Właściciele Tesli znaleźli sposób na Autopilota. Wystarczy plastikowa głowa za kilkanaście dolarów


Właściciele Tesli znaleźli sposób na Autopilota. Wystarczy plastikowa głowa za kilkanaście dolarów

Tesla od lat przekonuje, że jej systemy monitorowania kierowcy stanowią jeden z najważniejszych elementów bezpieczeństwa podczas korzystania z Autopilota. Kamery umieszczone wewnątrz samochodu mają pilnować, czy osoba siedząca za kierownicą rzeczywiście obserwuje drogę i pozostaje gotowa do przejęcia kontroli nad pojazdem.

Okazuje się jednak, że część kierowców znalazła zaskakująco prosty sposób na obejście tych zabezpieczeń. Według najnowszych doniesień z Chin coraz większą popularnością cieszą się plastikowe głowy lalek, które mają oszukiwać system monitorowania uwagi kierowcy. Brzmi jak internetowy żart. Problem polega na tym, że taki rynek naprawdę istnieje.

Plastikowa głowa kontra sztuczna inteligencja

Według informacji opublikowanych przez Wired, w chińskim internecie pojawiła się cała kategoria akcesoriów zaprojektowanych specjalnie z myślą o samochodach Tesli. Największą popularność zdobyły miniaturowe głowy celebrytów, przypominające znanych aktorów, sportowców czy osoby publiczne.

Figurki są montowane w pobliżu lusterka wstecznego w taki sposób, aby znajdowały się w polu widzenia kamery śledzącej kierowcę. Jednocześnie zasłaniają twarz osoby prowadzącej samochód. W praktyce system ma widzieć nieruchomą twarz skierowaną do przodu, podczas gdy prawdziwy kierowca może zajmować się czymś zupełnie innym.

Nagrania prezentujące takie rozwiązania zaczęły zdobywać ogromne zasięgi w chińskich mediach społecznościowych. W ślad za popularnością filmów pojawiły się tysiące ofert sprzedaży podobnych gadżetów.

Gadżety kosztują grosze

Najbardziej zaskakująca jest cena tych akcesoriów. Według raportów wiele figurek można kupić za równowartość od 10 do 40 dolarów. To niewielki wydatek dla właściciela samochodu wartego dziesiątki tysięcy dolarów. Dla części użytkowników okazał się wystarczającą zachętą do eksperymentowania z systemem bezpieczeństwa.

Niektórzy sprzedawcy zaczęli wręcz reklamować swoje produkty jako narzędzia pozwalające uniknąć ostrzeżeń o rozproszeniu uwagi podczas korzystania z Autopilota.

W sieci można znaleźć filmy pokazujące kierowców jedzących posiłki, przeglądających telefon czy nagrywających materiały wideo, podczas gdy plastikowa figurka pozostaje nieruchomo skierowana w stronę kamery.

To dopiero początek kreatywnych sposobów

Plastikowe głowy są jedynie najbardziej widowiskowym elementem znacznie większego trendu.

Według doniesień użytkownicy eksperymentują również ze zdjęciami twarzy umieszczanymi przed kamerą. Inni wykorzystują obrazy soczewkowe, które sprawiają wrażenie ruchu podczas obserwacji pod różnymi kątami. Pojawiły się także bardziej zaawansowane rozwiązania. Niektóre urządzenia wyposażono w niewielkie ekrany odtwarzające zapętlone nagrania przedstawiające mrugającą twarz kierowcy. Taki materiał ma imitować naturalne zachowanie człowieka i utrudniać wykrycie oszustwa.

Wszystkie te metody mają jeden cel przekonać samochód, że za kierownicą siedzi osoba stale obserwująca drogę.

Zaostrzenie zasad wywołało reakcję kierowców

Popularność nowych gadżetów nie pojawiła się przypadkiem. Tesla w ostatnim czasie zaostrzyła zasady działania systemów monitorowania kierowców na chińskim rynku. Aktualizacje oprogramowania zaczęły częściej wykrywać sytuacje, w których użytkownik odwraca wzrok od drogi. Samochody szybciej wyświetlały ostrzeżenia, a w skrajnych przypadkach ograniczały dostęp do funkcji wspomagających jazdę. Dla części właścicieli oznaczało to koniec swobodnego korzystania z Autopilota. Niektórzy postanowili więc znaleźć alternatywne rozwiązanie.

Historia przypomina wcześniejsze próby obchodzenia zabezpieczeń Tesli. W przeszłości kierowcy stosowali specjalne obciążniki kierownicy, modyfikowane okulary przeciwsłoneczne czy inne akcesoria mające przekonać samochód, że użytkownik pozostaje aktywnie zaangażowany w prowadzenie pojazdu.

Eksperci alarmują: to nie jest niewinna zabawa

Choć internet traktuje sprawę z dużą dawką humoru, eksperci ds. bezpieczeństwa zwracają uwagę na znacznie poważniejszy problem. Autopilot nie jest systemem autonomicznej jazdy. Tesla wielokrotnie podkreślała, że kierowca musi przez cały czas monitorować sytuację na drodze i być gotowy do natychmiastowego przejęcia kontroli nad pojazdem.

Każda metoda oszukująca system monitorowania uwagi prowadzi do sytuacji, w której samochód zakłada, że kierowca zachowuje czujność, choć rzeczywistość może wyglądać zupełnie inaczej. Specjaliści od bezpieczeństwa od lat ostrzegają przed nadmiernym zaufaniem do systemów wspomagania jazdy. Im bardziej zaawansowane stają się takie technologie, tym większa pokusa, by oddać im większą część odpowiedzialności.

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Właściciele Tesli znaleźli sposób na Autopilota. Wystarczy plastikowa głowa za kilkanaście dolarów
 0