Platforma Perplexity została oskarżona w pozwie zbiorowym o potajemne udostępnianie rozmów użytkowników firmom Google i Meta. Zarzuty dotyczą funkcji „trybu incognito”, która według skargi nie zapewnia prywatności, mimo że sugeruje coś zupełnie innego. Sprawa może objąć miliony użytkowników i jeszcze więcej wrażliwych konwersacji, od tematów zdrowotnych po finanse rodzinne.
Autor pozwu, występujący jako anonimowy użytkownik, twierdzi, że Perplexity przekazuje treści rozmów do systemów reklamowych. Analiza przeprowadzona z użyciem narzędzi programistycznych wskazuje, że już pierwsze wiadomości użytkownika trafiają do zewnętrznych partnerów, a kolejne pytania pogłębiają zakres przekazywanych informacji.
Szczególne kontrowersje budzi sposób działania w przypadku osób niezalogowanych. Według pozwu ich zapytania mają być powiązane z linkami umożliwiającymi dostęp do całych konwersacji przez podmioty trzecie. To oznacza potencjalną możliwość śledzenia pełnego przebiegu rozmowy.
Użytkownicy coraz częściej traktują rozmowy z AI jak prywatne konsultacje, powierzając systemom dane, których nie przekazaliby w tradycyjnej wyszukiwarce. Dla Meta i Google to cenne informacje.
„Incognito” tylko z nazwy?
Najmocniejszy zarzut dotyczy trybu prywatnego. Użytkownicy wybierający tę opcję mieli oczekiwać braku śledzenia i zapisywania danych. Tymczasem w pozwie pada stwierdzenie, że funkcja nie zmienia sposobu przekazywania informacji do systemów reklamowych.
Według skargi nawet osoby płacące za dostęp do rozszerzonych funkcji miały mieć swoje rozmowy udostępniane wraz z identyfikatorami, które umożliwiają ich rozpoznanie. W praktyce oznacza to, że prywatność deklarowana przez usługę może być iluzoryczna.
Wrażliwe dane w rękach reklamodawców
Opisane w pozwie przypadki pokazują skalę problemu. Użytkownicy korzystają z AI, by analizować wyniki badań, planować leczenie lub podejmować decyzje finansowe. W jednej ze skarg pojawia się historia osoby, której rozmowy dotyczące podatków i inwestycji miały zostać przekazane dalej.
System miał także zachęcać do podawania dodatkowych informacji, na przykład szczegółów medycznych. Takie interakcje mogą prowadzić do powiązania konkretnych osób z ich problemami zdrowotnymi lub sytuacją finansową. W tle pojawiają się narzędzia śledzące, takie jak Meta Pixel czy rozwiązania reklamowe Google, które według pozwu działają w sposób niewidoczny dla użytkownika.
Trzy lata rozmów na sprzedaż
Złożóny pozew zbiorowy obejmuje okres od końca 2022 roku do początku 2026 roku. W tym czasie z usług Perplexity korzystały miliony osób, często traktując AI jako bezpieczną przestrzeń do zadawania trudnych pytań. Sprawa może zakończyć się ogromnymi odszkodowaniami. W grę wchodzą nie tylko kary finansowe, ale także potencjalne wypłaty dla użytkowników za każde naruszenie prywatności.
Polityka prywatności trudna do znalezienia
Dodatkowe kontrowersje budzi sposób informowania o zasadach przetwarzania danych. Według pozwu Perplexity nie wymaga od użytkowników akceptacji polityki prywatności przy pierwszym użyciu, a dostęp do niej jest utrudniony.
W dokumencie brakuje też wskazania konkretnych technologii śledzących. Zamiast tego pojawiają się ogólne zapisy, które nie pozwalają zrozumieć, jak szeroki jest zakres zbierania danych.
Odpowiedzialność przerzucana między gigantami
Przedstawiciel Google podkreślił, że to dostawca usługi odpowiada za sposób zbierania i udostępniania danych użytkowników. Firma wskazuje, że stosuje własne zasady dotyczące ochrony prywatności i nie sprzedaje danych osobowych.
Pozew pokazuje jednak bardziej złożony obraz współpracy między platformami AI a systemami reklamowymi. W praktyce granica odpowiedzialności między dostawcą usługi a partnerami technologicznymi pozostaje niejasna.
Spodobało Ci się? Podziel się ze znajomymi!
Pokaż / Dodaj komentarze do:
Tryb incognito w rozmowach z AI to oszustwo. Miliony chatów sprzedane Meta i Google