Tesla zakazuje odsprzedaży swoich samochodów. Kary są ogromne


Tesla zakazuje odsprzedaży swoich samochodów. Kary są ogromne

Tesla ponownie sięga po rozwiązanie, które już wcześniej wywołało burzę wśród klientów. Tym razem producent samochodów elektrycznych żąda od nabywców ekskluzywnych wersji Signature Model S i Model X podpisania specjalnej umowy, która praktycznie blokuje możliwość szybkiej odsprzedaży auta. Każdy, kto złamie ten zapis, może usłyszeć od firmy żądanie zapłaty nawet 50 tysięcy dolarów.

Decyzja dotyczy kolekcjonerskich wersji kończących historię dwóch najstarszych modeli w ofercie Tesli. Samochody mają trafić wyłącznie do wybranych klientów, a producent chce mieć pewność, że nie pojawią się błyskawicznie na rynku wtórnym z ogromną przebitką.

Tesla wymaga od nabywców limitowanej edycji Signature Model S i Model X podpisania „umowy o zakazie odsprzedaży” w ciągu pierwszy 12 miesięcy, która grozi karą w wysokości 50 000 USD lub pełnej wartości odsprzedaży.

Tesla wraca do kontrowersyjnego pomysłu

Dokument przesyłany do klientów nosi nazwę umowy o zakazie odsprzedaży. Zgodnie z jego treścią właściciel nie może sprzedać pojazdu przez pierwsze dwanaście miesięcy od odbioru samochodu bez wcześniejszej zgody Tesli.

Jeśli posiadacz auta znajdzie się w sytuacji, która zmusi go do rozstania z pojazdem, firma chce mieć pierwszeństwo odkupu. Tesla może przejąć samochód po cenie zakupu pomniejszonej o przebieg, zużycie i koszty przywrócenia auta do standardu pojazdu używanego sprzedawanego przez markę.

Dopiero gdy producent zrezygnuje z tej opcji, właściciel może rozpocząć rozmowy z innym kupującym. Nawet wtedy potrzebna jest pisemna zgoda firmy.

Kara może być wyższa niż sam zysk ze sprzedaży

Największe emocje budzi fragment dotyczący sankcji finansowych. Tesla zastrzega, że w przypadku naruszenia warunków może domagać się 50 tysięcy dolarów albo całej kwoty uzyskanej ze sprzedaży auta. Obowiązuje wyższa z tych dwóch wartości. Na tym lista konsekwencji się nie kończy. Firma może również odmówić klientowi zakupu kolejnych samochodów w przyszłości. Dla osób kolekcjonujących limitowane modele właśnie ten zapis może okazać się bardziej dotkliwy niż sama kara finansowa.

W praktyce oznacza to, że zakup specjalnej wersji Tesli staje się nie tylko kosztownym wydatkiem, ale też zobowiązaniem wobec producenta.

Ekskluzywna seria na pożegnanie legend

Signature Edition to wyjątkowe wersje Modelu S i Modelu X przygotowane jako finał wieloletniej obecności tych aut w portfolio marki. Tesla zamierza wyprodukować zaledwie 250 egzemplarzy sedana i 100 sztuk większego SUV-a.

Każdy samochód otrzyma unikalne wykończenie nadwozia, specjalne wnętrze i numerowaną tabliczkę potwierdzającą limitowany charakter pojazdu. Cena ustalona została na poziomie 159 420 dolarów.

Do tego dochodzi pakiet dodatków obejmujący między innymi dożywotnie ładowanie w sieci Supercharger oraz rozszerzone usługi cyfrowe. Dostęp do zakupu mają tylko wybrani właściciele Tesli, którzy otrzymali bezpośrednie zaproszenie od producenta.

Tak niewielka liczba aut sprawia, że na rynku wtórnym ich wartość mogłaby szybko wzrosnąć. Tesla wyraźnie chce zatrzymać ten scenariusz jeszcze zanim się zacznie.

Historia z Cybertruckiem wraca

Bardzo podobny mechanizm Tesla próbowała zastosować przy premierze Cybertrucka. Wtedy także pojawiła się klauzula zakazująca odsprzedaży przez pierwszy rok i przewidująca karę finansową. Po fali krytyki firma zaczęła wycofywać się z zapisów, a ostatecznie zrezygnowała z nich, gdy sytuacja na rynku uspokoiła się i zniknęły wysokie marże przy odsprzedaży.

Tym razem sytuacja wygląda inaczej, ponieważ Signature Edition od początku ma pozostać ekstremalnie limitowana. To daje Tesli argument, że chce chronić samochody przed spekulantami.

Klienci mogą mieć mieszane uczucia

Dla części fanów marki taki ruch może być zrozumiały. Producent chce, aby limitowane auta trafiały do lojalnych klientów, a nie do osób szukających szybkiego zysku. Problem pojawia się wtedy, gdy samochód za ponad 150 tysięcy dolarów przestaje być w pełni własnością kupującego.

Wielu klientów może zadać sobie pytanie, czy przy tak wysokiej cenie producent powinien jeszcze kontrolować to, co właściciel zrobi ze swoim autem po odbiorze. Tesla pokazuje tym ruchem, że nadal chce decydować nie tylko o tym, kto kupi samochód, ale również o tym, co stanie się z nim później.

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Tesla zakazuje odsprzedaży swoich samochodów. Kary są ogromne
 0