TP-Link próbuje uzyskać zgodę na sprzedaż routerów Wi-Fi 8 w USA, ale amerykański regulator dopatrzył się pewnych nieprawidłowości. FCC zarzuca producentowi podawanie błędnych danych technicznych, a części urządzeń – przekroczenie dopuszczalnej mocy nadawania sygnału.
TP-Link od miesięcy próbuje przekonać amerykańskie władze, że jego routery zasługują na miejsce na tamtejszym rynku. Firma przeniosła centralę do Kalifornii, zapowiedziała inwestycje w produkcję na terenie USA i stara się uzyskać zgodę na sprzedaż urządzeń Wi-Fi 8. Najwyraźniej jednak droga do serc amerykańskich urzędników jest znacznie trudniejsza niż samo tworzenie zaawansowanych routerów.
Federalna Komisja Łączności (FCC) poinformowała o nieprawidłowościach wykrytych w czterech modelach routerów TP-Link. W pismach z 15 października regulator zarzucił producentowi przedstawienie nieprawdziwych lub błędnych informacji w dokumentacji certyfikacyjnej. Co gorsza, trzy z czterech urządzeń miały przekraczać dopuszczalne poziomy mocy emisji radiowej.
Routery TP-Link zbyt mocno nadawały sygnał?
Zastrzeżenia dotyczą między innymi modeli Archer GE800, Archer BE670 i Deco BE67. W przypadku gamingowego Archera GE800 pomiary wykazały przekroczenie limitu gęstości mocy promieniowanej w paśmie 6 GHz o 3,28 dB. Oznacza to niemal dwukrotnie wyższą moc niż dopuszczalna w badanych warunkach.
Nie chodzi więc o nadmierne zużycie energii elektrycznej przez router, lecz o parametry nadawanego sygnału radiowego. Takie ograniczenia mają zapobiegać zakłóceniom pracy innych urządzeń korzystających z tych samych częstotliwości. Natomiast, co należy podkreślić, nie są kwestionowane jako szkodliwe dla zdrowia.
Tak czy inaczej, dla TP-Linka to wyjątkowo niewygodny moment. Firma nadal nie uzyskała warunkowej zgody FCC na wprowadzanie nowych routerów na rynek amerykański. Tymczasem konkurenci, w tym ASUS, Netgear i Amazon, otrzymali już odpowiednie zezwolenia.
Ważne: TP-Link dalej może sprzedawać w USA, tylko inne modele
Producent przekonuje, że kontrole wyrywkowe są standardową praktyką, a wyniki pomiarów poszczególnych egzemplarzy mogą się różnić. TP-Link deklaruje współpracę z FCC i gotowość do usunięcia ewentualnych potwierdzonych nieprawidłowości.
Sprawa nie oznacza automatycznego zakazu używania wszystkich routerów tej marki w USA. Wcześniej zatwierdzone modele nadal mogą być sprzedawane, ale wejście z nową generacją Wi-Fi 8 pozostaje zablokowane bez odpowiedniej zgody.
TP-Link zapowiedział już przedsięwzięcie produkcyjne w USA o wartości miliarda dolarów. Niemniej, jak widać, nawet tak pokaźna inwestycja nie wystarcza, gdy regulator zaczyna sprawdzać nie tylko kraj pochodzenia urządzenia, ale również to, co faktycznie wychodzi z jego anten.

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Urzędnicy sprawdzili routery TP-Link. Ktoś przesadził z mocą