Rynek tanich laptopów wyraźnie się kurczy. Modele kosztujące poniżej 500 dolarów stają się coraz trudniej dostępne, a ceny rosną. Jednym z powodów jest trwający niedobór pamięci DRAM i NAND, który w dużej mierze wynika z rosnącego zapotrzebowania na sprzęt dla centrów danych rozwijających sztuczną inteligencję. Producenci pamięci skupiają się na bardziej opłacalnych kontraktach dla sektora AI, a rynek konsumencki schodzi na dalszy plan.
W efekcie producenci komputerów podnoszą ceny albo wprowadzają na rynek urządzenia o słabszej specyfikacji. To szczególnie widać w segmencie najtańszych laptopów.
Marketing zamiast realnej pojemności
W ostatnim czasie pojawiły się przykłady ofert, które mogą wprowadzać klientów w błąd. Część sprzedawców reklamuje laptopy wyposażone w ponad 1 TB pamięci. W praktyce oznacza to jednak niewielki dysk, na przykład 128 GB SSD, oraz roczną wersję próbną chmury OneDrive.
Rynek tanich laptopów wyraźnie się kurczy. Modele kosztujące poniżej 500 dolarów stają się coraz trudniej dostępne, a ceny rosną.

Takie rozwiązanie może wyglądać atrakcyjnie na pierwszy rzut oka, ale po zakończeniu okresu próbnego użytkownik musi wykupić abonament. W dłuższej perspektywie koszt subskrypcji może zniwelować oszczędność wynikającą z zakupu tańszego komputera. Dodatkowo przechowywanie wszystkich danych wyłącznie w chmurze nie zawsze jest wygodne, zwłaszcza gdy komputer nie działa w pełni w trybie online.
Coraz słabsze podzespoły w budżetowych modelach
Problem nie dotyczy tylko marketingu. W najtańszych laptopach coraz częściej zamiast klasycznych dysków SSD stosuje się wolniejszą pamięć eMMC, a czasem nawet karty SD jako rozszerzenie pamięci. Zdarza się, że urządzenia oferują jedynie 64 GB wbudowanej pamięci, co w przypadku systemu Windows szybko okazuje się niewystarczające.
Do tego dochodzą niskie rozdzielczości ekranów, często 1366 x 768 pikseli, które w 2026 roku uchodzą już za bardzo podstawowe. W wielu modelach stosowane są też procesory Intel Celeron, które mają problemy z płynną obsługą Windows 11. Część z tych laptopów działa wyłącznie w trybie Windows 11 S, co oznacza ograniczenie instalowania programów spoza oficjalnego sklepu.
Eksperci zwracają uwagę, iż niektóre z takich urządzeń to starsze modele, które ponownie trafiają do sprzedaży. Ich wysokie oceny w sklepach internetowych mogą pochodzić sprzed kilku lat i nie zawsze oddają aktualną sytuację rynkową.
Lepsze opcje w podobnej cenie
Nie oznacza to jednak, że w segmencie do 500 dolarów nie da się znaleźć rozsądnego sprzętu. Przykładowo Acer Aspire 5 w wersji z 2023 roku oferuje ekran o wyższej rozdzielczości 1200p, procesor Core i5, 512 GB SSD i 8 GB pamięci RAM DDR5 w cenie poniżej 400 dolarów. Nowsza odsłona z 2025 roku, wyposażona w procesor Core Ultra 5 i 16 GB RAM, kosztuje około 499 dolarów.
Również Apple zapowiada premierę nowego budżetowego MacBooka, choć w przypadku tej marki określenie „budżetowy” może oznaczać coś innego niż w świecie komputerów z Windows.
Co dalej z najtańszymi komputerami
Analitycy przewidują, że problemy z dostępnością pamięci mogą potrwać nawet do 2027 lub 2028 roku. Firma Gartner ostrzega, że do 2028 r. segment komputerów poniżej 500 dolarów może praktycznie zniknąć.
Osoby z ograniczonym budżetem powinny więc dokładnie sprawdzać specyfikację przed zakupem i nie sugerować się wyłącznie hasłami reklamowymi. W niektórych przypadkach lepszym wyborem może okazać się Chromebook albo nawet niedrogi tablet z klawiaturą oraz myszą Bluetooth, jeśli komputer ma służyć głównie do przeglądania internetu, pisania dokumentów i obsługi poczty.
Tak czy inaczej segment tanich laptopów wchodzi w trudny okres i można powiedzieć, iż tanio to już było.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
Tanie laptopy znikają z rynku. Uwaga na mylące oferty