Badacze znaleźli trzy wady w kamerach TP-Link Tapo C200, w tym dwie uznane za luki o wysokim stopniu zagrożenia. Jedna z luk może umożliwić atakującym z tej samej sieci uzyskanie dostępu administracyjnego bez znajomości hasła właściciela. Naukowcy twierdzą, że inna, nieujawniona luka może pozwolić atakującym przejąć kontrolę nad kamerą i zaatakować inne urządzenia sieciowe.
Badacze odkryli, że hakerzy mogą przejąć kontrolę nad popularnymi kamerami do monitoringu domowego firmy TP-Link, aby szpiegować ludzi, oglądać transmisję na żywo z domu oraz podsłuchiwać lub rozmawiać przez urządzenia.
Zdaniem badaczy ds. bezpieczeństwa z firmy OPSWAT, zajmującej się bezpieczeństwem infrastruktury krytycznej, w potencjalnie poważniejszym ataku zainfekowana kamera może zostać wykorzystana jako punkt zaczepienia do ataku na inne urządzenia w tej samej sieci.
Naukowcy odkryli poważne luki w zabezpieczeniach kamery TP-Link Tapo C200, powszechnie sprzedawanej kamery wykorzystywanej do monitorowania bezpieczeństwa domu, zwierząt domowych i opieki nad dziećmi, a także w niektórych środowiskach biznesowych.
Kamera może zaakceptować stare dane logowania
Jedna z luk, oznaczona numerem CVE-2026-15315, została oceniona jako „wysokiego stopnia zagrożenia” i może umożliwić atakującemu z dostępem sieciowym do kamery ominięcie jej systemu logowania i uzyskanie uprawnień administratora bez znajomości hasła właściciela. Według OPSWAT w kamerze C200 zastosowano system „wyzwanie-odpowiedź”, który ma udowodnić, że osoba próbująca się zalogować zna hasło kamery. Naukowcy odkryli jednak, że informacje wcześniej wysłane do kamery mogły zostać powtórzone i błędnie zaakceptowane jako uwierzytelnienie. Gdy atakujący uzyska dostęp do kamery za pośrednictwem sieci, wykorzystanie luki wymaga „zaledwie kilku złośliwych żądań” i może zająć zaledwie „kilka minut”.
Haker może zobaczyć obraz z domu
Może to potencjalnie umożliwić intruzowi dostęp do transmisji wideo na żywo i zapisanych nagrań, a także umożliwić mu zmianę ustawień kamery lub korzystanie z innych funkcji dostępnych wyłącznie dla administratora.
Jeżeli kamera C200 zostanie użyta jako elektroniczna niania, atakujący będzie mógł uzyskać dostęp do funkcji chroniących prywatność, takich jak transmisja obrazu na żywo, widzenie nocne, wykrywanie płaczu i dwukierunkowa transmisja dźwięku – ostrzegają badacze OPSWAT.
OPSWAT poinformował, że podczas śledztwa odkryto kolejną lukę, która może pozwolić atakującemu na przejęcie pełnej kontroli nad kamerą i wykorzystanie jej do atakowania innych urządzeń w tej samej sieci. Szczegóły tej luki w zabezpieczeniach nie zostały jednak ujawnione publicznie, a firma zajmująca się bezpieczeństwem współpracuje z TP-Link nad jej potwierdzeniem i usunięciem.
W swoim raporcie firma dodała: „Więcej szczegółów technicznych zostanie udostępnionych, gdy tylko pojawią się odpowiednie poprawki i zakończy się skoordynowany proces ujawniania informacji”.
Odkryto lukę w zabezpieczeniach
Inną potwierdzoną lukę o wysokim stopniu zagrożenia, śledzoną jako CVE-2026-15316, odkryto również w danych konfiguracyjnych przetwarzanych podczas ustawiania kamery. Osoba atakująca sieć może celowo wysyłać duże ilości danych do urządzenia, powodując awarię usługi zarządzającej kamerą, wyłączając ją z sieci i blokując prawowitemu właścicielowi dostęp do urządzenia do czasu jego przywrócenia.
Wszystkie trzy wady zostały odkryte w laboratorium przez badacza Khoi Trana, pod kierunkiem Thai Do, podczas badania oprogramowania sprzętowego aparatu w ramach programu studiów podyplomowych OPSWAT.
Użytkownikom zaleca się natychmiastową instalację najnowszego oprogramowania sprzętowego, unikanie bezpośredniego podłączania kamer do Internetu i zabezpieczenie swoich sieci WiFi.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:
Wady w sprzęcie TP-Link. Napastnik może przejąć urządzenie