Trafił do więzienia przez błąd policji. Jeden znak w pseudonimie zniszczył mu życie


Trafił do więzienia przez błąd policji. Jeden znak w pseudonimie zniszczył mu życie

To miał być zwykły wniosek o dane użytkownika komunikatora. Jedna literówka zmieniła go jednak w początek koszmaru, który trwał sześć lat. Kanadyjczyk Brandon Klayme został skazany na 18 miesięcy więzienia za przestępstwa, których nie popełnił. Powodem całej pomyłki był niemal identyczny pseudonim w komunikatorze Kik.

Śledczy z USA szukali użytkownika o nazwie „fus__ro_dah”. Ten profil był powiązany ze sprawą dotyczącą kontaktów dorosłego mężczyzny z 12-letnią dziewczynką z Wisconsin. Problem pojawił się w momencie, gdy policja skierowała do Kika prośbę o ujawnienie danych. W dokumentach znalazła się nazwa „fus_ro_dah”. Brakowało jednego znaku podkreślenia.

Ta drobna różnica wystarczyła, aby platforma przekazała dane zupełnie innej osoby.

Policja poszukiwała mężczyzny korzystającego z komunikatora Kik pod pseudonimem „fus__ro_dah” (dwa podkreślenia po „fus”), ale przypadkowo zażądała danych o nazwie użytkownika „fus_ro_dah” (jedno podkreślenie po „fus”). Zniszczyli życie niewinnemu człowiekowi.

Pseudonim inspirowany Skyrim stał się dowodem przeciwko niewinnemu człowiekowi

Brandon Klayme korzystał z Kika pod nazwą „fus_ro_dah”. Pseudonim pochodził od popularnego okrzyku z gry The Elder Scrolls V: Skyrim. Nie miał świadomości, że istnieje użytkownik o prawie identycznym loginie. Kik był komunikatorem cenionym za możliwość rejestracji bez numeru telefonu. Do założenia konta wystarczył adres e-mail. Dla śledczych oznaczało to konieczność zdobycia danych od operatora usługi.

Po otrzymaniu błędnego zapytania platforma przekazała adres e-mail przypisany do konta „fus_ro_dah”. Trafił on do policji, która rozpoczęła kolejne działania. Analiza danych doprowadziła funkcjonariuszy do Kanady. Sprawa została przekazana policji w Halifax, która skontaktowała się z dostawcą internetu. Operator wskazał adres abonenta powiązanego z konkretnym adresem IP. Był nim Brandon Klayme.

Przeszukanie nie wykazało żadnych dowodów

Policja przeszukała dom Klayme’a i zabezpieczyła jego urządzenia. Śledczy sprawdzili telefony oraz komputery, ale nie znaleźli materiałów łączących go ze sprawą z Wisconsin. Nie było wiadomości z 12-letnią dziewczynką. Nie było zdjęć ani innych danych wskazujących na udział w przestępstwie.

Mimo tego Klayme został aresztowany i oskarżony o poważne czyny, w tym kontakt z osobą poniżej 14. roku życia za pomocą środków komunikacji, przekazywanie dziecku materiałów seksualnych oraz posiadanie nielegalnych treści.

Proces zakończył się wyrokiem skazującym. W 2024 roku mężczyzna trafił do więzienia na 18 miesięcy. Przez cały ten czas kluczowy błąd w dokumentach pozostawał niezauważony.

Jeden znak podkreślenia zmienił przebieg sprawy

Dopiero podczas przygotowań do apelacji obrona odkryła szczegół, który wcześniej umknął wszystkim uczestnikom procesu.

Prawdziwy użytkownik, którego szukała policja, miał nazwę „fus__ro_dah”. Konto Klayme’a nosiło nazwę „fus_ro_dah”. Różnica była niewielka, ale miała ogromne znaczenie. Policja nigdy nie otrzymała danych osoby, której faktycznie dotyczyło śledztwo.

Po ujawnieniu pomyłki prokuratura ponownie przeanalizowała sprawę. Okazało się, że dostępne informacje wskazywały na inną osobę niż Klayme. Sąd Apelacyjny Nowej Szkocji uchylił wyrok i stwierdził, że Kanadyjczyk był niewinny zarzucanych mu czynów.

Na późniejszym etapie przygotowywania argumentów apelacyjnych odkryłem, że wezwanie zawierało subtelny błąd, który zmienił bieg mojego życia. Zamiast żądania podania danych użytkownika „fus__ro_dah”, wezwanie zawierało dane dotyczące nazwy użytkownika „fus_ro_dah”. Policjant nie zauważył, że nazwa użytkownika sprawcy w Kik „fus__ro_dah” zawiera podwójny znak podkreślenia. Ta rozbieżność pozostała całkowicie niezauważona na rozprawie. Sędzia prowadzący sprawę nigdy się na nią nie zwrócił - opisuje Klayme.

Sąd przyznał, że oskarżenie nigdy nie powinno nastąpić

W uzasadnieniu podkreślono, że Brandon Klayme nie powinien zostać oskarżony ani skazany. Sędziowie zwrócili uwagę, że rozbieżność w nazwie użytkownika była dostępna podczas wcześniejszych etapów postępowania, ale nikt jej nie zauważył. Mężczyzna spędził w więzieniu półtora roku, stracił reputację i musiał przez lata walczyć o oczyszczenie swojego nazwiska.

Na razie nie wiadomo, jakiego odszkodowania będzie domagał się Klayme za niesłuszne skazanie. Dla Brandona Klayme’a jedna brakująca kreska oznaczała sześć lat walki o odzyskanie normalnego życia.

 

Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!

Pokaż / Dodaj komentarze do:

Trafił do więzienia przez błąd policji. Jeden znak w pseudonimie zniszczył mu życie
 0