pracę straciło niemal 80 tysięcy osób. Zdecydowana większość redukcji dotknęła rynek amerykański, gdzie skupia się największa część sektora nowych technologii.

W raportach coraz częściej pojawia się jedno hasło: sztuczna inteligencja. Według szacunków niemal połowa zwolnień ma związek z automatyzacją i wdrażaniem systemów AI. To liczba, która budzi niepokój, szczególnie wśród pracowników na stanowiskach juniorskich.

Obecna sytuacja pokazuje, że branża technologiczna przechodzi intensywną transformację. Sztuczna inteligencja odgrywa w niej ważną rolę, ale nie jest jedynym czynnikiem wpływającym na decyzje firm.

AI jako wygodny powód decyzji

Nie wszyscy eksperci przyjmują te dane bez zastrzeżeń. Babak Hodjat z Cognizant zwraca uwagę na inną stronę problemu. W jego ocenie sztuczna inteligencja często pojawia się jako uzasadnienie decyzji, które i tak zostałyby podjęte.

Firmy w ostatnich latach zatrudniały na ogromną skalę, szczególnie w okresie boomu cyfrowego. Dziś część z nich koryguje te decyzje, ogranicza koszty i reorganizuje działalność. AI staje się w tym procesie wygodnym hasłem, które tłumaczy zmiany przed inwestorami i opinią publiczną.

Najwięksi tną etaty i inwestują w infrastrukturę

Redukcje obejmują także gigantów rynku. Oracle według doniesień zlikwidował ponad 10 tysięcy miejsc pracy. Oszczędności trafiają do obszarów związanych z rozwojem centrów danych i infrastrukturą dla sztucznej inteligencji. Kapitał przesuwa się z tradycyjnych zespołów w stronę technologii, które mają obsługiwać nowe modele biznesowe oparte na automatyzacji.

Prognozy budzą niepokój

Wypowiedzi liderów rynku tylko podgrzewają atmosferę. Dario Amodei, założyciel Anthropic oraz Jim Farley wskazują, że sztuczna inteligencja może w przyszłości wyeliminować nawet połowę stanowisk dla pracowników umysłowych na poziomie podstawowym.

Badania akademickie również nie pozostawiają złudzeń co do kierunku zmian. Analizy prowadzone na Stanford University pokazują rosnące ryzyko dla zawodów związanych z programowaniem i obsługą klienta. Z kolei symulacje MIT wskazują na możliwość zastąpienia ponad 11 procent miejsc pracy w Stanach Zjednoczonych.

Głos rozsądku z branży AI

Nie brakuje jednak bardziej wyważonych opinii. Sam Altman przyznaje, że część firm przypisuje sztucznej inteligencji decyzje, które wynikają z innych powodów biznesowych. W jego ocenie dochodzi do sytuacji, w której AI pełni rolę wygodnego wytłumaczenia dla restrukturyzacji.

Jednocześnie Altman nie neguje realnego wpływu tej technologii na rynek pracy. Zmiany są nieuniknione, lecz ich tempo i skala pozostają trudne do oszacowania.

Nie wszyscy zwalniają

Na tle doniesień o redukcjach pojawiają się też zupełnie inne strategie. IBM zwiększył zatrudnienie na stanowiskach początkowych, mimo intensywnego rozwoju narzędzi AI. Firma zakłada, że automatyzacja przejmie powtarzalne zadania, lecz nadal potrzebni będą ludzie do nadzoru i interpretacji wyników.

Podobne podejście prezentuje Cognizant, który inwestuje w rozwój kompetencji pracowników zamiast redukcji etatów. Szkolenia i adaptacja do nowych narzędzi stają się kluczowym elementem strategii.

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Sztuczna inteligencja to wygodna wymówka. Eksperci kwestionują dane o zwolnieniach w braży tech
 0